piątek, 13 grudnia 2013

Wigilia 1957 roku- wspomnienia z dzieciństwa





   W roku 1957 mieszkaliśmy na Grodzieńszczyźnie. Miałam wtedy  11 lat.

  Na początku grudnia 1957r. otrzymaliśmy zezwolenie na wyjazd do Polski.

  Mama przygotowywała jedzenie na święta. Zabiliśmy świniaka, więc w całym domu pachniało wyrobami, kiełbaskami wędzonymi i szyneczkami. Nigdy w naszym domu nie widzieliśmy tyle jedzenia. Zawsze marzyliśmy o tym żeby najeść się do syta. Teraz mogliśmy. Mama pozwalała nam nie tylko na jedzenie do woli chlebka, ale i wędlinę do niego dawała. Jedliśmy powoli, smakując, a przez głowę przelatywała myśl, żeby się nie obudzić. Często przecież, kiedy kładliśmy się spać głodni, śniło się nam jedzenie.

   W pokoju stał wielki stół, na którym rozłożyliśmy pachnące sianko i nakryliśmy go białym, lnianym obrusem. Kiedy mieliśmy zasiąść do stołu, zastukano do drzwi. Usłyszeliśmy ruską mowę, która zwykle nie wróżyła niczego dobrego. Tym razem do mieszkania wszedł czysto ubrany miły pan, który powiedział, że chce kupić nasz dom.

   Zaprosiliśmy go do stołu, bo przyjechał z daleka, a hotelu w pobliżu nie było. Polska gościnność okazała się aż nadto obfita. Kiedy na stole wylądował barszczyk, mama pomrugała, że opłatek jest w środku. Potem uszka, pierożki z nadzieniem grzybowym, śledzie w zalewie octowej, śliziki w wodzie makowej, kisiel z owsa i na koniec ciasta. Rusek ogłupiał.

   - Gospodyni, u was zawsze tak jedzą? - zapytał.

   - Tak, krótko odpowiedziała mama i zamilkła.

   Potem poszliśmy bawić się Moskalikami, które w tym roku były wyjątkowo piękne, ponieważ Czesiek pomógł i mnie i Danusi ulepić je, nie żądając w zamian żadnej przysługi. Rodzice z Rosjaninem rozmawiali o życiu popijając wódkę. Przedtem ,mama zaniosła siano spod obrusa i opłatek krowie, której jeszcze nie sprzedaliśmy. Nie napisałam nic o prezentach pod choinkę. Nie było ich oczywiście, nigdy ich u nas nie było, brakowało pieniędzy. Ostatnie Święta Bożego Narodzenia w rodzinnym domu  były wspaniałe, bo mieliśmy pełne brzuszki.
  Może ktoś z Was zechce podzielić się wspomnieniami. Napiszcie o Wigilii, której nie da się zapomnieć?


48 komentarzy:

  1. Aż takiej to nie miałem i nie zostałem doświadczony syndromem władzy sowieckiej. Mam jednak w pamięci wigilię sprzed ponad czterdziestu lat. Opisałem to dwa lata temu w zapisie pod tytułem MAGIA ŚWIĄT W PRAKTYCE.
    Przepraszam za wstawienie linka, ale to najlepszy sposób opowiedzenia tego, co wówczas przeżyłem i zapamiętałem. Pamięć emocjonalna jest najsilniejsza, czego i Ty doświadczyłaś na grodzieńszczyźnie.
    Dobrych Świąt i pięknych wspomnień życzę już dzisiaj.... wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, wzruszyłam się czytając Twój post. Pomyślałam, że my często zapominamy o samotnych ludziach, a niby zawsze stawiamy dla nich dodatkowe nakrycie. Nie wiem jak zachowałabym się w takiej sytuacji, chyba podobnie jak Twoi. Przyjdę życzyć Ci Miłych Świąt.
      Polecam odwiedzającym, aby weszli i przeczytali Twój wpis
      Wejdźcie tu, proszę!!!
      http://caddicus.blogspot.com/2011/12/magia-swiat-w-praktyce.html

      Usuń
    2. Przeczytałam. Wzruszające...

      No, właśnie, jak to jest z tym dodatkowym nakryciem dla wędrowca? Czy na pewno każdy, kto dba o postawienie na stole pustego talerza, wpuści do domu i zaprosi do stołu? Pozwoli np. wykąpać się bezdomnemu?

      Usuń
    3. Ze dwadzieścia lat już będzie jako pewien w Szczecinie dziennikarz się za dziada był przebrał i domy we Wiliją obchodził do tegoż mieśćca przy stole aspirując... Przegnali go zewsząd, okrom domu... posła z SLD:))) Choć po prawdzie, jak pisał, rzadko gdzie z pustymi odchodził rękami, bo widać sumienie rodaków gryzło, to i niemal każdy jakiego tam gościńca mu wcisnął... A WMPani Lotce z serca za to wspomnienie dziękuję:) Osobliwie zaś za ów przekaz o opłatku w barszczu przemycanem:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    4. Pięknie piszesz , Wachmistrzu. Twoje słowa są zawsze budujące i miłe. Słyszałam kiedyś o dziennikarzu przebranym za dziada, ale umknęło to z mojej pamięci. Dziękuję więc za przypomnienie. To prawda, że Polacy mocni są w wypowiadaniu sloganów, a czynami tego nie potwierdzają. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    Wspomnienia Twoje, Lotka, są zawsze takie ciepłe... Też nie zawsze u nas były prezenty. A jeśli już... to było to jabłko, kilka orzechów i jeden-dwa cukierki.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się jakoś zebrało na wspomnienia. Porządkuję mój pamiętnik i trafiłam akurat na opis tej Wigilii. Postanowiłam zamieścić go na blogu. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Bardzo słusznie, że zamieściłaś. Ja też akurat wyciągałam Twój komentarz - wspomnienie, bo znowu będę wystawiać "Księgę Świąteczną".

      Usuń
    3. Twój zwyczaj z "Księgą Świąteczną" Bardzo mi się podoba. Fantastyczne wspomnienie ma Caddi, zaglądałam do tego postu, który mi polecił. Zajrzyj i Ty proszę, nie pożałujesz. Miłego wieczoru.

      Usuń
  3. Loteczko, każda Wigilia spędzona w rodzinnym domu była niezapomniana. Moja mama zawsze starała się, aby na stole było wszystko, co powinno być na Wigilię. Oczywiście, ze starszą siostrą zawsze pomagałyśmy mamie, szczególnie podczas przygotowywania pierogów z kapustą i grzybkami- moimi ukochanymi.
    Potem moja młodsza siostra kultywowała wigilijny, rodzinny zwyczaj i zapraszała nas do wspólnego stołu- zostały mi zdjęcia ze wspólnej Wigilii. Zawsze coś przywoziłam do jedzenia, aby siostra się nie przemęczała.
    To były piękne czasy, które już się nie powtórzą, bo nie ma mamy ani żadnej z moich sióstr.
    Życzę miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasi najbliżsi, Aniu, będą nam towarzyszyć w myślach i w pamięci. Mam tylko siostrę, rodziców i brata nie ma. Często mam takie wrażenie, że są gdzieś bliziutko i kierują trochę naszym postępowaniem. Ostatnio, miałam wrażenie, że brat pomaga mi przy porządkowaniu pamiętnika. Na pociechę mamy dzieci. Miło się wspomina czasy,kiedy byliśmy razem, wtedy wszystko było inne. Miłego wieczoru życzę.

      Usuń
    2. Loteczko, nie ma dnia, żebym o nich nie myślała. Gdy gotuję obiad, pamiętam, co mama mówiła mi o ziemniakach, jak starsza siostra panierowała kotlety. Ilekroć piekłam biszkopt, zawsze uśmiechałam się na wspomnienie śmiechów, jakie towarzyszyły mojej siostrze i mnie podczas dekoracji tortu.
      Gdy zasypiam, zawsze myślę o nich wszystkich i trudno mi się pogodzić, że ich już nie ma.
      Pozdrawiam w dość ładną sobotę.

      Usuń
    3. Mnie również trudno, dużo razy o tym pisałam. Takie niewdzięczne jest życie, Aniu. Kiedy zbliża się Wigilia, zawsze pamiętam o tym, aby przygotować potrawy, które robiła mama. Pewne gesty, słowa, zwyczaje przetrwają w nas i następne pokolenia być może zechcą kontynuować. Miłego wieczoru Aniu.

      Usuń
    4. Loteczko, do tej pory pamiętam każde przysłowie mojej mamy, która znała ich bardzo dużo. Pamiętam każdą z potraw wigilijnych na rodzinnym stole. Gdy mama obierała jabłka, to nie wyrzucała obierek, tylko je suszyła, a na Wigilię gotowała z nich kompot. Nie wiem, czy teraz ktoś to robi.
      Kocham pierożki z kapustą i grzybkami, bo mama była ich mistrzynią. Młodsza siostra do tego zestawu potraw wigilijnych dołożyła rybę po grecku i choć tej ryby nie lubiłam, to zawsze będzie się kojarzyć z Krysią.
      Życzę miłego dnia.

      Usuń
    5. Też tak mam, każde słowo, wszystkie zwyczaje panujące w naszym domu, pamiętam o pielęgnuję. Na tym chyba życie polega. Rybę po grecku zawsze robimy, może po swojemu, bo u nas więcej jest jarzynki, niż ryby. jest zdrowa. Staram się zrobić 12 potraw i w tym roku chyba się uda. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Każdą Wigilię spędzałam w domu moich dziadków. Dopóki żyli. W ciągu tych trzech dni świątecznych, ich dom odwiedzali wszyscy. Przybywali nawet z najdalszych zakątków świata... Jako dziecko kojarzę tę świąteczną atmosferę z uśmiechem, czasami psotami, Kolędnikami... Generalnie tłumem ciekawych, a przede wszystkim dobrych ludzi.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłe są rodzinne święta i Wigilie pełne uśmiechu. To ważne, że pamiętamy i że mamy co wspominać. dziś nie ma ich wśród nas, ale na pewno są blisko w naszych sercach. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  5. Wzruszyłam się czytając Twój post...Mimo ciężkich czasów, wspominasz je miło.
    Mimo, że z nami nie ma ukochanych Rodziców, to o Nich pamiętamy i miło wspominamy.
    No cóż, tamte cudowne czasy już nie wrócą...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni żyją, póki pamiętamy i póki są w naszych sercach. Cóż wart byłby człowiek bez wspomnień? Czy one są miłe, czy mniej przyjemne, to są nasze, przeżyliśmy piękne chwile i warto o nich pisać. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. każda moja wigilia byłą piękna. i prezenty były....tylko ja się raz zbuntowałam, że mam imieniny w wigilię i żebym nie wiem ile prezentów dostała, to i tak raz w roku,a nie jak inne dzieci dwa. to był dopiero problem....
    uwielbiam czytać twoje wspomnienia, są tak wyraźne, ze widzę wszystko co się dzieje.
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, mieć imieniny w Wigilię, to trochę szkoda, bo większość ludzi tylko z okazji świąt otrzymuje prezenty, a Twoi mogą się od tego wymigać. Całuski dla Ciebie zostawiam w ramach pocieszenia.

      Usuń
  7. Pięknie piszesz, masz co wspominać,podczytuję Cię z wielką przyjemnością! Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Basiu za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  8. Jakoś chyba teraz nie przyjmuje się przysłowiowego wędrowca.Stawiamy symboliczny talerz na stole. Najważniejsza jest bliskość rodzinna czy przyjacielska i to w tym dniu powinno wystarczyc. Jedzenie to tylko dodatek. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą wzruszyłam się czytając post Caddiego, jakoś przykro się zrobiło, bo nie wiem jak bym postąpiła, gdybym nie znała człowieka. Tak sobie o tym myślę. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Lotuś, uwielbiam te Twoje wspomnienia czytać i zawsze czytam je z zapałem.
    Wiesz, teraz jak zobaczyłam te daty, o których pisałaś to powinnam do Ciebie zwracać się Pani.
    gorzej już byłoby z przyzwyczajeniem, bo lepiej pasuje mi LOTUŚ.

    U mnie w domu święta też nie były za bogate, ale zawsze radosne, czekałam na te dni z utęsknieniem przez cały rok.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że niemal wszyscy na tym blogu są ode mnie młodsi. Moje serce się nie starzeje i nie ma zmarszczek, powiedział to ostatnio w TV ktoś mądry. Wiek mnie nie przeraża i właśnie zaczęłam zapuszczać siwe włosy. Wspomnienia są dla mnie ważne, staram się je pielęgnować. pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Zachęcona przez Ciebie w komentarzu, zajrzałam do Caddiego.
    No i też się wzruszyłam.
    Blog dostał świąteczne 'ubranko' - bardzo ładne:)
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam ubrać bloga, bo domagał się tego z całej siły. Dużo serdeczności dla Ciebie Jolu na przedświąteczny okres. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  11. Piękne i wzruszające te Twoje wspomnienia. Pozdrawiam Lotko i dobrej niedzieli Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dawne czasy, a wspomnienia dziś są bardzo miłe. Miłego dnia.

      Usuń
  12. Witaj Lotka!
    Pamiętam swoją pierwszą wigilię na nowym mieszkaniu w Głogowie w 1951 r. Wokół ruiny, rzadkie latarnie na ulicach, pierwsza gwiazdka na niebie, kolędy i zapach bigosu pyrkoczącego na kuchni. No i prezenty...Opisałem to w swojej pierwszej książce "Wędrowiec czyli skrzydlata dusza".
    Ja pochodzę z Wielkopolski i nie mam doświadczeń z ruskimi...
    Pozdrawiam serdecznie i do się zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas ma we wspomnieniach jakieś smaki, zapachy, czy wrażenie. Byłam ciekawa czy zapamiętaliście swoje Wigilie, te najciekawsze. okazuje się, że sporo ludzi je ma. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Lotko. Dziś jest tak samo za oknem albo jeszcze gorzej. Ale nie szkodzi. Przecież nie zawsze musi być pięknie. Za wędkowanie się wezmę kolo marca. na wsi na pewno będę w styczniu, bo mamy doroczne zebranie Towarzystwa Wędkarskiego. Naszego. W zanadrzu mam w razie czego teksty o wizycie w październiku w Helu i Władysławowie. Bo tego nie opisałem. Powoli wstawiam fotki do albumu Picassa z wakacji 2013. Jest to po prawej stronie mojego bloga. Idę do Ciebie bez wychodzenia z domu.......

    Pięknie napisałaś. Można powiedzieć, że łza się w oku kręci. Moi dziadkowi pochodzili z Polesia. Ojciec urodził się nad rzeką Horyń na Polesiu. Do szkoły chodził w Pińsku. I Wigilie u dziadków na Pomorzu (jak do Polski już przyjechali)przesiąknięte były Kresami. Kochana Babcia pod koniec swojego życia była u nas w Warszawie. Najpiękniejsze wakacje mojego życia spędzałem w dzieciństwie na Pomorzu w Kwidzynie. Opisałem to tu: http://warsawman.blogspot.com/2011/07/najpiekniejsze-wakacje-mojego-zycia.html
    A teraz za świętami po prostu nie przepadam. Zniknął ich urok wraz z dzieciństwem. Już tak mam po prostu. Pozdrawiam Ciebie serdecznie i Twoje wspomnienia.
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie piszesz, Vojtku -"Wigilie przesiąknięte Kresami". Moje do dziś nimi pachną, bo robię potrawy, które jadłam w rodzinnym domu.
      Lubię święta, bo przyjeżdżają dzieci, przychodzi siostra z przyjacielem. Uwielbiam przygotowywać potrawy i staram się, aby było ich jak najwięcej. Mam nadzieję, że moje dzieci, kiedyś przejmą po nas zwyczaje świątecznego stołu.
      Najważniejszym momentem teraz są prezenty, odkąd mamy wnusię oczywiście, bo my, starzy, nie przywiązujemy wielkiej wagi, ale szykujemy drobiazgi dla wszystkich, a obserwujemy tylko małą, która bardzo przeżywa moment, kiedy pojawi się Gwiazdor i dziwi, skąd się wzięły paczki. To takie fajne. Pozdrawiam Cię Vojtku. Miłego wieczoru życzę.

      Usuń
  14. Moje wspomnienie wigilijne jest tutaj
    http://www.okiemjadwigi.pl/swietowanie/
    serdecznie zapraszam, to wspomnienie dotyczy mnie pięciolatki w dniu wielce uroczystym w Wigilię 1948 a może 1949 roku , przesyłam serdeczności
    jadwiga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam, ciekawie piszesz. Każdy więc ma jakieś szczególne wspomnienie wizyty Mikołaja, czy Wigilii. dzieci często oglądają wystające spod płaszcza Gwiazdora, buty ojca. Nasza córka też kiedyś zapytała..."Czemu Gwiazdor miał kapcie wujka?. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Dziękuje bardzo. Ja niestety magii Świąt już nie czuję. Uleciała wraz z dzieciństwem. Rodziców już nie mam. Mama zmarła w lutym tego roku. Ojciec zaś dawno w roku 1976. Pozostały tylko wspomnienia i fotki. Szkoda, że tak jest ale jest. Nie będę czarował. Pozdrawiam wieczornie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vojtku, bardzo mi przykro. Nie będę Cię namawiać abyś polubił święta, skoro tak wiele czynników się złożyło na to, że jest jak jest. Może w przyszłości uda Ci się zmienić sytuację, może zaistnieją okoliczności, ze zmieni się Twoje podejście. Tego życzę Ci z całego serca.

      Usuń
    2. Dziękuję. Ciekawa opowieść o tym bimbrze :) A w stanie wojennym to wódka była na kartki a alkohol był sprzedawany od 13:)
      Taki jak ja stosunek do Świąt ma coraz więcej osób. To jest teraz gigantyczne PRZEDSIĘWZIĘCIE HANDLOWE a nie święto religijne. Centra Handlowe, promocje setki maili z życzeniami" od firm itp. I coraz więcej ludzi wyjeżdża od tego "świątecznego" zgiełku. Dla mnie bardzo sztucznego tak jak wręczanie prezentów AUTOMATYCZNIE. I potem dawanie niechcianych, nietrafionych prezentów innym. Napisze o tym więcej na blogu. Po prostu o moich odczuciach. Dla mnie Święta to na przykład UDANY URLOP.
      Pozdrawiam skutecznie
      Vojtek

      Ps. Fantastyczna fotka. Mam takich sporo tak jak dokumentów rodzinnych. Powoli robię z nimi porządek i skanuję też

      Usuń
    3. Dziękuję Ci Vojtku za trafne spostrzeżenia. Mam podobne. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. Najpiękniejsze święta to te z dzieciństwa. Chociaż może skromniejsze, ale i tak niezapomniane. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pamięta się je przez całe życie. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  17. Wzruszyłam się czytając Twój post jest przepełniony szczęściem i Twoimi wspomnieniami z minionych lat,urok świąt zawsze daje dużo przemyślen i wspomnień ,czesto chcemy naśladowąć to co się zapamiętało od rodziców święta to czas szczególny ,zastanawiamy się często nad sensem swojego zycia pozdrawiam przedświatecznie całą rodzinkę (więcej napiszę troszke później dopadło mnie grypsko)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrego zdrowia życzę Ci, kochana . Wyzdrowiej, bo musisz uszka lepić. Chyba Ola Ci pomoże? Rodzinne Wigilie, kiedy rodzice żyli i my byliśmy w komplecie, zaliczam do najpiękniejszych na świecie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  18. Lotko
    napisałaś o potrawach wigilijnych, ale nie napisałaś jakie przygotowujesz, to bardzo ciekawe, dla mnie zbieracza przepisów kulinarnych
    pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.