poniedziałek, 27 maja 2013

Przyjedźcie do Świnoujścia

Piosenka wakacyjna, na dobre samopoczucie. 


Mylene Farmer - California


 
 Wiosna w pełni, ludzie intensywnie myślą o letnim wypoczynku. Niektórzy jadą szukać wrażeń za granicą i dobrze, bo pokażą na blogu obrazki ze swoich podróży.
   Wielu z nas będzie szukać ciekawych miejsc w kraju. Chcę zachęcić do odwiedzenia Świnoujścia. Jest tu nie tylko morze z czystą wodą i od wielu lat Błękitną Flagą, która świadczy o czystości plaży. Jest wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia. Proponuję wejście na Latarnię Morską, wizytę w Fortach, Muzeum i Marinie. 
   Można wybrać się na wycieczkę do Niemiec, Szwecji i Danii.  Może być ciekawe zwiedzanie pobliskich miejscowości naszego wybrzeża, czyli Międzyzdrojów, Dziwnowa, Trzęsacza, aż po Niechorze. To tylko 70km, a po drodze jest tyle do obejrzenia. Polecam maleńką miejscowość przed Trzęsaczem, w której jest replika krzyża z Giewontu, to Pustkowo.
   Proponuję piesze wycieczki do Cesarskich Kurortów w Niemczech. Można skorzystać z wypożyczalni rowerów, a ścieżek rowerowych "ci u nas dostatek".
  Jeżeli zachęciłam kogoś z Was  do odwiedzenia mojego skrawka ziemi, to zamelduję prezesowi o wykonaniu zadania.

                                Fontanny już działają.


 

czwartek, 23 maja 2013

Jej życie nie było usłane różami

 1954r. Pierwszy rząd, trzecia od lewej.



   Mama moja odeszła w 1987 roku, w wieku 65 lat. 


   Miała pogodne usposobienie, kochała ludzi, a oni odwzajemniali jej sympatię. W roku 1974 odeszła na rentę. Przez wszystkie lata, odwiedzali ją współpracownicy.

-Pamiętam jak martwiła się o ojca, który był wywieziony na Syberię.

 -Pamiętam  chmurki na jej czole, kiedy smażyła mi na świeczce placki ziemniaczane.

-Pamiętam jej piękny głos i znam wszystkie przedwojenne piosenki. Śpiewała, kiedy była  radosna, śpiewała również kiedy bywała smutna. Na Grodzieńszczyźnie było to normalne.

-Pamiętam każdą zmarszczkę na jej twarzy, kształt rąk, kolor sukienek jakie lubiła nosić.

-Pamiętam uśmiech, którym obdarowywała wszystkich.

-Pamiętam jej ostatnie cierpienie i to, że byliśmy wobec niego bezsilni.

-Pamiętam jej ostatnie słowa: -„ Dzieci, w jakim ja dziś byłam pięknym miejscu… tak jakby zielona łąka… a na niej dwie postaci… tak jakby tato i mama… prosiłam ich, aby mi pomogli.”

   W trudnych chwilach mojego życia, idę na grób i rozmawiam, skarżę się tak, jak robiłam przed laty.

   Mama żyje w nas. Żyją przekazane nam wartości, mądre rady i miłość do ludzi, której nauczyła. 
 Najbardziej z wszystkich miesięcy roku kochała maj.

                                „Poparz mamo, majowe bzy

                                I majowa, słyszysz? – piosenka…”
To piosenka białoruskiego zespołu o gwiazdkach na niebie.

 


Kocham Cię Mamo

wtorek, 21 maja 2013

Wioska Wikingów w Wolinie czII



   Zamieściłam player z muzyką relaksacyjną i szumem morza. Słucham jej bez ustanku, bo awantura w mojej rodzinie trwa nadal. 
   Interwencja moich Przyjaciół blogowych pomogłą i nadobne Wolinianki uwolniły ślubnego z dyb, a ten zdrajca, natychmiast umieścił mnie w okratowanym pomieszczeniu. Sam poszedł do chaty Piwowara i tam raczył się do rana aromatycznym trunkiem. 
   Nad ranem przyjechał na ośle Wiking z sąsiedniego plemienia i zwrócił mi wolność. Mój ślubny był na bani, więc wtrąciłam go do niziutkiej chatki, aby  nie mógł stanąć w pozycji wyprostowanej. Jak się ocknął, to zaryczał tak, że zlecieli się mieszkańcy Wolina i otworzyli mu drzwi. 
   Rzuciliśmy się do toporów i pik, wywiązała się bitwa. Do dziś nie możemy rozstrzygnąć kto zwyciężył, bo jesteśmy cały czas w stanie wojny.

Gliniany piec.

Chodaki drewniane.

Więzienie publiczne.

Ale się rozsmakował.

Więzień musiał tu leżeć albo kucać, chatka jest niziutka.
Wściekłość wyzierała mu z oczów.

Pewna zwycięstwa, miałam łagodne oblicze.
Chata myśliwego.

Druga część chaty myśliwego.

środa, 15 maja 2013

Skansen Wikingów w Wolinie

   Zbliżają się wakacje. Wiem, że kilka osób z mojego bloga wybiera się w nasze strony. Polecam zwiedzenie Skansenu w Wolinie, a znajduje się on na wyspie Ostrów (wjazd do Skansenu od strony miejscowości Recław). 
   Skansen stanowią rekonstrukcje zabudowań mieszkalnych i rzemieślniczych z okresu wczesnego średniowiecza – od IX do XI wieku. 
   Można w nim zobaczyć jak mogło wyglądać życie codzienne dawnych ludzi, jak mieszkali i pracowali. W 2008 roku założyła go grupa pasjonatów i każdego roku pojawiają się nowe obiekty. Jest tam chata garncarza, bursztyniarza, rybaka i wiele innych.
  Podczas letniego festiwalu, odbywają się pokazy walk, przyrządzania posiłków i wyrobu ozdób. 
  A to fotografie z 2009 roku, wtedy odwiedziliśmy wioskę Wikingów.

Wejście do Skansenu

Wnętrze chaty.
Tak mieszkali ludzie średniowiecza.
Zakułam w dyby ślubnego, stoi tam do dziś.
Chata rybaka.
Żuraw.
Prawdziwy rycerz średniowiecza, w "lnianym " przyodziewku.


sobota, 11 maja 2013

Kwiaciarnia "Róża" w Świnoujściu




Jest w naszym mieście kwiaciarnia" Róża", która znajduje się przy ul. Monte Cassino. Lubię tu zagladać, bo przemiła obsługa nie pyta mnie natrętnie..."czym mogę służyć". Spokojnie oglądam roślinki, a uwielbiam to robić.
Pojawiają się coraz to nowe gatunki kwiatów i zawsze znajduję coś miłego do nacieszenia oczów. Rzadko kupuję, bo nie na wiele mnie stać ale pani, która obsługuje klientów to nie przeszkadza i chętnie udziela mi informacji o nowościach.
Kiedy mam ze sobą aparat fotograficzny, utrwalam znajdujące się w kwiaciarni piękno, a potem oglądam w domu i nabieram energii do życia.
Za pośrednictwem mojego bloga, chcę podziękować Pani, która cierpliwie znosi moją obecność i zadedykować jej piosenkę, którą zamieściłam w playerku. Życzę powodzenia i wielu miłych klientów.






środa, 8 maja 2013

Pamiętam o moim Ojcu Sybiraku




W dniu imienin mojego ojca jest zwykle ciepła i ładna pogoda. Kiedyś składaliśmy mu życzenia w domu, a dziś zawsze jesteśmy na cmentarzu. Chciałabym kilka zdań o nim napisać.

Urodził się w Bostonie USA w 1917roku. Kiedy miał 6 lat, przyjechał z rodzicami do Polski i osiedlili się w Radźwiłowcach na Grodzieńszczyźnie. Rodzice umarli, kiedy miał 12 lat.

Do wojska go nie brali, ponieważ miał obywatelstwo amerykańskie. Za żonę pojął najpiękniejszą pannę z Wasiliszek. Na wojnie walczył w II Armii WP i doszedł aż do Berlina. Wrócił nie do Polski, jego dom i rodzina znaleźli się na terenie Związku Radzieckiego.

W 1951r, aresztowało go NKWD za pomoc AK. Z wyrokiem 25 lat, trafił do łagrów Workuty, gdzie przez 5 lat pracował w kopalni węgla. Wrócił z Syberii w 1956 roku i zaczął starać się o wyjazd do Polski.

Udało się i w 1958 roku przyjechaliśmy do Świnoujścia. Zmarł w 1995 roku.

Ojciec nie miał łatwego życia. Do końca życia męczyły go syberyjskie koszmary.

niedziela, 5 maja 2013

Kolorowa majówka

   Przez ostatni tydzień mieliśmy ładną i słoneczną pogodę. Księżniczka codziennie chodziła z dziadkiem na rolki i wykorzystała wolne dni, spędzając je na świeżym powietrzu.
   W muszli koncertowej odbyło się dużo imprez rozrywkowych. Wczasowicze i mieszkańcy licznie gromadzili się w okolicy Promenady, bo  tu było i najcieplej i najciekawiej. Od chłodnego powiewu wiatru chronił wysoki żywopłot. Na dobre ociepliło się trzeciego maja.
 W naszej rodzinie nie zabrakło wspomnień o pochodach pierwszomajowych z dawnych lat. Władza w tym dniu była "z ludem", dziś zamknęła się we własnym gronie. Każde ugrupowanie świętowało po swojemu i po swojemu interpretowało znaczenie świąt. Nie ma jedności wśród Polaków, szkoda. 
   Majówka była kolorowa, o czym świadczą  moje ostatnie fotografie.




Ten oryginalny płot przyciągał turystów i mieszkańców.