sobota, 1 lutego 2014

Darmowe podręczniki dla uczniów





Rząd obiecuje, że we wrześniu uczniowie pierwszych klas otrzymają podręczniki za darmo. Do tej pory szkoły decydowały z jakich podręczników mają korzystać dzieci i nie zawsze były one najtańsze. Nie wiem czy uda się do września opracować jeden podręcznik dla malucha, bo nie jest to sprawa łatwa.

Najważniejszym jest, że dążymy do tego, co jest normą w większości krajów europejskich. Tam rodzice decydują w porozumieniu z nauczycielem, czasami dopłacają do ćwiczeń.

W Niemczech, każdy land określa zasady korzystania z podręczników i odpłatności za nie.

W Anglii, Walii i Irlandii, uczniowie wypożyczają i podręczniki i ćwiczenia, a także inne pomoce.

We Włoszech, uczniowie pięcioletnich szkół podstawowych, otrzymują podręczniki za darmo.

W Szwecji, dzieci nie zabierają podręczników do domu, wszystkie lekcje odrabiają w szkole, pod kierunkiem nauczyciela.

Jeżeli uda się zaprowadzić porządek z podręcznikami, to ucieszą się przede wszystkim rodzice. Przez ostatnich kilkanaście lat panowało straszliwe rozpasanie i tak wywindowano ceny, że biedniejszych rodzin nie było stać na zakup podręczników i ogromnej sterty ćwiczeń.

Widziałam zestaw podręczników i ćwiczeń do klasy pierwszej i drugiej u naszej wnuczki. Była tego ogromna ilość i taki ciężar dziecko nosi na wątłych plecach. Szkoły są wyposażone w komputery i drukarki. Wystarczy przedrukować ćwiczenia i rozdać je uczniom, to zajmuje kilka minut czasu, a w internecie jest bardzo dużo gotowców, więc nauczyciel nie musiałby za dużo myśleć.

44 komentarze:

  1. Ja mam nadal lęk taki. Mieszkam ponad 40 lat na 1 piętrze. Moja siostra też na pierwszym. To wyżej rzadko chodzę. Mama, która umarła rok temu tez na pierwszym mieszkała.
    Dziś u nas zimno, wilgotno i wietrznie. Pracowałem.

    Pracowałem kiedyś w Anglii u swojego wuja i u Niego mieszkałem. Czasami chodziłem po Jego syna do szkoły. I bardzo mi się podobało to, że tam książki zostawiali w szkole! Po szkole miał kompletnie Martin wolne. A my wracaliśmy z 5 kilogramowym tornistrem i od razu w domu do nauki. Teraz zbliżają się wybory do UE to wszytko obiecują! jeśli można to wprowadzić i są na to pieniądze to dlaczego na przykład 5 lat temu tego nie zrobiono???
    Vojtek trochę zmarznięty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dziś u Was będzie trochę cieplej, to się ogrzejesz. U nas temperatura jest plusowa.
      Słucham właśnie dyskusji na temat bezpłatnych podręczników i chyba trochę za późno się za to pani minister zabrała. My obserwowaliśmy jak uczą się dzieci w Szwecji. Tam dziecko przychodziło do domu i mogło zająć się tym czym chciało, a nasze biedaki siedzą nad odrabianiem lekcji i to godzinami.
      Pozdrawiam, miłej niedzieli.

      Usuń
  2. Czego ten rząd już nie obiecał? Coraz mniej spraw ma do obiecania i niespełnienia. Pożyjemy, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę czekać z niecierpliwością czy uda się im zdążyć przed wrześniem i przeszkolić nauczycieli. Miłej niedzieli.

      Usuń
  3. Witaj Lotka!
    Cosik mi się wydaje, że to kolejne obiecanki cacanki naszego Rządu. Jakoś straciłem wiarę w jego dobre intencje.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też powoli tracę nadzieję, że cokolwiek dobrego dla nas zrobią. Z podręcznikiem chyba będzie niewypał, bo jak to... i matematykę i język polski chcą wmontować w jeden tom? Coś mi to nie wygląda dobrze. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Lotuś, pamiętasz nasz elementarz, bo ja pamiętam i żałuję, że się nie zachował, bo teraz miałabym wspaniałą pamiątkę. Dziwne, bo nie pamiętam żadnego podręcznika do matematyki.
    Uważam, że dobry nauczyciel nie potrzebuje tylu zeszytów ćwiczeń, tym bardziej, że tam wpisuje się tylko pojedyncze literki bądź wyrazy i przez to dzieci nie potrafią budować sensownych zdań.
    Nie podoba mi się krój liter, bo są spiczaste i ciężkie do połączenia, potem nie ma się co dziwić, że Polacy bazgrzą jak kura pazurem, a dla dyslektyków są nie do przeskoczenia.
    Moja wnuczka w drugiej klasie gimnazjum ma pięć książek do języka polskiego, już nie mówię o koszcie, ale o dźwiganiu tego do szkoły. Potem rosną nam garbate dzieci!
    Dobrze, że premier z nowa minister wpadli na taki prosty i sensowny pomysł. Ciekawa jestem jego realizacji.
    Życzę spokojnego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam trochę wątpliwości, bo jak w jednym podręczniku mogą zmieścić i polski i matematykę i elementy innych. Pamietam i elementarz i książkę do matematyki, były też zeszyty ćwiczeń. Ucząc się na tych podręcznikach, dzieci miały niezłe umiejętności.
      Lenka ma kilkanaście książek w sumie z ćwiczeniami i to jest chyba bez sensu.
      Mam też wątpliwości co do terminu wprowadzenia nowego podręcznika. Przecież do tej pory nikt nie wie jak on ma wyglądać, a gdzie szkolenia nauczycieli? Będę śledzić z ciekawością i trzymam kciuki, aby się udało. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Dziś w programie "Kawa na ławę" poseł PO, pan Halicki, mówił, że podręcznik jest już opracowany i niedługo może iść do druku. Mam nadzieję, że nauczyciele sobie poradzą, bo to dla dobrego nauczyciela nie powinno stwarzać problemu. Niech nauczyciele też się przyłożą do nauczania dzieci, a nie tylko korzystają z gotowych konspektów. Gdy zaczynałyśmy pracę, nie było mowy o żadnych gotowcach, same pisałyśmy konspekty, które przez trzy lata musiał zatwierdzać dyrektor szkoły. Pamiętam, jak moje koleżanki z klas I-III przygotowywały się do lekcji, ile pomocy robiły we własnym zakresie, ale teraz wszystko musi być podane na talerzu, w takim razie po co nauczyciel? Moja wnuczka po powrocie ze szkoły bez przerwy siedzi nad jakimiś głupawymi ćwiczeniami, dobrze, że pisanie wypracowań przychodzi jej bez trudu, bo teraz dzieci zbyt mało piszą, pardon, odpisują gotowe wypracowania z internetu.
      Miłej i ciepłej niedzieli.

      Usuń
    3. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że podręcznik już jest gotowy. Dopiero minister została mianowana, a już ma podręcznik? Nauczyciele się rozleniwili. Każą rodzicowi kupować ćwiczenia i bez wysiłku z ich strony, uczą za ich pomocą dzieci. Większość ćwiczeń , przerabiają rodzice z dziećmi w domu. Najgorsze jest to, że dzieciak zamiast odpoczywać po lekcjach, siedzi godzinami nad bezmyślnymi zadaniami. Podziwialiśmy dzieci w Szwecji, w domu nie miały żadnych książek, wszystko odrabiały w szkole i nie nosiły plecaków z książkami. Lenka też woli język polski, uwielbia czytać, ładnie pisze i ma bogaty zasób słów. Będę czekać na ten nowy podręcznik z ciekawością. Miłego popołudnia. Idziemy na spacer, bo jest ciepło.

      Usuń
    4. Loteczko, może już wcześniej opracowano ten podręcznik, jeszcze przed nastaniem nowej minister. Pamiętam, że jako pierwszoklasistka lubiłam odrabiać w domu lekcje, bo wtedy czułam się ważna i wszyscy wokół mnie musieli być cicho. Jednak moje lekcje, to tylko jakiś kolorowy szlaczek lub rządek literek, a nie, tak jak teraz bezmyślne wypełnianie jakichś boksów. Byłam szczęśliwa, gdy miałam się nauczyć jakiegoś wierszyka, zresztą uczyłam się wszystkich wierszyków, które pamiętam do tej pory.. Klaudia teraz na ferie musi przeczytać "Skąpca" Moliera, dobrze, że nie wyjechała na zimowisko, bo nie miałaby kiedy przeczytać.
      U nas wczoraj też było ślicznie, cały dzień świeciło słoneczko. Też byłam poza domem, ale nie na spacerze.
      Spokojnego wieczoru.

      Usuń
    5. Nabieram coraz większych wątpliwości, obejrzawszy kilka programów z udziałem Minister Edukacji. Raz mówi, że chce mobilizować wydawców do obniżek, raz, że podręcznik będzie. Nie wypowiada się na temat ćwiczeń, które są niezbędne przy każdym podręczniku. Wygląda na to, że podręcznik będzie, ale nauczyciel i tak będzie miał wybór, czyli praktycznie nic się nie zmieni.
      Rozmawiałam z córką na temat jakości obecnych podręczników. Twierdzi, że są dobrze opracowane, ale jest tego wszystkiego za dużo. Jestem ciekawa co pokaże nowa pani Minister. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. A może po każdej czytance w elementarzu będą ćwiczenia. Wiesz, że nigdy nie uczyłam pierwszoklasistów, chyba że na zastępstwie, więc nie wiem, czy naprawdę trzeba aż tyle ćwiczeń. Wiem natomiast, jak obrzydliwy jest charakter pisma starszych uczniów, bo nic nie zostaje z nauki pisania w pierwszej klasie.
      Obecne podręczniki przypominają mi strony internetowe i to mi się nie podoba, chyba że jestem zbyt staroświecka.
      Pożyjemy, zobaczymy, co wyniknie z tego podręcznika. Najważniejsze, aby był tani i aby dzieci nie dźwigały ciężkich plecaków.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    7. O ćwiczeniach nie wspominają nawet, a są one konieczne. Może nauczyciel odbijać za każdym razem dzieciom na drukarce, ale to wymagałoby zbyt dużo pracy. Ćwiczenia muszą być, wtedy również były i do Elementarza i do Liter. Chciałabym aby się akcja z podręcznikiem powiodła, ale musi to wszystko być przemyślane. Lenki już nie chwyci. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Trzymam kciuki, oby się udało. Zgadzam się z naszym premierem, że to co było do tej pory, to można nazwać patologią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zgadzam, że do tej pory była to patologia. Taka mnogość podręczników, to wyłudzanie pieniędzy od rodziców, bo szkoły nie dbały o ich kieszenie. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Klik dobry:)
    Jeszcze trzeba by było się przyjrzeć książkom do nauki języków obcych. Wnuk mojej siostry w II klasie ma książki do angielskiego za ponad 200 zł. Niby nauczycielka powiedziała, że nie są obowiązkowe, ale prace domowe zadaje takie, że bez tych akurat ksiązek nie odrobi się lekcji.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza wnusia ma dużo książek i ćwiczeń, szkoła stara się pracować na wysokim poziomie, często kosztem rodziców. Będę uważnie śledzić wprowadzenie nowego podręcznika, bo dużo rzeczy mi nie wygląda dobrze, bo nieprawdopodobne tempo, może tylko zaszkodzić. Nauczyciele nie zdążą się przygotować, a to chyba będzie wymagało szkoleń. Miłej niedzieli.

      Usuń
    2. Ja nie mam wnuków w tym wieku, więc niewiele wiem. Tyle tylko, co jakaś mama, albo babcia mi opowie i z przekazów medialnych. Myślę, że każda szkoła podstawowa - skoro jest obowiązkowa - powinna być na odpowiednio wysokim poziomie bez dodatkowych kosztów ponoszonych przez rodziców.

      Usuń
    3. Zawyżanie poziomu zależy od wybranych przez szkolę podręczników, bo niektóre są łatwiejszej wersji ,a są też takie o rozszerzonym poziomie. Nasza wnusia trafiła na to drugie. Rodzice muszą pracować w domu i pilnować, bo jeżeli dziecko nie nadąża, każą przenosić do szkoły o niższym poziomie. Dlatego jestem bardzo ciekawa, czy po wprowadzeniu nowości, nie będzie "urawniłowki".

      Usuń
  7. Moje wnuki w tym roku pójdą do pierwszej klasy i bardzo chciałabym, żeby miały możliwość skorzystania z obiecanej reformy. To, co dzieje się teraz i przez ostatnie lata z podręcznikami woła o pomstę do nieba. Lobby księgarzy było tak silne, że wszystkie głupoty przechodziły. Ja już słyszałam lamenty księgarzy. Szkoda, że księgarze są głusi na lamenty dzieci, że o rodzicach (znaczy się ich wydatkach) nie wspomnę. Nikt tu nad niczym nie panuje. A ja też miałam Elementarz Falskiego i wszystkiego się na nim nauczyłam. I była w nim Tola i Ola i nikt o żadnym kretyńskim genderyźmie nam głupot nie mówił. Był też Murzynek Bambo, co w Afryce mieszkał i nikt nie krzyczał, że nie wolno mówić Murzynek tylko Afroamerykanin !!!! Czasami jak tego wszystkiego słucham to wydaje mi się, że jestem jakąś Alicją z Krainy Czarów.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa nowości w oświacie i jak sobie z tym poradzą nauczyciele. Oczywiście, że dla Twojej wnusi byłoby korzystne , aby już szła po nowemu. Nasza morduje się w masą ćwiczeń i rozszerzonym programem, bo taki wybrała sobie ambitna szkoła. Póki co, radzi sobie pięknie, ale córka bardzo tego pilnuje.
      Uczyłam dzieci w/g Falskiego, potem były "Litery" z ćwiczeniami. Dzieci nie były tak przeciążone i było dobrze. Każdy następny minister, tylko pogarszał sytuację,a dzieci coraz bardziej stały się obiektem walki biznesu o byt wydawnictw. Takie to dziwne czasy są teraz. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. No, dziwne są...
      Ja nie mam wnusi, ja mam wnuki bliźniaki - dwóch facetów.
      Pozdrawiam cieplutko:)))

      Usuń
    3. No to będzie babunia siadywała z tymi "facetami nad zeszycikami, oj będzie. Miłego popołudnia.

      Usuń
  8. Witaj :)
    Oby tylko na obietnicach się nie skończyło...
    Pozdrawiam mile na udany tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zaczynam nabierać dystansu do tej obietnicy, po wysłuchaniu kilku dyskusji w TV. Również pozdrawiam mile.

      Usuń
  9. Mam nadzieję, że obiecanki rząd spełni i będzie jeden podręcznik i do tego bezpłatny dla maluchów. Pomoże to i Rodzicom i dzieciom. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam jednak dyskusję, że ćwiczenia nadal będą bez kontroli, czyli nie na wiele się to zda. Za mało przemyślana decyzja chyba. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Loteczko jestem zachwycona wystrojem tej notki, ma śliczną oprawę, bardzo mi się podoba !!!
    Dobrze będzie jak to, oby się nie skończyło, tylko li na obiecankach-cacankach.

    Serdeczności zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, ze może być z tym różnie, bo podręcznik, to nie wszystko, bo podstawową sprawą są jednak ćwiczenia, a te są nadal w gestii wydawnictw. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. W naszym szkolnictwie jest wiele różnych niedomówień. Co roku zmiany z tymi podręcznikami. Nie ma to jak kiedyś było, podręczniki przechodziły ze starszego na młodszego, aż do ich całkowitego zniszczenia. I po co tu wymyślać co roku to co innego.

      Pozdrawiam serdecznie.

      PS,
      Loteczko poprosiłam Cię u mnie pod różami abyś podała mniej więcej swój przepis na nie.
      Z góry dziękuję.

      Usuń
    3. Mój przepis, o ile dobrze pamiętam nie był szczególny. Po prostu, zamiast faworków, robiłam różyczki. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Witam!
    Ja w pierwszej klasie miałam elementarz Mariana Falskiego i ćwiczenia myslę że nauczyłam się więcej i zrozumialej niż obecne moje wnuki (moja Ola ma pięć lat)jestem bardzo ciekawa co za,, nowość'' zasugeruje rząd oprocz darmowych podręczników?Rozumiem potrzebę postępu ale jakim kosztem?Nie mnie o tym decydować co jest lepsze czy gorsze są ludzie w tym kierunku szkoleni żeby to wszystko ułożyło się w całość.(oby wiedza nie przekształciła się na kilogramy co pierwszoklasista musiałby przenosić szkoła-dom)Piękny wpis rameczka piękna serdecznie pozdrawiam w poniedziałek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Twoja pięciolatka trafiła na dobry czas szkolny i porządek z podręcznikami. Nasza wnusia ma masę książek i ćwiczeń, chociaz córka chwali ich poziom. Od dawna prosi się o uporządkowanie sprawy z podręcznikami, ale jeżeli ma to być odtrąbione na kolanie, to nic z tego nie wyjdzie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. Z tego co zaobserwowałam, rzeczywiście najlepiej mają dzieci w Szwecji... Z punktu widzenia dziecka oczywiście. Jego rzetelnej edukacji chyba niekonieczne? Hm. Natomiast odnośnie kosztów nauki dziecka w Polsce. Bez komentarza. Ale studia?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do rzetelnej edukacji, to masz rację. Mają bardzo wąski zakres wiedzy. Tam fachowiec umie tylko przykręcić śrubkę, z odkręceniem już ma problem. Przesadziłam oczywiście. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  13. Gdyby tak zrobili byłoby super, rodzice by odetchnęli., Pozdrawiam Loteczkę i Księżniczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pozdrowienia serdecznie dziękuję. Teraz wsłuchuję się we wszelkie informacje na temat tego nowego podręcznika. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. Lotko pozdrawiam serdecznie, nie wiem czy nastanie u nas normalność w szkole nie tylko w zakresie podręczników ale całego systemu nauczania
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałaby się generalna reforma, bo co minister, to gorsze podejmował decyzje i narobili bałaganu. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  15. w szwecji dzieci biora ksiazki do domu , jak najbardziej - czasem i szwedzkie dzieci nie wyrobily sie z zadaniam w szkole i musza to zrobic w domu ( chodz nacisk jast na prace w szkole ale roznie to bywa) - natomiast podrecznikow nie kupuja....nic nie kupuja
    Jak sie zastownowie to moje dzieci przeszly szkole podstawawa i liceum a ja nie kupilam zlamanego olowka nie tylko ksiazek :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuzynki dzieci również mają wszystkie przybory w szkole. Nie zauważyłam aby przynosiły jakieś książki do domu. Nasze maluchy, siedzą za to godzinami i odrabiają zadania. Pracowałam w szkole z maluchami właśnie i nie zadawałam prac domowych w pierwszej klasie, a w drugiej zdarzało się. Dzieci w domu musiały czytać, czy uczyć się tabliczki mnożenia, bo nasze świetlice nie zawsze chciały odrabiać zadania domowe. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. Jak zwykle chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Z tym drukowaniem pomysł by był niegłupi ale powiedziec o nim jakiemuś dyrektorowi to pierwsze co byśmy usłyszeli to: tusz do drukarek i papier kosztują, kto za to zapłaci? No chyba że coś się zmieniło ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla chcącego, nie ma nic trudnego. Przy mądrym pomyśle, wszystko można uczynić, a koszty drukowania? Są sposoby na dolewanie tuszu i już. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.