poniedziałek, 7 stycznia 2019

Co przyniesie jutro

  Przez ostatnich kilka miesięcy żyjemy w ogromnym napięciu. Do męża przykleił się dość niebezpieczny nowotwór, więc zielona karta, wizyta u lekarza, badania, wreszcie skierowanie na chemię. Przekonaliśmy się jakie trudne jest czekanie, najpierw na wyniki wycinka, teraz na chemię, bo miejsc na oddziale chwilowo nie ma. Zaczynamy doceniać każdy spokojny dzień, każdą chwilę bez myślenia o najgorszym. Ale o tym dość, nie ma co biadać, trzeba się trzymać i już.
 Napisałam o swoich przeżyciach nie dlatego aby użalać się przed Wami, dlatego piszę, aby zwrócić Waszą uwagę na choroby w rodzinie, bo nowotwory są przeważnie dziedziczne. Mąż mój, oba swoje ma po dziadku, nawet w identycznej kolejności, moja córka po mnie. Warto wiedzieć na co chorowali dziadkowie, w wielu przypadkach można zapobiec nieszczęściu.
  Życzę wszystkim dużo dobrego zdrowia, bo ono jest najważniejsze dla spokoju i szczęścia w rodzinie. Najserdeczniej Was pozdrawiam i proszę wybaczyć, że rzadko tu bywam.