środa, 2 marca 2016

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

   Śledziłam z uwagą obchody Święta Żołnierzy Wyklętych i wyglądało ono tak, jakby to była Wigilia bez talerzyka dla zbłąkanego gościa.
  Moje, być może naiwne pojęcie o niezłomnych, jest zupełnie odmienne. Po wojnie, na terenach Grodzieńszczyzny, aż do lat pięćdziesiątych błąkały się po lasach grupy AK pod dowództwem Kurłowicza i Berdowskiego. Wpadali do polskich rodzin nocą aby zaopatrzyć się w żywność.
  Do mojego rodzinnego domu również przyszli, otrzymali co chcieli i oddalili się. Za kilka dni, NKWD aresztowało mojego ojca za to, że nie doniósł na nocnych gości. Osądzili, a za pomoc AK wlepili 25 lat pobytu na Syberii i wywieźli do Workuty, gdzie przesiedział 5 lat, ciężko  piracując w kopalniach węgla.
  Mama przeżywała gehennę pracując w kołchozie i opiekując się trojgiem dzieci, było więc nam chłodno i głodno.
  AKowcy również trafili do więzień, wydali u kogo byli, tak więc całe rodziny wywożono do Kazachstanu, lub na Syberię. Niezłomni w swojej beznadziejnej walce, narazili wielu ludzi na cierpienia i wieloletnią poniewierkę. Zawsze będę pamiętać jak Rosyjscy żołnierze pakują na samochody całe rodziny z naszej miejscowości, słyszę płacz kobiet i dzieci. Nie mam więc za co dziękować niezłomnym.
  Zbyt bolesne mam wspomnienia z tego okresu i do dziś w moim domu trzymam zapasowe kromki chleba, wciąż pamiętam głód jaki przeżyła moja rodzina.
   Święto 1 marca celebruję jedynie jako Dzień Urodzin mojej córki.
Wybaczcie moje naiwne i osobiste podejście do tego tematu, ale tak to czuję i nigdy nie wyrosłam z dziecięcych wspomnień.
  A to dokument, odpis którego otrzymałam z archiwum sądu w Grodnie KLIK.

 Zdjęcia z Workuty.




16 komentarzy:

  1. Wiele osób w tamtym czasie przeżyło straszną gehennę.
    Bardzo Ci współczuję, że ten bolesny obraz zawsze Ci towarzyszy.
    Może zainteresuje Cię artykuł prof. Hartmana:
    http://hartman.blog.polityka.pl/2016/02/29/zolnierze-wykleci-kaczynskiego/

    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza historia nie jest jednoznaczna, wielu ludzi ocenia ją po własnych przeżyciach. Nie lubię jak nagina się ją w jedną stronę, kiedy stron tych jest kilka. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Dziękuję za ten tekst...
    Mój Dziadek, przedwojenny wachmistrz w 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich, całe swoje zaoszczędzone z gaży pieniądze, pakował w dom i w gospodarkę. Marzył mu się dom murowany, pierwszy taki we wsi. Postawił go i skończył na rok przed wojną, z kampanii wrześniowej wrócił do domu, cudem przeżywszy rozstrzeliwanie przez sowietów na bużańskim moście, po to żeby się przekonać, że jedyny murowany dom we wsi zajęła na swój posterunek niemiecka żandarmeria, a nagromadzony sprzęt rozkradli sąsiedzi. Babcia dołączyła po półrocznej tułaczce z dwójką dzieci, wcześniej więziona przez sowietów w twierdzy brzeskiej i bez końca przesłuchiwana (dzieci też)o miejsce pobytu męża. Przed wywózką na wschód uratował ją i moją mamę meldunek w tym nowo postawionym domu, który po utworzeniu generalnej Guberni znalazł się po niemieckiej stronie, a "Niemców" mieli obowiązek oddać. Oddali... wypuściwszy wolno na trzaskający mróz i każąc iść po zamarzniętym Bugu "do Giermanca". A "Giermaniec" nie wiedząc co się dzieje, najpierw ostrzelał rzekę z moździerzy i karabinów marzynowych, a potem dopiero pytał kto idzie. Wojnę przeżyli w tzw."letniej kuchni", którą się postawiło za stodołą, by z pola nie musieć na posiłki wracać aż do domu. Przeżyli z tego, co uprawiali i co czasem dostali od Niemców, a ściślej co im wynosiła z kuchni córka komendanta posterunku nie mająca się z kim bawić i zmuszająca do tego moją Mamę i jej siostrę. W czasie wojny partyzantów w okolicy nie było, bo to jednak była oficjalnie Rzesza i Niemcy tępili najdrobniejsze działania w zarodku, dziesięć razy bardziej surowo niż w GG. Za to po wojnie... Po wojnie okoliczne lasy zaroiły się od ludzi z bronią i bywało, że wieś była nocą nachodzona przez dwie albo i trzy grupy naraz. Chłopi ciśnięci przez władzę, żeby tworzyć spółdzielnię, postanowili ją założyć, ale samemu i wybrać taki zarząd, do którego będą mieli zaufania; w ten sposób Dziadek, mający zrobioną w wojsku maturę, został księgowym. Po trzech miesiącach zwalono im na kark kontrolę, która wykazała potworne niedobory, czyli tak naprawdę oszacowała prawdziwą skalę rabunków, czy jak kto woli "rekwizycji". I Dziadek jako odpowiedzialny wylądował na kilka lat w obozie pracy, umieszczonym na którymś tam pokładzie w kopalni węgla. Na powierzchnię nawet nie wyjeżdżali... Zwolniono go dopiero po śmierci Stalina, a "leśnych" do śmierci nie nazywał inaczej, tylko bandytami, mimo, że byli między nimi jego przedwojenni koledzy... A ja mam teraz oglądać jak się do jednego wora wrzuca ich razem z patriotami i wszystkich czci, jako jakichś rycerzy bez zmazy?
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Wachmistrzu. Twoja uwaga uświadomiła mi, że nie powinnam mieć wątpliwości w ocenie tego, co działo się 1 marca. Nigdy nie będę celebrować tego święta, bo pamiętam tylko cierpienie związane z "niezłomnymi" tamtych lat.
      Najserdeczniej pozdrawiam.

      Usuń
  3. Bolesne masz wspomnienia z tego okresu przykro mi bardzo i wcale Lotka Ci sie nie dziwie bo żal i traume jaką przezyliście zrozumie tylko ten co był w podobnej sytuacji oby nigdy juz nie powrócily takie czasy serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się dzisiejszych polityków, bo przewracają wszystko do góry nogami. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Lotuś te lata, które przeżyłaś są bardzo smutne i mrożące krew w żyłach. Moja Mama też mi opowiadała jak to i do nich wpadali i tacy i tacy. Najgorsi to byli te ruskie żołnierze. W tedy najlepiej było zaszyć się gdzieś w mysią dziurę al nie zawsze to się udawało. Zawsze najbardziej cierpieli niewinni ludzie i faktycznie, za co tu dziękować i podnosić Ż.Wyklętych, aż do takiej rangi. Nikt nie pomyśli ilu niewinnych ludzi przez nich cierpiało.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam , że tych kilku, można odznaczyć, uwiarygodnić, ale nie ryczeć na całą Polskę. Tym bardziej, że celebrując jednych, rani się innych. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Witaj Lotka.
    Wiele rodzin ma jakieś doświadczenia w z tzw. Wyklętytmi. Ja uważam, że określanie ich jako AK jest nadużyciem, bowiem AK zostało rozwiązane rozkazem KG AK. Te resztki oddziałów działały od tej chwili na własny rachunek i nie wszyscy zawsze godzne, a wręcz przeciwnie jako zwykli bandyci. Do tej pory wyklinają ich rodziny cywilnych ofiar i to różnej narodowości.
    Opowiadał mi mój znajomy Łemek: U nas na Łekowynie jednej nocy wpadało UPA i rabowało, a drugiej polskie oddziały partyzanckie. W dzień przyjeżdżała milicja i rabowała resztę.
    Wojna zawsze odczłowiecza i wyzwala najniższe instynkty.
    Ja mam do tzw. Wyklętych mieszane uczucia, bo wrzucono do jednego worka ludzi dodnych i pospolitych bandytów.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o ten wór z zawartością chodzi. Jednych się odznacza, innych rani. Nasza historia nie jest jednoznaczna i trzeba na to zważać. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. I dlatego Lotko nie wszyscy byli zgodnie, aby ich czcić. Ja też słyszałam takie opinie, o których Ty tu piszesz i też podchodzę do tego z rezerwą. Każda historia jest zagmatwana i bardzo łatwo jest nią manipulować, zamazywać prawdę......
    Pozdrawiam Lotko i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia nie jest jednoznaczna trzeba zważać na uczucia wszystkich. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Loteczko, zgadzam się z tym, co napisałaś, bo ci "wyklęci" lub jak niektórzy mówią "przeklęci", częstokroć byli zwykłymi bandytami. Tacy bandyci zastawili pułapkę na mojego tatę, gdy wracał rowerem z pracy i w torbie wiózł pieniądze. Gdyby tato w porę nie zobaczył błysku drutu rozciągniętego przez drogę, straciłby głowę. Na szczęście schylił się i przejechał pod śmiertelnym drutem. Ci bandyci byli ubrani w mundury.
    Dla mnie 1 marca to dzień meteorologicznej wiosny.
    Miłej soboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej myśleć o wiośnie niż o tych, którzy nie kojarzą się nam najlepiej. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. Ja nie mogę pojąć czemu obecna władza robi z nich bohaterów. Różni tam byli ludzie i bohaterowie i zwykli bandyci. Pamięć i wiedza jest potrzebna, ale stawianie ich na piedestał, to już wielka przesada. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, przesada, oni z wszystkim przesadzają. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.