środa, 8 maja 2013

Pamiętam o moim Ojcu Sybiraku




W dniu imienin mojego ojca jest zwykle ciepła i ładna pogoda. Kiedyś składaliśmy mu życzenia w domu, a dziś zawsze jesteśmy na cmentarzu. Chciałabym kilka zdań o nim napisać.

Urodził się w Bostonie USA w 1917roku. Kiedy miał 6 lat, przyjechał z rodzicami do Polski i osiedlili się w Radźwiłowcach na Grodzieńszczyźnie. Rodzice umarli, kiedy miał 12 lat.

Do wojska go nie brali, ponieważ miał obywatelstwo amerykańskie. Za żonę pojął najpiękniejszą pannę z Wasiliszek. Na wojnie walczył w II Armii WP i doszedł aż do Berlina. Wrócił nie do Polski, jego dom i rodzina znaleźli się na terenie Związku Radzieckiego.

W 1951r, aresztowało go NKWD za pomoc AK. Z wyrokiem 25 lat, trafił do łagrów Workuty, gdzie przez 5 lat pracował w kopalni węgla. Wrócił z Syberii w 1956 roku i zaczął starać się o wyjazd do Polski.

Udało się i w 1958 roku przyjechaliśmy do Świnoujścia. Zmarł w 1995 roku.

Ojciec nie miał łatwego życia. Do końca życia męczyły go syberyjskie koszmary.

31 komentarzy:

  1. Piękne wspomnienie.
    Ciężkie życie mieli ludzie tamtych czasów.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokolenie naszych rodziców nie miało lekko, wojna, Syberia, ciągły strach przed politycznymi prześladowaniami. PRL nie była straszna w porównaniu z tym, co przeżyliśmy wcześniej. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Cześć Jego Pamięci.
    ____________________

    Twój Ojciec, Lotka, ma bardzo szlachetne ryzy twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był bardzo surowym człowiekiem. Nigdy nas nie uderzył, ale miał na nas silny wpływ i wystarczyło, ze groźnie spojrzał. Rysy twarzy miał łagodne, ale charakter mocny. Słonka życzę.

      Usuń
  3. Piękna historia, pięknego Człowieka. Dołączam ze światełkiem pamięci [']

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Naszym obowiązkiem jest pamiętać.

      Usuń
  4. Loteczko wiem co to znaczy być w Workucie, dziadek mojego męża tam był 10 lat i rok przymusowego zasiedlenia w Związku Radzieckim, babci udało Go się sprowadzić do Polski tez w 1956 roku. I tez wiem ,ze nigdy nie wrócił do normalności po dwóch latach miała paraliż i 22 lata przeżył na wózku.
    Nasi ojcowie żyją , póki my pamiętamy. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszym obowiązkiem jest pamiętać i utrwalić w zapiskach wiedzę dla następnych pokoleń. Staram się dokumentować życie rodziców. Na szczęście za ich życia dopytałam prawie o wszystko, bo teraz nie miałby kto uzupełnić mojej wiedzy. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Workuta to jedna z mordowni nieprawomyślnych nacji. Zawsze kojarzy mi się z Polakami. Twój Tato miał bardzo ciekawy życiorys. Może warto zapisać to, co zostało w rodzinnej pamięci i pozostawić potomnym. Wiedza o przeszłości najbliższych kształtuje naszą osobowość i wpływa na postrzeganie otaczającego świata. Wiem coś o tym, bo zajmuje się zbieraniem rodzinnych okruchów przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rola jest podobna. Mam zgromadzone wszystkie pamiątki, dokumenty i fotografie. Mam zapisane dzieje rodziny. Na szczęście dużo rozmawialiśmy z rodzicami i nawet detale są mi znane z przeszłości. Powinnam już kończyć porządkowanie archiwów, ale chwilowo leń we mnie zamieszkał. Krzysztofie, zmień sposób komentowania, nie mogę się do Ciebie dostać.

      Usuń
  6. Te 5 lat musiały byc dla niego koszmarem. Dla Was pewnie też. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były koszmarne lata dla całej rodziny, a najbardziej ucierpiała mama. Serdecznosci odwzajemniam.

      Usuń
  7. Takich ludzi się pamieta o cięzkich przezyciach co Wam los zgotowal powtarzam Twoj cytat ,,życia nie można przeczytać, przez życie trzeba przejść'' nasze pokolenie chyba ma coś wspolnego z rodzinnym wychowaniem i tego co najważniejsze w życiu to rodzina i szacunek nie tylko do rodziców i krewnych uważam że dlatego pamiętamy ja o swoich rodzicach też pamiętam to mile.Mój ojciec jako siedemnastolatek podczas drugiej wojny światowej dostal się do niewoli w Angli(slużyl w wojsku Maczka)i po ciężkich trzech latach wrócił do Polski ....trzeba by bylo napisac osobny temat na post może by był ciekawy (ale tylko z opowiadań mamy i babci) nie moge na pewno porównywać Twojego ojca z moim bardzo serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokolenie naszych rodziców nie miało lekkiego życia, a ich życiorysy można by opisać w książkach. Mimo trudnych warunków, nauczyli nas szacunku dla innych i szacunku do życia, masz rację. Wandziu, jeżeli masz jeszcze kogo zapytać, zbieraj informacje o rodzinie, bo mi czasami brakuje jakiegoś elementu i nie mam jak uzupełnić, wokół mnie pustka, mam tylko młodszą siostrę.Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Mój dziadek również był na zesłaniu. Jego zawieźli do Omska. Mam jego wspomnienia i dokumenty zwolnienia z obozu.Dołączam światełko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokolenie dziadków i rodziców naszych przezywało ciężkie chwile, polityka nie była dla nich szczęśliwa. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Serce pęka jak się czyta takie życiorysy. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam Lotko.
    A mój Szczerbaty w niedzielę idzie do I Komunii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najserdeczniej pozdrawiam Szczerbatego, życzę mu szczęśliwego dnia I Komunii i wspaniałych upominków. Nasza Szczerbata idzie za rok. Całuski dla Was.

      Usuń
  10. Loteczko, piękne wspomnienia, choć takie smutne.
    Pozdrawiam serdecznie*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tylu latach już nie są smutne. Myślę o przeszłości z życzliwością, bo doceniam wszystko to, co teraz mamy. Pamietam jednak o wszystkim. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Ja też 8 maja byłam u taty na cmentarzu, bo miał imieniny.
    Takie wspomnienia bywają smutne, ale pamięć o nich, jakże ważną jest.
    Pozdrowionka słoneczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na cmentarzu nie jesteśmy smutni. Przyzwyczailiśmy się przez tyle lat do miejsc, gdzie teraz spoczywają i nawet czasami zagadamy do nich po ludzku. Tylko żal, że odpowiedzi nie otrzymujemy, tylko cisza. Tak mnie jakoś naszło na ten post. Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Ja również 8 złożyłam imieninowego kwiatka na mogile mojego Taty.On również miał wojenny epizod AK-wski.Tak że Lotuś-losy Polaków czasami są bardzo podobne lub zbliżone.Dlatego serdeczna pamięć o Nich jest nam wręcz przypisana.Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz wspomnienia o ojcu, chętnie poczytam. Zapomniałam, ze nasi ojcowie nosili to samo imię, kiedyś o tym pisałaś. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  13. Piękne wspomnienia...To wspaniale, że zgromadziłaś pamiątki, dokumenty, fotografie.
    To nasza rola aby pamiętać o swoich Najbliższych...
    Pamiętam Twoje dawne posty...Pisałaś o powrocie Ojca z Workuty...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia nachodzą szczególnie przy takich okazjach jak rocznice czy imieniny. Stojąc nad grobem myślę o przeszłości swojej i rodziców. Taki sentymentalny moment i na blogu zamieściłam. pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. Lotko, w odpowiedzi na Twój komentarz u mnie w sprawie dostępu, podpowiem: może spróbuj podać swoje prawdziwe imię i zamiast nazwiska wpisz "Lotka". Wtedy wszystko powinno być już OK.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo dziękuję za podpowiedź, jeżeli mi nie zmienią, to będę pisała z dzisiejszego tego profilu. Serdecznosci dla Ciebie .

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem, Loteczko, jak udało mi się pominąć ten post. Na szczęście dzisiaj go dostrzegłam.
    Losy Twojego Taty i całej rodziny dobrze znam z bloga "Dzieci sybiraka", jedynie nowością dla mnie jest, że Twój Tato urodził się w Bostonie.
    Oj, życie nie rozpieszczało naszych rodziców, ich pokolenie było z góry skazane na cierpienie. Mam nadzieję, że nasze dzieci i wnuki nigdy tego nie doświadczą.
    Serdecznie pozdrawiam przed burzą, która już daje o sobie znać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam Aniu, że do mojego ojca pasuje jak ulał powiedzenie "Amerykanin zza Buga", dlatego że urodził się w USA. Przyjechała do Polski jako sześcioletni chłopiec.

      Usuń
  17. Do końca życia męczyły go syberyjskie koszmary. ...To święte słowa...My mamy to samo http://sybiracylubaczow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.