piątek, 24 stycznia 2014

Na harcerskim szlaku

Plakietka naszego Hufca.


     Tak awansowałam, pracując w Związku Harcerstwa Polskiego. 
  Praca w harcerstwie nie była tylko przyjemnością, lecz wielkim obowiązkiem i odpowiedzialnością za bezpieczeństwo dzieci. Na to uczulaliśmy instruktorów, którzy podejmowali pracę w Szczepie, a byli to uczniowie średnich szkół i marynarze z czynnej służby.
  Każdy instruktor miał obowiązek zdobywania stopni. Nie była to sprawa łatwa, chociażby patrząc na lata moich awansów. Musieliśmy wykonywać dodatkowe zadania. Pamiętam, że jednym z moich, było rozpisanie szczegółowego planu na obóz letni. Przy Komendzie Hufca od zawsze działa Komisja Przyznawania Stopni Instruktorskich.

 
A to Dom Harcerza. Jest on również siedzibą Komendy Hufca ZHP.
 O ten domek dbają sami harcerze, dzięki temu nie utraciliśmy go do tej pory. Zakusy były wielkie, bo mieści się on przy samej Promenadzie. Czasami marzliśmy tam ogromnie, bo z ogrzewaniem centralnym ciężko było sobie poradzić. Dawno temu, nosił on nazwę "Bogda".


45 komentarzy:

  1. Gratuluję osiągnięć w harcerstwie:))))

    Ja niestety nie mogę pochwalić się podobnymi sukcesami, chociaż swego czasu należałem do harcerstwa (lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku!!!). Chyba słyszałaś, jak tam wtedy było...

    Zrobię na ten temat wkrótce wpis.

    Pozdrowionka, Czuwaj!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczynałam w 1065 roku i za moich czasów już działo się dobrze. Szkoły gwarantowały nam pomieszczenia, urządzali harcówki. Działo się dużo i dobrze. Żadna partia się do nas nie mieszała, robiliśmy swoje. To były piękne czasy. Będę czekać na Twój post, bo jestem ciekawa jak było w Twojej organizacji w latach pięćdziesiątych. Pozdrawiam, Czuwaj!

      Usuń
  2. No to gratuluję wytrwałości w harcerstwie. Ja tylko byłam zwykłą harcerką. Cieszę się, że Dom Harcerza jest dalej w ich posiadaniu i dbają sami o niego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ten dom była walka i z władzami i z druga organizacją. Drewniany obiekt wymaga konserwacji i zewnętrznej i wewnętrznej, czyli bardzo dużo wysiłku , aby utrzymać go w dobrej kondycji. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. O stopniach i awansach się nie wypowiadam, bo uznanie z mojej stronę bezapelacyjne.
    A domek ma swój klimat i, jak mało które miejsce, na siedzibę harcerzy pasuje. Ot, są harcerze, którym chce się chcieć:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciało mi się chcieć ponad czterdzieści lat, teraz odpoczywam, a kontakt sporadyczny utrzymuję nadal.

      Usuń
  4. Klik dobry:)
    A Harcmistrz to chyba był już stopień etatowy, prawda? Pamiętam, że mama mojej koleżanki pracowała jako harcmistrz i miała biuro w mieście. Ktoś tam jeszcze był na etacie w tym biurze, ale nie pamiętam ile osób.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stopnie nie wiążą się z etatami. W Komendzie Hufca pracują również ludzie z najniższym stopniem. Stopień świadczy o poziomie harcerskiej wiedzy, doświadczenia, lat pracy.Byłam na etacie przez dwa lata, w stopniu przewodnika akurat. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Pięknie dziękuję za wyjaśnienie. Musiałam o tym zapomnieć, bo przecież byłam harcerką, to powinnam wiedzieć.

      Uściski, Druhenko. Czuwaj.

      Usuń
    3. Na pewno wiedziałaś i o stopniach i o pracy. Kto miał choć przez chwilę kontakt z harcerstwem, nie zapomina. Jesteś człowiekiem wielkiej wędrówki, więc dusza harcerza w Tobie tkwi od zawsze. Pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  5. No to nie tylko piękne wspomnienia udało się Wam zachować. Można tylko pozazdrościć. Gratuluję awansów. A człowiek rzeczywiście w harcerstwie, najpierw w ramach przyjemności uczył się odpowiedzialności za siebie, a potem... za innych. Choć jak patrzę z perspektywy czasu, to do tej naszej wodnej drużyny, trafiali specyficzni ludzie. Właśnie którym się chciało chcieć... Tacy, którzy czerpali przyjemność z wędrówek, pływania, ale i solidarnego "papierkowania" gretingów, dbania o sprzęt... Miło wrócić pamięcią do tych również rozśpiewanych, ogniskowych czasów... Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Tereniu, wodniacy mają bardzo dużo pracy z konserwacją sprzętu, bo przecież nikt im tego nie zrobi. Pamietam, że jesienią konserwowali a wczesną wiosną znów praca przy nadaniu połysku i aby łódki i żaglówki nie przeciekały i nadawały się do pływania. Nie byłam miłośniczką żagli, za ciche to było dla mnie i na wodzie trochę monotonnie, może dlatego, ze byłam dość żywym stworzeniem. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Piękna i pożyteczna pasja. Ciekawa jestem czy wnusia też należy do harcerstwa. Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnusia na razie nie wie o harcerstwie nic. Nie miałaby na to czasu, bo dwa razy w tygodniu taniec, raz basen i musi być czas na odrabianie lekcji. Wtajemniczę ja w to jak się dowiem, czy w ich szkole harcerstwo działa. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  7. Gratuluję awansów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś perfekcyjna we wszystkim co robisz!!!
    Gratuluję awansów.Jesteś w dalszym ciągu CZŁOWIEKIEM z wielu pasjami.
    Życzę miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chwal mnie tak bardzo, bo na to nie zasługuję. Jeżeli człowiek robi to co lubi, to chwała niewielka, a harcerstwo było moją pasją. Pozdrawiam, miłej niedzieli życzę.

      Usuń
  9. Loteczko ja tak do wysokiego szczebla w harcerstwie nie doszłam, byłam zwykłą szarą harcereczką ale też mam wiele wspomnień z tym okresem... A dom piękny i jakże zadbany.

    Pozdrowienia niedzielne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z domkiem tym wiąże się masa moich wspomnień. Odbyliśmy tam dużo imprez, zbiórek harcerskich i narad tematycznych. Gościliśmy również znamienitych gości. Ten domek ma dusze. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    2. No widzisz jak piękne masz wspomnienia.
      A teraz młodzi to tylko TV i komputer, nie wiedzą co to jest normalne życie.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Każdy z nas ma takie, jeżeli cokolwiek robił w życiu innego, poza prozą. Takie działanie dostarczało rozrywki i fajnie spędzonego czasu. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Gratuluję awansów jest się czym pochwalić bo to wspaniała przygoda a Twoje czterdziestolecie zawiązane z pracą zasługuje jeszcze na miano WETERANA HARCERSTWA ,ja osobiście z wielką powagą przyznaję ten tytuł(myślę że się nie obrazisz).Masz piękne wspomnienia jestes po prostu super.
    Siedzibę Komendy Hufca ZHP miałam okazję widzieć na wlasne oczy kiedy byliśmy w Świnoujściu.Serdecznie pozdrawiam w niedzielę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obrażam się, bo weteranami czasem określamy się sami. Byłam pewna, że Dom Harcerza rzucił Ci się w oczy, bo drewniany domek wśród nowoczesnych budowli, budzi szacunek oglądających. Pozdrawiam .

      Usuń
  11. O wieleż mię memoryja nie zwodzi, to był jeszcze Harcmistrz PL, ale z dat wnoszę, że stopień zniesiono, nim WMPanią był kto nań skłonnym awansować...:))
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był taki stopień, nawet miałam otwartą próbę i przydzielone zadania. Faktycznie, nie zdążyli mi go przyznać, bo PL odeszła w siną dal. To była podkładka biało czerwona. Spokojnych dni życzę.

      Usuń
  12. Byłam harcerką z drugim stopniem podanym przez ciebie. Najlepiej mi się pracowało z zuchami przy Komendzie w Przemyślu. To były lata osiemdziesiąte, wyjazdy w Bieszczady na obozy i zlot w Wołosatem. Pozdrawiam. Wiolka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo ludzi ma harcerska przeszłość za sobą, a przy okazji miłe wspomnienia. Była raz na zlocie w Wołosatem, a przy okazji odbywał się tam przegląd piosenki harcerskiej. Duzo się tam nauczyłam, a miejsce przepiękne. Pozdrawiam Cię Wiolu.

      Usuń
  13. Ale mi się zawsze to podobało, ale niestety harcerstwo to jedno z moich niespełnionych malutkich marzeń. Dzisiejszej młodzieży by się takie coś przydało, bo brak jej dobrych wzorców i pomysłów na owocne spędzanie czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, brakuje teraz chęci do działania dorosłym, a dla dzieci jest to mało atrakcyjne. Tyle pokus w internecie, że bieganie z patykami po lesie mało ich interesuje. Szkoda, bo to i zdrowe i pożyteczne. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Witaj Lotka!
    Tylko pogratulować, co też czynię.
    Ja doszedłem do ćwika (złota lilijka na krzyżu) I do stopnia drużynowego.
    Opisałem swoje harcerstwo na starym blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Może na nowym o tym jeszcze wspomnę. Może w tym roku nam się uda skrzyknąć i zrobić spotkanie u kolegi w lesie, póki nasz pierwszy drużynowy żyje. No i my już też nie pierwszej młodości.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasi seniorzy również trzymają się razem. Jest nawet Krąg Seniora. Nie należę już, bo przewodniczący za bardzo pcha go do kościoła, raczej bliżej mu do ZHRu. Za dużo tam teorii i zdobywania stopni, niż przyjemności, które staruszkom się należą. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  15. To co pożyteczne jest w Harcerstwie to podstawy sztuki przetrwania i pierwszej pomocy, ale tego nauczyć się można także na lekcji zwanej "Edukcja dla bezpieczeństwa" w szkole. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lekcji można się nauczyć, ale akcje harcerskie, wspólne pobyty na obozach, biwakach i zimowiskach uczą znacznie więcej. Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Harcerstwo to dobra szkoła życia i hartowania charakterów.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, szkoda tylko, że dziś nie ma takiego zainteresowania. Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Rzeczywiście masz co wspominać Lotko!
    Gratuluję tych odznaczeń i pozostaję pełna podziwu dla Ciebie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam co wspominać, to prawda. Nazbierało się przez te wszystkie lata tyle miłych chwil, że chętnie do nich wracam pamięcią. Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Jeśli tam jadę to zawsze przypomina mi sie dzieciństwo i mlodość. Tam morze bardzo lubię. Ale też i mazury. Generalnie wakacje, urlop bez wody to nie urlop! :) Nie przeniose się. Dlaczego? Po 2 tygodniach zaczne tęsknić za swoim miastem! Z tym, że zawsze coś się dzieje:)


    Gratulacje pani Harcmistrz!!!!!!!!!!!!!!!!
    ja też byłem w harcerstwie. W liceum. I doszedłem do stopnia przybocznego i miałem granatowy sznur :) I bardzo dużo plakietek sprawnościowych. Pamiętam jak na obozie na Ziemi Lubuskiej otrzymywałem nocą Krzyż Harcerski. To bylo przeżycie!!!!!!! I przysięga. A mindur harcerski mam gdzieś schowany.Byłem jeszcze na obozie harcerskich w Sulęczynie na Kaszubach. Piekne czasy .Łza się w oku kręci.
    Hej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz, Vojtku, stara gwardia zna działanie harcerstwa i niemal każdy się z nim zetknął. Może dlatego, że w latach naszej młodości było mniej pokus w domu, nie było komputerów. Mamy za to wspomnienia i wspaniałe wyjazdy na obozy, i różne zgrupowania. Mamy dużo przygód i przeżyć, których dzisiejsze pokolenie nie pozna. Oni będą wspominać gry komputerowe i kto miał lepszej jakości telefon, czy tablet.
      Żyliśmy inaczej.
      Masz wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa, dlatego chętnie wracasz do znajomych miejsc. Uczyniłabym tak samo, ale moje miejscowości z dzieciństwa zostały bardzo daleko. Nie dziwię się, ze tęskniłbyś za miejscem, w którym spędziłeś większość życia. ja też nie chciałabym zmieniać swojego. pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  19. Masz 100% rację! Piekna u nas teraz zima jest. Ale ja nie widzę dzieci idących z przewieszonymi łyżwami przez ramię! Po prostu ani razu nie widziałem na razie. Oprócz ZHP w liceum mieliśmy tez bardzo aktywne kołko turystyczne. I chodziliśmy na rajdy turystyczne i wycieczki. W domu to SIĘ SIEDZIAŁO ZA KARĘ.
    każde nasze żoliborskie podwórko miało swoje lodowisko wylane przez dozorcę przy naszej pomocy......... Teraz cisza...........Co to za dzieciństwo? Tak po prostu jest
    Pozdrawiam
    Przyboczny Warszawskiego ZHP :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciństwo z tabletem, komputerem i grami odmóżdżającymi. Szkoda, że tak jest. Nasza wnusia chodzi dwa razy w tygodniu na tańce, i raz na basen. Córka stara się, aby nie przesiadywała przed telewizorem i komputerem zbyt długo. Masz rację, dla nas było karą siedzenie w domu. Ganialiśmy za piłka godzinami, organizowaliśmy rozmaite gry. Nasz dozorca polewał plac zabaw przed blokiem wodą i robił dzieciom lodowisko. działo się to 40 lat temu. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  20. Jak już pisałam, dosłużyłam się tylko stopnia podharcmistrza. Nasza Komenda Hufca mieściła się w starym budynku, w którym były tylko dwa pokoiki. Lepsze usytuowanie miała Komenda Chorągwi, ale tam nieczęsto bywałam.
    Ciekawa jestem, co teraz tam się mieści, chyba jakieś sklepy, bo przecież mamy kapitalizm.
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam nie dali rady wyrwa c tego domku. Dał nam go pierwszy Przewodniczący Rady Miasta. Nie pamiętam jaka to była kiedyś funkcja. Domek pięknie wygląda na zewnątrz ale w środku wymaga ciągłego remontu i troski.

      Usuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.