środa, 24 sierpnia 2011

Zaakceptować śmierć




   Jak co roku, kibicowałam akcji Wielkiej Orkiestry. Przy okazji poruszyła mnie dyskusja wywołana przez Owsiaka, na kilka dni przed. Dyskusja o eutanazji, której unika się w Polsce jak ognia, a przecież istnieje w szpitalach tak zwana rezygnacja z uporczywej terapii i akceptacja nieuchronnej śmierci.

   Mieliśmy przypadek z moim bratem, który leżał od kilku lat z zanikiem mięśni i silnymi przykurczami. To był szczątek człowieka, który w każdym budził litość. Wyniszczenie organizmu doszło do takiego stadium, że nie było najmniejszych szans na powrót do zdrowia, lub na najmniejszą poprawę.

   Ordynator oddziału, do której trafiłyśmy z mamy dolegliwościami i moją nerwicą, po rozmowie z nią również o chorobie brata, przestała podawać mu kroplówki, dzięki którym wciąż żył. Pozwoliła mu spokojnie odejść. Czy mieliśmy do niej żal? Chyba nie, bo cierpienie brata było ponad siły jego i nas, obserwujących z boku.

   Nie umiałabym zapewne podjąć decyzji o odejściu, tak jak moja bratowa, która wypisała się  ze szpitala na własną prośbę i nie pozwoliła podać sobie kroplówek, a jeść, ani pić nie mogła. Kiedy ją zapytałam czemu...? Odpowiedziała – „…a po co? ". Od niej dowiedziałam się, że można pogodzić się z odejściem.
  Jestem pewna, że żaden lekarz, z premedytacją nie zabije człowieka i mam zaufanie do ich decyzji, w przeciwieństwie do jednego z ugrupowań politycznych.

   Wszystko to są trudne tematy, ale trzeba rozmawiać i dyskutować. Każdy boi się cierpienia, więc należy stosować uporczywe leczenie, czy zaakceptować śmierć?

33 komentarze:

  1. Eutanazja jest czymś innym niż rezygnacja z uporczywej terapii przedłużającej cierpienia. Ty opisałaś tę drugą okoliczność. Jestem przeciwny eutanazji, bo jest to okoliczność, która czynnie angażuje drugiego człowieka w spowodowanie śmierci.
    Boję się tych wszystkich, którzy ponoć z miłosierdzia chcą zadawać śmierć. Pomyśl ile okazji do pozbycia się starszych i niedołężnych ludzi. Najpierw powstały domy starców, gdzie oddano nieużytecznych staruszków zwalniając rodzinę z opieki, teraz zaś niektórzy chcą eutanazji.
    Mój pogląd nie ma nic wspólnego z poglądami politycznymi, czy religijnymi, gdyż jestem poza jakąkolwiek religią. To mój spontaniczny odruch sprzeciwu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie pisałam o eutanazji, bo to jest rzecz straszna. Natomiast na własnym przykładzie pokazuje, ze rezygnacja z uporczywej terapii jest czasami dla dobra chorego. Jednak nie umiałabym podejmować takich decyzji, bo to trudna rzecz dla wrażliwego człowieka.

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    To bardzo trudny temat i taki, którego nie da się chyba ująć w żadne ustawy.
    Widziałam chorych w klatkach i przywiązanych do krzesła... Słyszałam o spuchniętych jak balon od podawanego tlenu, z rozkładającym się już ciałem, na widok którego i od trupiego zapachu wrażliwsi z rodziny, tracili przytomność...

    Kto może uciec ze szpitala na własne żądanie, to może, a co z innymi? Nie wiem, po prostu nie wiem...

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ze to trudne, dlatego jestem ciekawa co Wy o tym myślicie. Większość ludzi, boi się nawet rozmawiać na ten temat. Nie można śmierci traktować jak tematu tabu. Przecież jest ona nieodłącznym elementem życia, bo stykamy się z nią tracąc bliskich. Przykład mojego brata wskazuje, ze rezygnacja z uporczywej terapii jest często wybawieniem. Wiem, że podjąć decyzję w takiej sprawie jest trudno. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. A co to jest eutanazja w odróżnieniu od zaprzestania terapii? Niezapobieganie śmierci w celu skrócenia cierpień chorego człowieka, co jest w definicji eutanazji, nie jest "niezapobieganiem śmierci?"

      Usuń
    3. Może wydźwięk jest trochę inny, ale nie różni się prawie niczym. Niechętnie używamy wyrazu "eutanazja", bo to oznacza natychmiastową śmierć, natomiast zaprzestanie terapii jest często powolniejszym procesem. Jedno i drugie, znaczy to samo, odejście człowieka do innego wymiaru. Miłego popołudnia.

      Usuń
    4. Już się pogubiłam, bo ja myślałam, że eutanazja znaczy "dobra śmierć", przyspieszenie jej nadejścia. Nie wiedziałam, że oznacza "natychmiastowa". Trudno choćby i z tego względu rozmawiać o tym, jak nie sprecyzujemy o czym rozmawia się. Pierwszy komentarz jeszcze co innego mówi. Pogubiłam się.

      Usuń
    5. Okazuje się, że tak mało wiemy, ja też się pogubiłam. Obyśmy nigdy nie musiały stawać przed takimi dylematami, czy szybka, czy powolna, bo i jedno i drugie wyjście kończy się różnie. W naszej mentalności odejście to straszna rzecz, od zawsze się tego boimy . W innych religiach jest inaczej, potrafią z większym spokojem do tego podejść, a nie z lękiem. Ciężko się o tym myśli, mówi i pisze, bo zawsze stają mi przed oczami trzy różne przypadki bliskich osób.

      Usuń
    6. A co myśleć o zaprzestawaniu leczenia nie uporczywego, a zwykłego - rokującego dobrze i u ludzi chcących się leczyć? Czyni się to u nas w świetle prawa, ogłaszając w telewizji, że szpital x zaprzestał podawania leku y i... "dobra!"

      Usuń
  3. To są trudne tematy i trudne decyzje, ale rozmawiać trzeba. Kiedy patrzymy na cierpienie odchodzących bliskich nam osób i bez szans na wyzdrowienie cierpimy razem z nimi. Ja prosiłam Boga by skrócił cierpienia mojemu tacie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas zetknął się z cierpieniem bliskich osób i z takimi przypadkami, kiedy łatwiej nam przyszło pogodzić się z ich śmiercią tylko dlatego, że przestali cierpieć na naszych oczach. Ciężko o tym mówić, a co dopiero decydować, prawda?

      Usuń
  4. Wszystko to są trudne tematy, ale trzeba rozmawiać i dyskutować. Każdy boi się cierpienia, jest to rzecz naturalna a co do ,,utrzymywania przy życiu sam tylko Bóg decyduje''dopiszę ,,kto sie podejmie takiej odpowiedzialności (mowię o siebie),kto weźmie ciężar cierpień później tych moralnych''czy to można znieść?Dobrze rozumiem, rozgoryczenie ,niemoc każdy musi przejść na ten drugi brzeg tak jak ma zapisane (raz człowiek się rodzi i raz umiera).Lotka wybrałaś bardzo trudny post,cierpienia nic i nikt nie zwróci serdecznie Cie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Wandziu, że trudny ale niemal każdy z nas spotyka na swojej drodze podobny przypadek, że czuł ulgę po odejściu silnie cierpiącej osoby. Powinniśmy dążyć do tego, aby opieka nad osobą starszą , czy ciężko chorą, odbywała się w godnych warunkach. Dlatego akcja Owsiaka pobudziła do dyskusji i dobrze, bo trzeba mówić. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  5. Zgadzam się z Tobą. Tematu eutanazji niemożna schować pod dywan.
    O tym należy rozmawiać. Czasem ciężko chory człowiek jest sam...
    Patrzyłam jak strasznie cierpiała moja Mama. Prosiła zrób coś bym odeszła... Niemożna jej było już pomóc. Był krwotok wewnętrzny. Straciła przytomność. W szpitalu podłączono Ją do aparatów. Zapytałam lekarza czy jest ratunek. Żadnego. W jej stanie niemożna zrobić operacji, umrze na stole. Poprosiłam go czy może odłączyć urządzenia...Odeszła w spokoju.
    Obwiniałam się wiele lat.
    Pisząc to ryczę jak bóbr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśl pozytywnie, że przestała cierpieć. Musisz sobie wytłumaczyć, ze zrobiłaś to, co o co ona Cię prosiła. Pytałam bratową, czy można chcieć umrzeć. Potwierdziła. Nasza mentalność, czy religia za dużo straszy śmiercią, a tu inne podejście do niej powinno być, nie takie makabryczne. Nie wolno mieć wyrzutów sumienia, że czegoś nie wykonaliśmy, czy podjęliśmy jakieś decyzje, bo to nie ma sensu.Życie toczy się swoim torem i nic na to poradzić nie można. Całuski zostawiam.

      Usuń
  6. Inaczej patrzy na cierpienie człowiek młody i zdrowy, który ustanawia prawo, a inaczej ciężko schorowany, który wie, że jego życie dobiega końca.
    Ja też wiem jak ciężko chorzy proszą o śmierć.
    To jest bardzo smutne dla nas.
    Dawniej ludziom łatwiej było umrzeć, bo rozwój medycyny nie dawał im tylu szans.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy byłam młoda i zetknęłam się z cierpienia brata, wpadłam w nerwicę taką, która do tej pory we mnie siedzi. Myślę, że młodzi też przezywają wszystko bardzo, tylko mniej myślą o końcu życia, a bardziej o chwili obecnej. Chory człowiek też nie zawsze myśli o odejściu, bardzo często trzyma eis kurczowo nadziei. Oby jej nam nigdy nie zabrakło. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. ja jestem pogodzona ze śmiercią. ani się jej nie boję, ani na siłę uciekać przed nią nie będę. i tak jak twoja bratowa, jeśli tylko bede mogła, powiem "a po co?"
    może to zabrzmi ponuro, ale ja jestem przygotowana do tego, żeby nie cierpieć.
    bo na moje dzieci liczyć nie mogę. choć, jeśli by zobaczyły na własne oczy...., to może...nie życzę im podejmowania takich decyzji.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś silna osobowością. Ja nie znam siebie pod tym względem i nie wiem jak postąpiłabym, czy tak jak bratowa, czy nadzieja trzymałaby mnie do ostatniej chwili. Obyśmy nie musiały decydować o sobie w taki sposób. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. ja to tylko mam nadzieję, że o ile coś innego sie nie przypąlacze, to mi po prostu pikawka się zatrzyma. najlepiej we śnie. pozdrowienia

      Usuń
  8. Chciałabym, chciałabym mieć pewność, że żaden lekarz nigdy.
    Ani żaden członek rodziny.
    Przypominam sobie Terri Schiavo.
    Jej rodziców (matkę?), którzy byli ZA.
    Jej męża, który był PRZECIW.
    Obraz jej mózgu na rezonansie.
    Chciałabym mieć i zaufanie.
    Ale nie rozumiem, skąd akurat w tym kontekście zdanie o ugrupowaniu politycznym: naprawdę, obojętne jakim.
    Nie można nie rozmawiać o eutanazji.
    Jestem jej przeciwna - mam nadzieję, że to się nie zmieni, gdy będę umierać.
    Właśnie, umieranie.
    Dlaczego uważa się, że jedyny wybór to śmierć w męczarniach albo eutanazja?
    Dlaczego rozmawiać o eutanazji, a nie - dobrze, niech będzie, że również - o świadomym umieraniu?
    Eutanazja jest tańsza, to niestety niewątpliwe.
    Nie trzeba specjalnych łóżek, leków, aparatury, psychologów, fizjoterapeutów, pielęgniarek. Których bardzo często w Polsce i tak nie ma!
    Różnica między eutanazją a zaprzestaniem uporczywej terapii?
    Dla mnie taka: po zaprzestaniu uporczywej terapii (zwykle mówi się o "odłączeniu od aparatury"), śmierć następuje w ciągu paru godzin, kilku dni;
    eutanazja to spowodowanie śmierci po wyrażeniu woli przez chorego w momencie, gdy cierpienie staje się dla niego nie do zniesienia, a wedle tego, co wiadomo medycynie, nawet zaniechanie leczenia nie spowoduje rychłego zgonu.
    Powtórzę za Ewą: nie życzę podejmowania takiej decyzji. Nikomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za obszerny komentarz. Są sprawy trudne nawet do pisania na blogu i nie chciałabym również być w sytuacji tego, który podejmuje decyzję, bez względu na to, czy dotyczyłoby to mnie, czy kogoś innego. Do tej pory wierzę lekarzom, a co do mojego brata, to decyzja ordynator była słuszna. Dwadzieścia lat chorował na stwardnienie rozsiane, choroba wyniszczyła go całkowicie. Było to w 1984r, ale do dziś pamiętam nasz żal, ale i ulgę, że już nie cierpi. Pozdrawiam serdecznie, życzę wszystkiego dobrego.

      Usuń
    2. A ja dziękuję za odpowiedź.
      Po przeczytaniu Pani komentarza powtórzę, za sobą tym razem:
      jestem przeciw eutanazji, mam nadzieję, że to się nie zmieni,
      gdy będę umierać.
      Jeśli zdążę o tym pomyśleć, jeśli będę w stanie.
      Tu, teraz, chciałabym zdążyć, chciałabym móc.
      Jutro dzień 278.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Jak każdy z nas, spieszymy z pomocą jeden drugiemu i to niekoniecznie komuś z rodziny, prawda? Przeżyłam w życiu dużo i już sama nie wiem czy jestem za zaprzestaniem terapii kiedy nie ma nadziei, czy nie. Mam tyle wątpliwości i dylematów, że czasami się gubię. Mam nadzieję, że nie będziemy musiały podejmować aż tak trudnych decyzji, tego Ci życzę i spokoju przede wszystkim. Wysyłam serdeczny uśmiech.

      Usuń
  9. Lotko to jest strasznie trudny temat. Napiszę więc tylko o swojej osobie. Gdybym bardzo cierpiała i wiedziała, że nie ma szans na poprawę i była świadoma, to sama bym poprosiła o skrócenie cierpienia i powinno to być uczynione. Teraz tak myślę, ale w obliczu śmierci, nie wiem czy też tak będzie ? Jeśli chodzi o bliskich, to będąc w podobnej sytuacji jak Ty, lub Łucja, też bym podjęła decyzję o nie podawaniu leków, czy też odłączeniu od aparatury, chociaż na pewno by to było trudno, bo czasami się chce wierzyć w cuda. Nie jestem wielkim przeciwnikiem eutanazji, ale do tego musi być bardzo dobre prawo, aby nie pozwalało na wykorzystanie jej do okrutnych czynów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trudny problem.Bardzo trudny...
    Nie musiałam podejmować takiej decyzji na szczęście...
    Ojciec był leczony do końca, umarł we śnie.

    Nie ma czegoś takiego jak dobra eutanazja.
    Nie ma takiego prawa, które w prawidłowy sposób by to regulowało.
    Jest zawsze wykorzystywana do innych celów,
    co już udowodniono na iluś tam filmach dokumentalnych.
    Jestem przeciwniczką eutanazji.
    Wystarczy ,
    że w majestacie prawa zabija się nadprodukcję kotów i psów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem trzeba okropnie cierpieć do końca i nie wolno samemu podjąć decyzji o jego skróceniu.

      Usuń
  11. Loteczko, przed chwilą obejrzałam program Moniki Olejnik, gdzie pan Terlikowski- człowiek bardziej świętszy od papieża- wymądrzał się na temat eutanazji. Niech się cieszy, że nigdy nie patrzył na cierpienia swoich najbliższych i nie słyszał ich błagania o pomoc w odejściu z tego świata.
    Intencje wypowiedzi Jurka Owsiaka były inne niż mu się przypisuje, ale każdy rozumie tak, jak mu jest wygodnie.
    Gorąco Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasiu,podpisuję się pod Twoim tekstem.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie poprosze o zabicie mnie, a wiem, ze bede cierpiec. Mam prawo odmowic dalszego leczenia gdy stwierdze, ze nie ma szansy na poprawe zdrowia, a leczenie tylko podtrzymuje zycie... Nie mozna zgodzic sie na zabijanie, bo pod tym sznurkiem znajda sie ci ktorzy chca i tacy ktorzy nie chca, ale ktos za nich bedzia chcial...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, konkretnie nad tym jak to jest gdy po prostu przestaje się leczyć, co do tego nie wykreowałam sobie zdania. Co do typowej eutanazji to jestem zdecydowanie na nie, nie ukrywając ze względów religijnych, może dlatego że spotkałam się z uzdrowieniami, gdy wbrew medycynie i nauce choroba cofała się, albo znikała z dnia na dzień. Wierzę w Boży plan, chociaż zapewne po tych słowach u większości pojawi się myśl "jaka ona głupia, naiwna i zaślepiona". Wiem że to musi być koszmarnie trudne, teoretycznie mogę sobie mówić, że jestem na tak albo na nie a w starciu z problemem możliwe że postąpiłabym całkiem inaczej. Jesteśmy w końcu tylko ludźmi, ale chodzi o to aby w życiu być na 100% pewnym swoich poglądów i walczyć o to w co się wierzy i ja wierzę właśnie w to że Bóg wie co robi nawet jeśli daje nam cierpienie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Poruszyłaś Lotko bardzo trudny temat, nie jestem zagorzałą przeciwniczką eutanazji. Gdybym była tak poważnie chora, że nie byłoby dla mnie ratunku, to jak najbardziej jestem na Tak, to jest skrócenie mojego cierpienia, ale i cierpienia moich najbliższych. Na szczęście jestem zdrowa i nie muszę podejmować takiej decyzji. O takim temacie trzeba rozmawiać. Nie można go po prostu zignorować.

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest bardzo trudna sprawa, jeszcze trudniejsza decyzja. Nie wiem jakie zajać stanowisko mimo , że szansy na poprawę nie ma.Nie chaciałąbym , by ode mnie zależała decyzja w tej sprawie...

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.