niedziela, 19 stycznia 2014

Na harcerskim szlaku

Młode pokolenie przejmuje pałeczkę w ZHP. Popatrzcie, nawet krajki mamy identycznie przekrzywione.


   Moja przygoda z harcerstwem rozpoczęła się w 1965 roku, na trzydniowym biwaku organizowanym przez Komendę Hufca w Kamieniu Pomorskim. Na nim poznałam uroki życia pod namiotem, gry terenowe, wspaniałe ogniska z piosenką harcerską, nocne warty  i odpowiedzialność za drugiego człowieka.

   Potem było dwutygodniowe szkolenie w Ośrodku Harcerskim w Chorzowie, gdzie złożyłam zobowiązanie instruktorskie i otrzymałam patent drużynowego zuchów.

   Do końca lat dziewięćdziesiątych pracowałam czynnie z zuchami i harcerzami, pełniąc różne funkcje, od drużynowej po szczepową.

Uważam, że złoty czas dla naszej działalności przypadł na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte. Wtedy mieliśmy w szkole po kilkanaście drużyn zuchowych i tyleż harcerskich, którymi opiekowali się nauczyciele, uczniowie średnich szkół i wojskowi z czynnej służby.

   12 lutego 1989 roku nastąpiło rozbicie organizacji. Powstał Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Zaczęły się waśnie, zawłaszczanie harcówek i konflikty. To spowodowało, że wycofali się wartościowi  instruktorzy, dzieci  przestały garnąć się do harcerstwa. Szkoda.

  Moją pociechą jest wnuczka mojego brata, która od kilku lat należy do ZHP, zdobywa stopnie, pełni funkcję przybocznej, odbyła kilka kolonii ze swoją drużyną. Miałam więc komu przekazać swój pierwszy harcerski krzyż. Jestem z Ciebie dumna, Aniu. Wszystko wskazuje na to, że w jej ślady pójdzie brat.

 Tym postem rozpoczynam moje wspomnienia " Na harcerskim szlaku".

52 komentarze:

  1. Ja się wybierałam na harcerstwo, wybierałam ale stwierdziłam, że jednak to nie dla mnie... mimo wszystko zawsze ich podziwiałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy może wytrzymać rygor, bo jednak jest to pewnego rodzaju dyscyplina i obowiązek. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Zatem czuj duch, druhno miła:)
    I tem razem nie pokłonię się nisko, a znad dawnego ognia zanucę: "Czuj, czuj, czuwaj!":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z duchem u mnie ostatnio krucho, bo zmogła choroba, ale powspominać miło i nastrój się dzięki temu poprawia. Z harcerskim pozdrowieniem "Czuwaj!"

      Usuń
  3. Czuwaj! Miałem epizod związany z harcerstwem w latach 1973-1980. Najgorsza była druga połowa lat 70.gdy musieliśmy należeć do Harcerskiej Służby Polsce Socjalistycznej. Czerwone krajki i indoktrynacja.
    Najlepszy czas był do 1976.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja miałam bardzo dużo instruktorów z HSPSu. Jakoś nie zwracaliśmy uwagi na nazwę, każdy pracował dla dobra dzieci i nie myślał o polityce. Jedynie nazwa kojarzyła się nie za bardzo, ale socjalizmu w działaniu nie było widać. Byłam z tej wartościowej młodzieży dumna, do dziś utrzymujemy kontakty i nikt z nich nie wyrósł na złego człowieka. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  4. Ja byłam harcerką w okresie szkoły średniej. Bardzo mile wspominam wszelkie wyjazdy na obozy.
    Była zabawa, były obowiązki i żadnego wynoszenia się ile kto czego posiada. To było najfajniejsze.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo piękne to były czasy, a przy okazji robiliśmy coś dla dzieci. Po południu szkoły nie stały puste, czasami po kilkanaście zbiórek odbywało się jednocześnie. Wycieczki wojskowymi motorówkami, przyrzeczenia na okrętach wojennych i promach szwedzkich. Piękne wspomnienia mam z tego okresu. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Miałam też przyjemność być harcerką, jeździć na obozy i bardzo mile to wspominam. Cieszę się, że dzieciom teraz też się podoba harcerstwo. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko dziś spotyka się harcerzy w mundurkach, jedynie na uroczystościach. Bardzo miłe mam wspomnienia z obozów, zimowisk i kolonii zuchowych. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Tylko rok należałam do harcerstwa. Wspominam go bardzo miło.
    Jak przyjemnie, gdy pokolenie łączy ten sam temat. Ściskam ciepło*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja działalność trwała ponad 40 lat, przeszłam wszystkie etapy, zdobyła w wszystkie możliwe stopnie. Najmilsze wspomnienia wiążą się właśnie z harcerstwem. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Byłam harcerką ale bardzo krótko, może za krótko ale tyle rzeczy wokół było do zrobienia,
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być sportowcem i harcerzem, to dwa gigantyczne obowiązki. Nie dziwię się, że musiałaś wybierać. Serdecznosci dla Ciebie zostawiam.

      Usuń
  8. Lotko to był piękny czas dla Ciebie. Fajnie, że w rodzinie jest Ania, której mogłaś przekazać........ .
    Lotko to prawda, że przypadło to na lata siedemdziesiąte, chodziłam wtedy do średniej szkoły i doskonale to pamiętam, jak koleżanki należały do harcerstwa, zazdrościłam im tych mundurków, wyjazdów, tych wart nocnych. Pozdrawiam Lotko i dobrego dnia Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był najpiękniejszy czas wyjazdów, obozów, kolonii zuchowych i zimowisk. Harcerstwo zawsze kojarzy się z płonącym ogniskiem i ciepłem ludzkich rąk. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Klik dobry:)
    "Na harcerskim szlaku"...
    Piękny tytuł i ciekawy cykl wspomnień się zapowiada.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się tego nazbierało przez czterdzieści lat. Może kogoś zainteresuje jak wyglądało prawdziwe harcerstwo przed laty, bo dziś nie widzimy mundurków na ulicy. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Swoją przygodę z harcerstwem zaczęłam od kursu w SN-ie. W pierwszym roku mojej pracy w szkole przyszła do mnie druhna szczepowa i przydzieliła mi drużynę koedukacyjną, którą prowadziłam przez wiele lat. Do tej pory pamiętam jej numer- 91KDH. W tym czasie byłam z harcerzami na wielu zlotach, zjazdach, biwakach i obozach nad jeziorami. Potem zostałam nawet szczepową i to etatową, pracowałam też w Komendzie Hufca jako kierowniczka referatu młodszoharcerskiego. Dosłużyłam się stopnia podharcmistrza i na tym skończyła się moja przygoda z harcerstwem, bo stało się tak, jak napisałaś.
    Jednak ze wszystkimi moimi klasami dalej jeździłam na biwaki nad znane mi jeziora, bo harcerstwo cały czas we mnie tkwiło.
    Czuwaj, druhno szczepowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamietam, pisałyśmy o tym na poprzednich blokach. Wiem, ze Ciebie interesowała praca z harcerzami od zawsze. Ja wytrzymałam trochę dłużej, bo do końca pracy zawodowej i jeszcze należałam do Kręgu Seniorów, ale tam nie odpowiadało mi to, że sporo zbiórek odbywało się z udziałem księży, czyli coś na wzór ZHRu, a mnie to nie zainteresowało. Odeszłam już bez żalu, chociaż nadal utrzymuje kontakty i z Hufcem i instruktorami. czasami proszą mnie o udział w kominkach, gawędy, czy materiały do pracy. Ja również byłam szczepową z wyboru, przez dwa lata, potem zatęskniłam za normalną pracą. Jeszcze o tym napiszę. Czuwaj druhno!

      Usuń
    2. Loteczko, na blogu Onetu wiele razy pisałaś o swej przygodzie z harcerstwem, ja też wspominałam o moich wyjazdach na biwaki i obozy, bo to cudowne przeżycia. Pewna marynarska piosenka mówi, że "Ten nie zna życia, kto nie służył w marynarce", ja bym to zmieniła na: "Ten nie zna życia, kto nie był w harcerstwie". Harcerstwo uczyło przede wszystkim dyscypliny i samodzielności.
      P.S. Loteczko, pytałam Cię o coś na GG, ale chyba go nie włączasz, a to jest dla mnie ważne.
      Gorąco pozdrawiam w zimny dzień.

      Usuń
    3. Pomyślałam sobie, że na blogspocie mamy zupełnie nowe towarzystwo i warto powtórzyć harcerskie przygody. Może nie o wszystkim pisałam na poprzednich blogach. Sama z przyjemnością wrócę do wspomnień. Napisz na GG, bo nie doszło. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Zgubiłam i znalazłam :-)))
    Sama kiedyś byłam harcerką...
    Chętnie poczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa byłabym Twoich wspomnień, może kiedyś napiszesz? Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. Piękne wspomnienia oraz historia którą opisałaś, masz swojego następcę czego Ci serdecznie gratuluję nasze życie jest pełen niespodzianek.Ja też byłam związana z harcerstwem ale bardzo krótko -w szkole podstawowej aż do ósmej klasy to były wspaniale chwile.Jak piszesz obozy ,ogniska ,biwaki wspolny śpiew,moj zastęp to były,, Stokrotki'' a piosenką(hymnem) to; gdzie strumyk płynie z wolna....bylam zastępową mile i piękne wspomnienia piękne zdjęcie z tamtych lat a bratanica to już prawdziwa harcerka z krzyżem harcerskim podarowanym od serca na pewno to doceni czuwaj ! czuj czuj czuwaj!serdecznie pozdrawiam duzo zdrowka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że również masz miłe wspomnienia z harcerstwa, może o tym napiszesz? Byłabym bardzo ciekawa Twoich przeżyć i wrażeń. To były najpiękniejsze chwile w moim życiu, a praca z dziećmi przynosiła sporo radości każdego dnia. Odbyliśmy tyle biwaków, obozów i różnych rajdów, że ciężko byłoby zliczyć. Pozdrawiam Cię najserdeczniej.

      Usuń
    2. Masz rację wspomnienia te są niedoopisania jak się mówi -to trzeba przeżyć,ja z dziećmi nie pracowałam do ósmej klasy czynnie się udzielałam w harcerstwie- niestety zdjęc żadnych nie posiadam(jedynie parę guzików z wygrawerowaną lilią)krzyż harcerski może jeszcze go znajdę ale na pewno posiadam mundurek szary z którego bylam bardzo dumna) to były czasy serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    3. To były najpiękniejsze lata, kiedy byliśmy razem i duzi i mali. Pozdrawiam serdecznie.,

      Usuń
  13. Witaj Kasiu,ja również wstąpiłam do harcerstw w 1968,miałam wówczas 16 lat.W szkole średniej byłam drużynową zuchów,ach co to był za piękny czas,obozy,wędrówki,zdobywanie stopni harcerskich.Kiedy zobaczyłam ten znaczek,jakoś ruszyło się mocniej moje serce,szkoda,że go gdzieś zapodziałam,jak wiele innych drobiazgów.Świetnie Kasiu,że masz następczynię.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja mam piękne wspomnienia z harcerstwa. Miło powspominać, bo te czasy nie wrócą, wyparły je komputery, technika i wygoda młodych ludzi. Nieliczni działają w drużynach, dlatego cennym jest fakt, że z mojej rodziny dzieciarnia szczyci się znakiem krzyża harcerskiego. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. krótko byłam harcerką. rok tylko. niestety, zbyt niezależna jestem i bardzo trudno podporządkowuje sie rygorom.mam tak od zawsze.
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy może dostosować się do rygorów i regulaminu działania organizacji, ale próbowałaś i to się liczy. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Raczej dobrze wspominam Harcerstwo, ale w dzisiejszych czasach ważne są bardziej przydatne umiejętności: języki, sport,gra na jakimś instrumencie. Harcerstwo, mam wrażenie, nie przystosowuje młodych ludzi do nowej rzeczywistości, w której brak zasad, a nawet łamanie ich oraz wychodzenie przed szereg jest bardziej wskazane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie przystaje. Młodzi wolą siedzieć przed komputerem, niż biegać z kijem po lesie, choć dobrze wiedzą, że to drugie jest zdrowsze. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  16. Nigdy nie należałam do harcerstwa. Ale z dużą ciekawością przeczytam cały cykl o harcerstwie.
    Pozdrawiam Cię serdecznie Lotko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znasz harcerstwo ze swojego otoczenia, bo działanie szarych mundurków wychodziło do ludzi. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  17. Witaj Lotka!
    Ja też mile wspominam harcerstwo. Byłem w nim od 1956 r. i też mam uprawnienia instruktorskie. Było, minęło i to se ne vrati.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, prawda? To były czasy gier terenowych, wyjazdów, poznawania kraju i bycie razem, co chyba pełniło najważniejszą rolę w naszym działaniu. Czuwaj!!!

      Usuń
  18. Ja zachowałam mundur wodniacki... Na naszym ostatnim zlocie po latach, się w nim pojawiłam. A w tyle miejsc, się ze mną ten krzyż harcerski i trzy paski Nelsona przeprowadzały :)
    Ty to potrafisz ruszyć piękne wspomnienia z miejsca...
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy drużynę wodniacką, bo nasz Hufiec zarządza do dziś Ośrodkiem Żeglarskim w Łunowie. Ta drużyna istnieje do dziś , a jej tradycje przetrwały od lat siedemdziesiątych, z tym samym instruktorem, co jest najbardziej cenne. Czuwaj Druhno!

      Usuń
  19. Kochana , moje wnuki chodza do szkoły , która ma tradycje teatralne i harcerskie. Ale ja , babcia,osobiście śpiewam i uczę ich piosenek harcerskich , a także tych z Powstania Warszawskiego ze szczególnym uwzględnieniem Pałacyku Michla.Pozdrawiam najserdeczniej z oblodzonego Pyrkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś wspaniałą Babcią, droga Andante. Trzeba naszym wnukom przekazać tradycje, bo szkoła nie za bardzo się kwapi do tej czynności. Znam sporo przepięknych piosenek, czasami śpiewamy je w rodzinie, Mała też kilka zna. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  20. Ja tez byłam harcerką, drużynową zuchów, to były piękne czasy. Moje małe wnusie słuchają moich piosenek , podobają się im " Płonie ognisko.... Serdecznosi Loteczko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, ile harcerek mam na blogu, w najśmielszych marzeniach nie spodziewałam się takiego odzewu. Bardzo się cieszę i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  21. Witaj ;)
    I ja byłam harcerką, ech to były miłe czasy ;)
    Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za ten post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy, kto zetknął się z organizacją harcerską, tą z prawdziwego zdarzenia, chwali i cieszy się na samo wspomnienie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  22. Byłam harcerką. Uwielbiałam obozy. Dziękuję, wróciły miłe wspomnienia.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mole wspominam akcje obozowe letnie , zimowe również. Pozdrawiam .

      Usuń
  23. I powiało miłymi wspomnieniami dla mnie, bo ja też harcerką byłam i miło te czasy wspominam, zwłaszcza wyjazdy na obozy harcerskie, spanie pod namiotami, wszystko na łonie natury... ojjjjj!
    Pozdrawiam serdecznie.

    http://babuni-blog49.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla wszystkich, którzy działali w harcerstwie, wspomnienia są miłe. Pozdrawiam.

      Usuń
  24. Jak już kiedyś, Lotko, wspominałem, też miałem w swym życiu harcerski epizod i "dochrapałem się nawet stopnia podharcmistrza. Odszedłem w stanie wojennym, kiedy komusza indoktrynacja tego szlachetnego ruchu była dla mnie nie do zniesienia! Jednak wszystkie moje wspomnienia pozostały najmilsze z najmilszych!
    czuwaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pisałeś o tym. U nas nie było problemów, nie musieliśmy się nikomu podporządkowywać, robiliśmy swoje. Stan wojenny tylko na chwilę przerwał zbiórki. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.