środa, 29 stycznia 2014

Replika Krzyża z Giewontu w Pustkowie



 Słowa wypowiedziane przez papieża.

"...jak wiatr wieje od Bałtyku po gór szczyty -  do Krzyża na Giewoncie..." J.P.II. 


   Replika krzyża z Giewontu jest symbolicznym odzwierciedleniem słów papieża Jana Pawła II, które wypowiedział w Szczecinie podczas pielgrzymki do Polski.


   Ufundowali go  parafianie przy Sanktuarium w Trzebiatowie, 26 maja 2007 roku. Wybierając miejsce jego ustawienia, brano również pod uwagę Trzęsacz i Wisełkę. W końcu zatwierdzono lokalizację w maleńkiej miejscowości nadmorskiej, gminy Rewal, w pobliżu Trzęsacza, czyli w Pustkowo. 
   Stoi on w  odległości 200m od plaży. Stanowi punkt nawigacyjny dla łodzi rybackich, widoczny z morza ze znacznej odległości. 
Odwiedziliśmy to miejsce kilka lat temu, byliśmy pod wrażeniem.


      Ta fotografia pochodzi z internetu, wieczorem tam nie byliśmy.



piątek, 24 stycznia 2014

Na harcerskim szlaku

Plakietka naszego Hufca.


     Tak awansowałam, pracując w Związku Harcerstwa Polskiego. 
  Praca w harcerstwie nie była tylko przyjemnością, lecz wielkim obowiązkiem i odpowiedzialnością za bezpieczeństwo dzieci. Na to uczulaliśmy instruktorów, którzy podejmowali pracę w Szczepie, a byli to uczniowie średnich szkół i marynarze z czynnej służby.
  Każdy instruktor miał obowiązek zdobywania stopni. Nie była to sprawa łatwa, chociażby patrząc na lata moich awansów. Musieliśmy wykonywać dodatkowe zadania. Pamiętam, że jednym z moich, było rozpisanie szczegółowego planu na obóz letni. Przy Komendzie Hufca od zawsze działa Komisja Przyznawania Stopni Instruktorskich.

 
A to Dom Harcerza. Jest on również siedzibą Komendy Hufca ZHP.
 O ten domek dbają sami harcerze, dzięki temu nie utraciliśmy go do tej pory. Zakusy były wielkie, bo mieści się on przy samej Promenadzie. Czasami marzliśmy tam ogromnie, bo z ogrzewaniem centralnym ciężko było sobie poradzić. Dawno temu, nosił on nazwę "Bogda".


niedziela, 19 stycznia 2014

Na harcerskim szlaku

Młode pokolenie przejmuje pałeczkę w ZHP. Popatrzcie, nawet krajki mamy identycznie przekrzywione.


   Moja przygoda z harcerstwem rozpoczęła się w 1965 roku, na trzydniowym biwaku organizowanym przez Komendę Hufca w Kamieniu Pomorskim. Na nim poznałam uroki życia pod namiotem, gry terenowe, wspaniałe ogniska z piosenką harcerską, nocne warty  i odpowiedzialność za drugiego człowieka.

   Potem było dwutygodniowe szkolenie w Ośrodku Harcerskim w Chorzowie, gdzie złożyłam zobowiązanie instruktorskie i otrzymałam patent drużynowego zuchów.

   Do końca lat dziewięćdziesiątych pracowałam czynnie z zuchami i harcerzami, pełniąc różne funkcje, od drużynowej po szczepową.

Uważam, że złoty czas dla naszej działalności przypadł na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte. Wtedy mieliśmy w szkole po kilkanaście drużyn zuchowych i tyleż harcerskich, którymi opiekowali się nauczyciele, uczniowie średnich szkół i wojskowi z czynnej służby.

   12 lutego 1989 roku nastąpiło rozbicie organizacji. Powstał Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Zaczęły się waśnie, zawłaszczanie harcówek i konflikty. To spowodowało, że wycofali się wartościowi  instruktorzy, dzieci  przestały garnąć się do harcerstwa. Szkoda.

  Moją pociechą jest wnuczka mojego brata, która od kilku lat należy do ZHP, zdobywa stopnie, pełni funkcję przybocznej, odbyła kilka kolonii ze swoją drużyną. Miałam więc komu przekazać swój pierwszy harcerski krzyż. Jestem z Ciebie dumna, Aniu. Wszystko wskazuje na to, że w jej ślady pójdzie brat.

 Tym postem rozpoczynam moje wspomnienia " Na harcerskim szlaku".

sobota, 11 stycznia 2014

Wioska Wikingów - Wolin


   Latem, byliśmy w Wolinie. Odwiedziliśmy wioskę Wikingów. Zaszły tam korzystne zmiany. Doszło trochę nowych eksponatów, odbudowano spalone chatki, postawiono nowe.
  W wiosce spotkaliśmy bardzo groźnego Wikinga. Uzbrojony był po zęby i przypatrywał się zwiedzającym spod, za dużego ciut, hełmu. Przybierał niesamowite pozy i machał toporem. Potem jednak zaczął skakać po terenie, dotykał wszystkich dziwnych eksponatów i przymierzał czapki. Potem odtańczył wojenny taniec na ogrodzeniu, a na koniec odbębnił zakończenie wycieczki. 
   To było niezapomniane wrażenie.



niedziela, 5 stycznia 2014

2014 - ROK KONIA

  "Rok 2014, czyli rok Konia, to jeden z lepszych okresów według horoskopu chińskiego. To czas wspaniałych przygód, rozpoczynania projektów i realizacji przedsięwzięć. W tym okresie wszelkiego rodzaju działania osiągają większą skuteczność. To czas zdrowego rozsądku i dobrego nastroju, który służy wszystkim." Takie przepowiednie znalazłam w internecie.
 Myślałam, że to będzie rok końskiego zdrowia, ale pomyliłam się. Wirus położył mnie na długie dni do łóżka. Jestem dobrej nadziei, że  następne, okażą się szczęśliwsze.
       

                                                     Ikar

   Pisałam kiedyś o Ikarze, koniu mojego szwagra. Był piękny i mądry. Uwielbiały go dzieci, bo był szkolony do ich rehabilitacji.
Szwagier często go dosiadał i spacerowali po alejkach leśnych.     Któregoś dnia wybrali się na przejażdżkę, znaleźli się w środku lasu i stało się nieszczęście. Szwagier dostał ataku serca i zsunął się z konia, już nieżywy. Koń nie opuścił go, tylko spokojnie stał obok.
 Na szczęście, po kilkunastu minutach zauważyła ich straż leśna. Za późno było na ratunek, szwagier zmarł. Działo się to 12 lat temu.
Podziwialiśmy wierność konia, nie opuścił swojego właściciela do końca, tylko wydeptane ślady świadczyły, że chodził w kółko.
Siostra sprzedała Ikara, ale wiemy gdzie jest. Nowym właścicielem jest lekarz ze Świnoujścia.
 Tak tuliły się dzieci do Ikara, bo on jest na tym zdjęciu, z córką sąsiadów.