sobota, 23 kwietnia 2016

Wspomnienia z dawnych lat.

  Bardzo mile wspominam czasy szkoły średniej, które u mnie przypadły na lata sześćdziesiąte. Wszystko było inne, nie tylko na szarych fotografiach. Ludzie ubierali się skromniej, nie było na ulicach krzyczących kolorów. Jedynie gdzieniegdzie jaśniały bananowe spódnice. Modne były  spodnie dzwony, marzyli o nich wtedy wszyscy uczniowie. Miałam takie i do dziś pamiętam
   Życie było spokojniejsze, nie goniliśmy za niczym.Teraz wszyscy pędzą z zawrotną szybkością, a nam ciężko jest za tym wszystkim nadążyć.
  Z wielkim sentymentem wracam pamięcią do naszych profesorów. Matkowali nam z wielkim poświęceniem. W szkole starali się zapewnić uczniom dodatkowe zajęcia.
  Moja wychowawczyni prowadziła Kółko Dramatyczne. Wystawialiśmy sztuki i to całkiem ambitne. Grałam w " Pannie Włościance" postać Miss Jackson, czyli nauczycielkę niesfornej Lizy. Następną jednoaktówką były " Oświadczyny" Czechowa. Jeździliśmy z przedstawieniami po wsiach i zarabialiśmy pieniądze. Pojechaliśmy za nie, na pięć dni do Warszawy.
   Jestem w jasnej sukience z opaską na głowie.




34 komentarze:

  1. Witaj Lotka ! Muszę zacząc od zdjęć na pierwszy rzut oka na drugim zdjęciu bardzo przypominasz Księżniczkę podobieństwo prawie 100procentowe .Jak piszesz życie bylo zupelnie inne wszyscy czymś się zajmowali tym co lubili robić nikt nigdzie się nie spieszył ,zawsze był czas porozmawiać co bardzo się udzielalo pozytywnie na relacjach profesor,nauczyciel a uczeń .Teraz na nic nie ma czasu szybko ,szybko bo laptop czy komputer czeka na klikanie.W nagrodę po turne pojechaliście do Warszawy co na pewno było wielkim wyróżnieniem i było fajnie serdecznie pozdrawiam miłej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne uwagi, tak było. Najważniejsze,że ludzie rozmawiali w rodzinach. Dziś dzieci niewiele wiedzą o działkach czy rodzicach, za to o Facebooku wiedzą wszystko. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Fiu, fiu! No proszę! Dlaczego więc ni poszłaś za ciosem i nie widzimy Cię na scenie teatrów?
    A tak na serio, to tamte, czyli nasze czasy były inne, mieliśmy więcej czasu na rzeczy ambitne. Nauczycielom i uczniom chciało się chcieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciało się chcieć, to prawda. Nie mieliśmy tyłu pokus, dlatego mogliśmy realizować zainteresowania. Moje zamiłowanie do teatru, realizowałam potem w pracy z dziećmi.

      Usuń
  3. Tamte czasy może nie były kolorowe, ale to było nasze dzieciństwo i czas dojrzewania. Czas szukania swojego miejsca na Ziemi.
    Ja też należałam do kółka dramatycznego w Pałacu Młodzieży w Pałacu Kultury i Nauki i grałam Goplanę w "Balladynie" Słowackiego.
    Serdeczności Lotko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze wiedziałam, że mam tu pokrewną duszę. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  4. Bardzo zacnie dopracowane kostiumy:) Winszuję takich wspomnień:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatr ze Szczecina wypożyczył nam stroje i to nieodpłatnie. Serdeczności zostawiam.

      Usuń
  5. Loteczko, też pamiętam te lata, jednak spódniczkę bananową w żółto- brązowe kliny założyłam po raz pierwszy w drugim czy trzecim roku pracy, czym zadziwiłam koleżanki i uczniów. Mimo pozornej biedy kobiety i dziewczyny ubierały się modnie- same wymyślały sobie modne ciuszki.
    Wyglądasz przeuroczo w kostiumie, chociaż włościanką w tej sztuce nie byłaś. Nie znam tej sztuki, może coś na jej temat znajdę w internecie.
    Miłe są takie wspomnienia i dobrze, jeśli pozostały po nich fotografie.
    Niedzielne uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pannę Włościankę" wynalazła nam wychowawczyni, nawet jej autora nie pamiętam. Głównymi postaciami była Liza i Aleksy, zakochani w sobie bez pamięci. Liza udawała służącą. Bawiliśmy się nią a ponad rok i objeździliśmy wszystkie okoliczne wioski, gdzie ludzie nas chętnie witali. Czasami musieliśmy czekać aż gospodynie wydoją krowy. Były to cudne czasy. Słonko wysyłam do Ciebie.

      Usuń
    2. Na pewno była to urocza komedyjka. Do mojej rodzinnej wsi przyjeżdżały różne teatry, a mieliśmy piękną świetlicę- nawet w internecie znalazłam jej przedwojenne zdjęcie.
      To prawda, że tamte czasy były wspaniałe.
      Serdeczności.

      Usuń
    3. Jedno pamiętam, w każdej wsi była sala ze sceną. Gdzie teraz są te wiejskie sale pełne ludzi? Całuski.

      Usuń
    4. Loteczko, znalazłam też informacje o przedstawieniu, które na naszej scenie oglądałam, gdy jeszcze byłam małym dzieckiem, to "Pieją koguty" litewskiego dramaturga Józefa Bałtuszisa.
      Tyledziesiąt lat minęło, a ja zapamiętałam ten tytuł.
      Ta przepiękna sala w mojej wsi była w latach 90. wynajmowana na jakąś hurtownię, bo po co ma przyjeżdżać jakiś teatr "obwoźny"?! Co jest tam teraz, nie wiem, muszę spytać szwagra.
      Majowe uściski.

      Usuń
  6. Już znalazłam, to "Panna włościanka" Aleksandra Puszkina. Nawet znalazłam niedługie streszczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wobec tego poszukać, nie znałam jej autora, a to sam Puszkin. Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
    2. Loteczko, też się zdziwiłam, że autorem jest sam Puszkin, bo raczej znam większość jego utworów, a o tym nie słyszałam.
      Buziaczki.

      Usuń
    3. Ja też, wyobraź sobie. Grałam w sztuce i nie znałam jej autora. Młodzi gapowicze widocznie byliśmy . Profesorka, która reżyserowała sztuki, była rusycystką, stąd i nasz repertuar. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Loteczko, trzeba przyznać Waszej rusycystce, że miała dobry gust i poczucie humoru.
      W moim liceum były organizowane przez polonistów przeważnie konkursy recytatorskie, ale z Wrocławia przyjeżdżali śpiewacy operowi i aktorzy, więc na brak kultury nie narzekaliśmy.
      Uściski.

      Usuń
  7. Witaj Lotka.
    Masz rację, że dawniej wolniej się żyło, a i my byliśmy inaczej uformowani.
    Czasy szkoły średniej wspominam z nostalgią, podobnie jak nauczycieli.
    Ale to se ne vrati... jak Czesi mawiają.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ne vrati...szkoda. Ale miło powspominać, prawda? Serdeczności dla Ciebie.

      Usuń
  8. Piękne wspomnienia. Ja też mam miłe wspomnienia ze szkoły średniej.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak większość z nas. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Dziękuję za wizytę u mnie. Swój wygląd dziś zawdzięcza warszawa tez prawie całemu krajowi. Pięknie napisałaś, że DALISMY RADĘ. Wiekszośc budowlańców była nie z Warszawy.

    Też mam takie szkolne wspomnienia. Spodnie dzwony szyłem u krawca:) A w liceum należałem do harcerstwa. Byłem na dwóch obozach harcerskich oraz na koloniach. I jeździliśmy na rajdy turystyczne w okolice Warszawy. Byłem też raz na zimowisku w Gorach Świętokrzyskich. I nie było wyścigu szczurów! I się cieszyliśmy z drobnych rzeczy. I miałem wspaniałych kolegów na podwórku. Teraz podwórka opustoszały.
    Pozdrawiam serdecznie
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak większość z nas mile wspominasz tamte lata. Było spokojnie i fajnie. Mieliśmy czas dla rodziny i przyjaciół. Dziś ludzie nie odwiedzają się, nie urządzają domowych przyjęć, wszyscy pozamykali swoje drzwi i ślęczą przed komputerami i telewizorami. To nie są miłe czasy. Jedyny plus, ze możemy więcej zobaczyć, poznać. Jednak zbyt nerwowe jest życie i nie wiem czy teraz umiałabym się znaleźć w takim tempie. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  10. Nie wiedziałem, że cegły czyściliście dla Warszawy. Zatem dziekuje w imieniu swoim i Warszawiaków :)!

    Mam w domu książkę Jarosława Abramowa pt. LWY MOJEGO PODWÓRKA. I mam autograf autora. Wychowywał się niedaleko mnie i pięknie to opisał. Teraz takich gwarnych podwórek już nie ma. Tak mam z tamtych minionych czasów przepiękne wspomnienia i mam kontakt z kolegami z podwórka. Większość rozpierzchła się po świecie.
    Pozdrawiam serdecznie
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś podwórko było miejscem spotkań i zabaw. Dziś nawet dzieci rzadko wychodzą na podwórka. Inne mamy czasy, z jednej strony lepsze, ale towarzysko gorsze. Dlatego podoba mi się Twoje szukanie ludzi i poznawanie ich. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Witaj serdecznie
    Piękne wspomnienia, masz rację kiedyś było inaczej, nauczyciel często miał pasję, społecznie zajmował się np. Kółkiem Teatralnym, a młodzież szanowała w większości nauczycieli,dziś jest ciężej piszę z perspektywy nauczyciela akademickiego ale nie wolno się poddawać...
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś jest inaczej, mniej serca do wszystkiego. Kiedyś nauczyciel był przyjacielem, dziś często jest traktowany jak wróg. Do dziś odwiedzam groby moich profesorów. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. Stare zdjęcia, dawne wspomnienia, ostatnio jestem w bardzo podobnym temacie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastyczne wspomnienia :-)
    Jak to dawno było a szkoda :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lotka, конечно воспоминания о школе, о учителях и друзьях всегда приятные. Я тоже училась в 60е годы. Мне нравится твое блестящее платье!
    С праздником!

    OdpowiedzUsuń
  15. Klik dobry:)
    To prawda. Zarówno uczniom, jak i nauczycielom chciało się coś robić. Także pamiętam kółko dramatyczne i kabaret szkolny. Występ naszego kabaretu w Kazimierzu zapowiadał nawet Jan Suzin.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. To prawda, czasy bardzo się zmieniło, wszystko prawie poszło na przód, wszystko pędzi z zawrotną prędkością, a tylko nasz sentyment pozostał taki jaki był i tęsknimy za tym co kiedyś było inne. przyjemne, bardzo dla nas ważne.

    Miło, że wciąż jest przynajmniej z kim powspominać. Pozdrawiam Lotka:)

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.