niedziela, 28 lutego 2016

Tekst p.Jarosława Kowala zamieszczony na Facebooku

Prawda o Smoleńsku Wiemy już, że 10 kwietnia nie było awarii samolotu, nie wybuchła bomba termobaryczna, nie było meaconingu, nie było sztucznej mgły ani rozpylanego helu, feralna brzoza nie była specjalnie zasadzona, pilot znał prawidłowe ciśnienie na Siewiernym, nie było ruskiego magnesu, nie było dobijania rannych /przy przeciążeniu 100g w momencie katastrofy nie było żywych do dobijania/. Nie stwierdzono też przestrzelenia sterów samolotu przez Ruskich ani wywrócenia przez wojsko wraku Tupolewa do góry nogami. Wszystkie te tezy lansowane przez pisowskie media i polityków w celu ukrycia prawdziwych przyczyn katastrofy i tumanienia ludzi, nie znalazły potwierdzenia w faktach. Był za to durnoning. A wobec tej przypadłości medycyna jest bezradna. Na życzenie Lecha Kaczynskiego, który miał kłopoty z doświadczonymi pilotami i ścigał ich karnie i dyscyplinarnie za niewykonywanie jego poleceń podczas lotu /vide lot do Gruzji w 2008r/, samolotem dowodził młody, świeżo awansowany kapitan. Gwarantowało to prezydentowi ze będzie bez przeszkód komenderował samolotem. Na pokładzie nie było rosyjskiego lidera-nawigatora bo zrezygnowała z jego usług strona polska wystosowując formalne pismo do Rosjan że załoga zna rosyjski. Jak mówił Szczygło: Rusek nie będzie mu się pętał po samolocie. Start zaplanowano na 06:00, jednak kancelaria prezydenta, aby się lepiej wyspać, przesunęła go na 07:00. Kapitan Protasiuk początkowo odmówił startu, gdyż nie otrzymał prognozy pogody ze stacji meteo. Start wymusił jednak dowódca Sił Powietrznych RP, protegowany Lecha Kaczyńskiego, gen. Błasik i to on, a nie dowódca samolotu zameldował prezydentowi o gotowości samolotu do startu. Ostatecznie samolot wystartował o 07:27. W trakcie lotu, kontroler z lotniska polowego Siewiernyj dwukrotnie, zupełnie jednoznacznie poinformował załogę, że nie ma warunków do lądowania i zasugerował jej udanie się na lotnisko zapasowe. Pilot powinien niezwłocznie to uczynić. Jednak czekał na decyzje prezydenta – głównego fachowca lotniczego na pokładzie samolotu – poinformowanego o sytuacji (pośredniczył dyr. Kazana). W tym czasie prezydent kontaktował się z bratem Jarosławem, również wielkim ekspertem lotniczym. Sprawa była poważna, bo początek uroczystości i transmisje TV zaplanowano na 09:30 i miał to jednocześnie być triumfalny początek kampanii wyborczej Lecha. Z pewnością nie mogła się ona rozpocząć od lądowania na lotnisku zapasowym w Witebsku u Łukaszenki. Jaka była decyzja prezydenta możemy wywnioskować po obecności gen. Błasika w kokpicie i po tym, że pilot podjął próbę podejścia na wysokość decyzji (100 m) aby sprawdzić, czy Ruscy nie kłamią z tą mgłą by utrudnić reelekcję Lecha Kaczyńskiego, ośmieszając jego wyprawę. Kapitan Protasiuk był jedynym członkiem załogi znającym język rosyjski i w końcowej fazie lotu był nadmiernie obciążony lądując przy niemal zerowej widzialności, prowadząc jednocześnie komunikację słowna z kontrolerem lotu na lotnisku Siewiernyj i zabawiając rozmową gen. Błasika. W rezultacie kpt. Protasiuk schodził ze zbyt dużą prędkością opadania – 8 m/s zamiast 4 m/s, a następnie, nie widząc ziemi, chciał odejść na drugi krąg na automacie, wciskając przycisk „odejście”. Jednak ten przycisk nie działał na lotnisku bez systemu ILS, o czym pilot nie wiedział lub zapomniał. Pierwszy raz w życiu odchodził na drugi krąg. W tym momencie samolot znajdował się na wysokości 39 m nad poziomem lotniska, a nie 100 m, jak informował kapitana nawigator mający nalot na TU-154 zaledwie kilkanaście godzin (!). Przyczyną tego błędu było posługiwanie się przez załogę wysokościomierzem radiowym, a nie barycznym. Zemściło się zaniechanie, z powodów politycznych (nalegali na to nasi sojusznicy z USA), szkolenia pilotów na symulatorze w Moskwie przez stronę polską. Kłamliwie tłumaczono to oszczędnościami. Załoga z niezrozumiałych powodów ignorowała też ostrzeżenia Terrain ahead (ziemia z przodu), i instrukcje Pull up! (ciągnij w górę!), nadawane automatycznie kilkanaście razy przez system TAWS. Zapewne tych ostrzeżeń nikt nigdy nie słuchał, tak było i tym razem. Nie robiły też na załodze wrażenia kolejne wysokości samolotu nad powierzchnią ziemi, podawane przez nawigatora – ostatnia 20 metrów. Być może wydawało im się, że bezpiecznie lądują? Dopiero zobaczywszy drzewo na kursie, kpt. Protasiuk zorientował się, że coś tu nie gra i podjął próbę ręcznego poderwania samolotu. Było już jednak za późno. Kontrolerzy z Siewiernego (było ich trzech) zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, lecz nie mieli uprawnień aby zamknąć lotnisko przed zagranicznym samolotem, kontaktowali się ze swoimi przełożonymi, ale nie dostali jasnych instrukcji. Mieli na ten temat rozbieżne zdania. Wiedzieli, że odsyłając samolot prezydencki znanego z rusofobii L. Kaczyńskiego na zapasowe lotnisko, wywołają skandal międzynarodowy – BOHATERSKI POLSKI PREZYDENT, KTÓREMU NIESTRASZNA MGŁA I PRYMITYWNE LOTNISKO, NIEDOPUSZCZONY NA UROCZYSTOŚCI KATYŃSKIE PRZEZ ROSJAN! Był to zapewne scenariusz zapasowy Lecha i Jarosława Kaczyńskich, zgodnie z którym decyzja o nielądowaniu na lotnisku Siewiernyj nie mogła wyjść ze strony samolotu. Jednak Rosjanie intuicyjnie nie wpisali się w niego. Pozwolili Kaczyńskim go zrealizować. Pozostały przy życiu Lech Kaczyński i jego dwór z pewnością wykorzystaliby zamknięcie lotniska przez Rosjan do antyrosyjskiej kampanii oszczerstw, a ich zbawcy staliby się kozłami ofiarnymi i być może ponieśliby konsekwencje służbowe. Wszak kilkadziesiąt minut wcześniej znacznie mniejszy - co trzeba dodać - Jak-40 wylądował, co prawda w lepszych warunkach, choć poniżej wymaganego minimum i bez formalnej zgody z wieży kontrolnej(!). Nie rozumieli poleceń kontrolera. Generalnie zarówno załoga samolotu jak i kontrolerzy mieli do wyboru albo postępować racjonalnie i ponieść konsekwencje służbowe, albo poddać się presji zadufanych w sobie ignorantów na najwyższych stanowiskach. Rezultat znamy. Po katastrofie prezes i dożywotni właściciel PiS, Don Jarosław, używa wszelkich wpływów, by narzucić opinii publicznej kłamliwą wersję o spisku Tuska z Putinem i męczeńskiej śmierci prezydenta. Spisek, zwłaszcza ruski, dodaje powagi i sensu tym śmierciom, a zwykłe zaniedbania, niekompetencja i bezprawne naciski polskiego prezydenta ujmują tej powagi i podkreślają, że śmierć tych ludzi była bezsensowna. Gra PiSu toczy sie o odwrócenie uwagi od kompromitujących braci rzeczywistych przyczyn katastrofy i nadanie rysu heroizmu śmierci Lecha Kaczyńskiego, co wraz z Wawelem ma położyć podwaliny jego przyszłej legendy. Jeżeli fakty na to nie pozwalają, to tym gorzej dla faktów. Dobrym przykładem jest tu raport Macierewicza, który nie ma nic wspólnego z prawdą, a jest bezwstydnie propagowany przez PiS. Ci ludzie nie maja nawet krzty elementarnej przyzwoitości. Dodajmy, że razem z prezydentem zginęło 95 innych osób, których nikt o zdanie nie pytał: byli nieświadomymi ofiarami śmiertelnej rozgrywki braci Kaczynskich z Tuskiem i z Rosją. Błędem rządu premiera Tuska było i jest delikatne traktowanie sprawy, co można tłumaczyć tylko tym, że wobec ogromu tej tragedii i banalnych jej przyczyn przyjęta zasada to "ciszej nad tymi trumnami", co miałoby oszczędzić rodziny ofiar i uchronić Polskę przed kompromitacją (to, co wyprawiała Kancelaria Prezydenta z tym wyjazdem to cyrk i dowód najwyższego stopnia niekompetencji). Niestety, rząd nie przewidział, że bezwzględność pis-u z Kaczyńskim i Macierewiczem w walce o władzę przekroczy wszelkie granice, o jakich może pomyśleć normalny człowiek. Ale - nie jest jeszcze za późno, czas najwyższy ujawnić czarno na białym, kto jest prawdziwym winowajcą katastrofy, kto jest odpowiedzialny za listę pasażerów. To TRZEBA uczynić nawet kosztem kompromitacji wielu osób: tych, którzy reżyserowali tę szopkę z pochówkiem na Wawelu, a teraz próbują budować legendę za pomocą między innymi starannie reżyserowanych rocznic i miesięcznic.

15 komentarzy:

  1. Witaj Lotka! Mnie w ogóle ta prawda o Katastrofie i tragedii Smoleńskiej przeraża po prostu nie wiem co o tym wszystkim sądzić myśleć ale jest mi normalnie po ludzku wstyd co nasi eksperci wydziwiają i jak sie zachowują! wszystkich 96 osob którzy zginęli i ich rodzinom współczuję to ogromna tragedia posłuże sie skopiowanym cytatem z postu -( to, co wyprawiała Kancelaria Prezydenta z tym wyjazdem to cyrk i dowód najwyższego stopnia niekompetencji) a winnych nie ma ?serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamieściłam ten artykuł, bo wydaje mi się, że zawiera prawdę. Podczas przygotowania do tego lotu, mieliśmy podobne odczucia, że Kancelaria Prezydenta chce wydąć ten wyjazd, dlatego nazbierali taką ogromna asystę. Uważam, że powinni dać rodzinom ofiar katastrofy spokojnie odpocząć. Współczuję im bardzo, nieustanne przypominanie rozdrapuje rany. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Cześć Lotko!
    To co teraz dzieje się wokół tej ogromnej tragedii, jest dla mnie prawdziwym szokiem.
    Dlaczego nie pozwolą tym zmarłym spokojnie leżeć w grobach. Przecież to jest przerażające. Przecież to śp. Prezydent Lech Kaczyński naciskał by tam wylądować. Dlaczego tego nie ujawnią.
    A może się boją, że ludzie mają dość tej tragedii i nie chcą o nie słuchać.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również jest to straszne, że bez żadnej delikatności w stosunku do rodzin, rozdrapuje się rany. Jedynie Kaczyńskiemu jest to chyba potrzebne, on tym oddycha i zagłusza swoje sumienie, bo nie jest ono czyste. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  3. Tekst napisany rzetelnie,tak było i tylko neptek może wierzyć kłamstwom Macierewicza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Każde słowo tego wpisu jest prawdziwe, tylko że nie wpisuje się w heroizm Lecha Kaczyńskiego, który nie potrafił w porę podjąć decyzji, co niedoświadczona załoga ma robić. W kokpicie bez przerwy ktoś się pojawiał, choć kokpit, jak się mówi, powinien być sterylny.
    Szkoda wszystkich, którzy zginęli przez chore ambicje braci. Tylko dziwne jest, że Macierewicz na wiadomość o rozbiciu się samolotu, zjadł obiad i natychmiast ruszył do Warszawy. Ciekawa jestem, po co?
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy zastanawia się nad tym po jakie dokumenty darł z kopyta p. Macierewicz. Szkoda, że za nasze pieniądze pracuje jakaś komisja . Może z własnej kieszeni powinni płacić ci, którzy nie wierzą w państwowe badania. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Loteczko, niedawno czytałam, ile będzie nas kosztować ta komisja. Już nie pamiętam, ile, ale i tak nauczyciel przez rok nie zarobił nawet 1/10 tego, ile zarobią ci, pożal się, Boże, fachowcy od wybuchających puszek po piwie.
      Na nowo odczytano zapis z czarnej skrzynki i wszystkie słowa załogi są idealnie słyszalne (tych bezprawnie wchodzących do kokpitu- też) i nie ma tam słowa o jakimkolwiek wybuchu.
      Macierewicz teraz zajmuje się tworzeniem jakichś oddziałów terytorialnych broniących nasz kraj. Na razie tylko ci ludzie(w większości dzieciaki) uczą się maszerować, jakby od tej umiejętności zależało nasze bezpieczeństwo. Oj, biedne nasze państwo.
      Miłego weekendu, Loteczko.

      Usuń
  5. Dla każdego Polaka katastrofa polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem 10 była wielką tragedią o wymiarze ludzkim. To były bardzo traumatyczne przeżycia.
    Teraz po sześciu latach, już nie mogę słuchać wywodów Kaczyńskiego i Macierewicza.
    A kiedy usłyszałam, że imieniem prezydenta będą nadawane nazwy rond, ulic, placów, parków, pomyślałam, że to nie jest chore? Jarosław swym postępowaniem sprawi, że Polacy znienawidzą śp. Lecha.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że obrzydzą nam człowieka, którego osobiście uważałam za mądrzejszego od Jarosława. Ciepły wizerunek podtrzymywała żona. Szkoda. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Witaj Lotka.
    Dla mnie to była tragedia i wypadek lotniczy, który można było uniknąć zachowując wszystkie procedury. Jednak z tymi jest i będzie u nas na bakier.
    Ja już nie mogę spokojnie słuchać o Smoleńsku, ani oglądać miesięcznic, czy rocznic.
    Niestety, są tacy, którzy wręcz je uwielbiają.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie mogę słuchać, szczególnie kiedy przy tej okazji wypowiada się tyle nienawistnych słów. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Pamiętam ten dzień, to była prawdziwa tragedia, a co było prawdziwą przyczyną? do dziś nie wiadomo bo brakuje bezstronnych i nie związanych z polityką ekspertów, nawet film pt Smoleńsk nie wejdzie do kin bo nie jest wg. polityków wiarygodny...
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pamiętam. Robiłam zdjęcia relacji telewizyjnej. Mam je wszystkie, ale nie mam odwagi obejrzeć. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.