poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Otwarcie hotelu "Trzy Wyspy" w Świnoujściu.


  W sobotę uczestniczyliśmy w uroczystości otwarcia największego hotelu w mieście "Trzy Wyspy". Znaleźliśmy się tam za sprawą wiersza mojego brata. Właściciele hotelu szukali wiersza o Świnoujściu i trafili na mój blog. Był to wiersz pt. "Miasto na Wyspie", a treść jego idealnie współgrała z nazwą hotelu. Jest zamieszczony w recepcji i we wszystkich apartamentach.
   Brat nie żyje od 1984 roku, więc trzeba było załatwiać formalności z córką, która jest jego spadkobierczynią. W ramach rekompensaty, załatwiono jej wraz z synem dwutygodniowy pobyt w hotelu z wyżywieniem i możliwością korzystania z urządzeń SPA.
  Właścicielami hotelu są mieszkańcy Świnoujścia, którzy zadbali o to, aby wystrojem przybliżyć gościom miasto. W pomieszczeniach jest ogromna ilość obrazów dawnego i współczesnego Świnoujścia, tablice podświetlane prezentujące piękne widoki. Kusił kolorowo podświetlony basen. Jest to nowoczesny, pięknie zaprojektowany hotel, który składa się z trzech części połączonych łącznikami.

Prezydentowi miasta zacięły się nożyczki.
 Święcił ksiądz z poczuciem humoru.
Wysłuchaliśmy koncertu Marcina Dillinga.
Właściciele seniorzy, przekazali klucze do zarządzania hotelem córce i zięciowi.
 
Fragment wiersza zamieszczony w recepcji.

  Potem zwiedzaliśmy hotel, był wspaniały poczęstunek i wręczenie gościom gadżetów reklamowych. 
  Zdjęcia robiłam telefonem komórkowym.
Więcej fotografii dobrej jakości, można obejrzeć tu KLIK

piątek, 17 kwietnia 2015

Kwiaty mojego dzieciństwa.

   Chyba każdy z nas ma miłe wspomnienia z dzieciństwa i jak każde dziecko lubił kwiaty. Chłopcy rzucali kamieniami i strzelali z procy, a dziewczynki wiły wianki i układały bukiety. Chowaliśmy się wśród przyrody, znaliśmy proces powstawania płótna od nasionka, do uszytej koszuli. Przyroda karmiła, uczyła i cieszyła.
   Po ciężkiej  zimie, czekaliśmy na zielone i ukwiecone łąki, na kaczeńce nad stawami, których w mojej miejscowości było kilka. Potem pojawiały się chabry i maki w zbożu, a także pachnące rumianki i kolorowe powojniki, a z koniczyny wiłyśmy wianki.
  Nie musieliśmy mieć zabawek, o które było zresztą trudno, cieszyliśmy się tym, czym obdarowała nas przyroda.

A to kilka obrazków z internetu.

Moje ulubione kaczeńce.

Bukiety z kaczeńców były nietrwałe.

Cudnie pachnące konwalie.
Na skaleczony palec przykładaliśmy krwawnik.

Rumianki i maki.

środa, 8 kwietnia 2015

Wiosenne przesilenie.

   Po świętach odpoczywam. Pogoda w kratkę, a przełamanie wiosenne osłabia mnie potwornie, jestem meteopatą.
   Dziś przekazuję Wam serdeczne pozdrowienia. Post napiszę, jak ustabilizuje się ciśnienie.
   Pochwalę się tańcem Księżniczki na Ogólnopolskim Turnieju Tańca w Kamieniu Pomorskim.

video
                                              W żółtej sukience. Numer startowy 150.
video
                                               Sukienka pomarańczowa w czarne kropki.
                                                        Para zajęła drugie miejsce.