poniedziałek, 7 stycznia 2013

Diabelski pomysł sprzed lat



  Wczoraj jedliśmy obiad w rodzinnym gronie i słuchaliśmy relacji ze sprawy doktora G. Wtedy siostra przypomniała mi wydarzenie z naszego życia.

   Było to dawno temu, jeszcze za komuny. Mama nasza musiała przejść ciężką operację. Cała rodzina bardzo to przeżywała, a my z siostrą szczególnie. Wpadłyśmy w panikę i zaczęłyśmy szukać sposobu na spotkanie z ordynatorem oddziału, który przeprowadzał wszystkie trudniejsze operacje w naszym mieście.

   Poszłyśmy do jego domu, uprzednio przygotowawszy kopertę. Nie pamiętam ile tego było na stare pieniądze.

   Otworzyła drzwi żona i kazała poczekać, bo kończyli jeść obiad. Wyszedł do nas niezbyt młody pan, któremu przedstawiłyśmy nasze obawy co do zdrowia mamy, która następnego dnia miała być operowana.

   W pewnym momencie wyciągnęłam do niego rękę z kopertą i poprosiłam o przyjęcie. Lekarz delikatnie, ale stanowczo odsunął rękę i wytłumaczył nam, że tego robić nie wolno, że on i tak postara się zoperować naszą mamę jak najstaranniej i zrobi wszystko, aby było dobrze.

   Wyszłyśmy od niego czerwone ze wstydu, roztrzęsione niefortunną sytuacją i naszą głupotą.

   Od tamtej pory, nigdy w życiu nie próbowałam dać komukolwiek koperty z pieniędzmi, czyli łapówki.

  Pan Bogdan Pietrzyk nie żyje, ale w naszej życzliwej pamięci będzie zawsze rzetelnym i uczciwym lekarzem.

   Prędzej jestem w stanie zaakceptować podarowany lekarzowi drobiazg, w ramach podziękowania, niż pieniądze w kopercie, które poniżają i dającego i biorącego.


60 komentarzy:

  1. rzadkość kochana jest spotkać dobrego lekarza teraz mnie leczyli dwa lata grzybicę i nie wyleczyli dopiero koleżanka namówiła mnie na rehabilitację i pomału jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was grzybice najlepiej leczy Zieliński, ale przyjmuje tylko prywatnie. Jak zechcesz, to podam Ci na niego namiary. Można go znaleźć w internecie. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    To naprawdę bardzo uczciwy lekarz. Ja miałam "szczęście" do innych.

    Lekarz przetrzymywał mnie w szpitalu bez żadnych badań i leków. Jedynie przeciwbólowe i wieczorem na spanie. Na moje pytanie podczas obchodu, po co ja tu miejsce zajmuję, skoro nie ma diagnozowania i leczenia przez tyle dni nie wdrożono, odpowiedział wobec wszystkich, że nie poznał jak dotąd nikogo z mojej rodziny. Na to ja: „nie wiedziałam o wieczorku zapoznawczym w szpitalu. Kiedy był?” Po czym poprosiłam o wypisanie ze szpitala. Nie wypisał, nakazał, żeby ktoś z rodziny odwiedził go w gabinecie. Rodziny na "zapoznanie" nie zawezwałam. Nie mając wypisu nie mogłam odebrać z szatni ubrania. Wracałam do domu w szlafroku i kapciach.

    Inny lekarz na widok kwiatów wskazuje ręką na wiszącą na ścianie kartkę z dużym napisem: u nas kwiatów się nie pije!
    To niech pan zje – moja odpowiedź.

    Zawsze byłam "cięta" dla lekarzy w tych sprawach, nawet kosztem swego zdrowia.

    Co innego Wasza sytuacja. Lekarz się nie upominał i dla ratowania Matki dzieci zrobią wszystko.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jakoś mamy szczęście do dobrych lekarzy. Wszyscy jesteśmy po kilku poważnych operacjach i tygodniowych pobytach w klinikach. Raz tylko zdarzył się lekarz, który do zabiegu u teścia zażądał 400zł na niby końcówki do czegoś tam. Naradzaliśmy się cały dzień czy dać, w końcu daliśmy, bo chodziło o ojca męża. Mamy szczęście, bo nikt, nigdy więcej nie domagał się niczego. Nie powiem, zawsze starałam się podziękować, przy wypisie do domu, a to czekoladkami, a to kwiatkami. Przyjmowali je z życzliwym uśmiechem. Różnie bywa jak wiemy. Pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  3. Nigdy mi się nie zdarzyło, abym dała lekarzowi łapówkę w jakiejkolwiek postaci. Żaden z lekarzy też nigdy się jej nie domagał. Za to pielęgniarki w szpitalach chętnie biorą kawę i bombonierki. Jeśli dam jakiemuś lekarzowi bukiet kwiatów, to jest to dopiero po fakcie, a nie przed. Nie uważam tego za łapówkę, lecz dowód wdzięczności. Często bywa, że komuś coś daję, gdy go bardzo lubię i niekoniecznie musi to być pracownik służby zdrowia.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię tak samo. Uwielbiam dawać, a jeżeli jeszcze ktoś jest zadowolony, to moja radość jest większa od radości obdarowanego. Wszyscy mnie namawiają na sprzedawanie serwetek, a ja wolę je dawać. Zacznę sprzedawać, jak nie starczy mi na kawałek chleba, ale dopiero wtedy. W komentarzu Elli napisałam o jednym lekarzu, który wyłudził od nas pieniądze. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Nigdy nie spotkałam się z faktem, aby lekarz żądał od nas łapówki. W roku 1970, gdy mój tatuś potrzebował zastrzyków z żelaza i w jego miejscowości nie było, znajomy lekarz z mojego miasta przepisał mi te zastrzyki, abym mogła zawieźć tacie. Oczywiście popełnił przekręt, bo ja nie potrzebowałam tych zastrzyków i lekarz dobrze o tym wiedział. Nie chciał za to żadnych dowodów wdzięczności.
      Zawsze chętnie pomagałam dzieciom moich koleżanek w nauce gramatyki czy literatury i potem musiałam się wykłócać o dawane mi czekoladki czy kosmetyki, które mi wciskano.
      Zresztą, o ile wiem, doktor G. też nie żądał łapówek za przyjęcie do szpitala lub za przyśpieszenie operacji. Wdzięczni pacjenci sami mu wciskali prezenty.
      Uściski.

      Usuń
    3. Tak było, sami wciskali. Na dodatek wychodzą na jaw przekręty z filmami, a te pieniądze i inne rzeczy znaleziono u jego rodziców przecież.Jakie metody działania CBA stosował Ziober, to od dawna wiadomo i ludzie się na nich poznali. Powinni zniknąć z horyzontu. Też mam do dziś pamiątki od rodziców, ale nie łapówki. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Loteczko, te filmy to jeden wielki przekręt, aby zmylić telewidzów. Teraz Ziobro i Kurski tłumaczą, że nic o tym nie wiedzieli. W tej chwili siedzę pod wielkim obrazem Moneta, który dostałam od mojej ostatniej klasy na pożegnanie. Przecież to nie była żadna łapówka, bo dzieci już skończyły podstawówkę, poza tym błagałam rodziców, aby niczego nie kupowali, bo niczego nie potrzebuję, ale oni się uparli.
      Ten obraz widać na moim zdjęciu i zawsze przypomina mi moją ostatnią klasę.
      Serdecznie pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.

      Usuń
    5. Też mam obraz podarowany mi na zakończenie trzeciej klasy, ale tez nie uważam, ze to była łapówka, tylko podziękowanie. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Przyznaję, dawałam gdy Mama była chora.Wszystko zrobi się dla ratowania najbliższych. I co najdziwniejsze, lekarze wiedzieli, że godziny Mamy są już policzone, brali bez żadnych skrupułów.
    Od tego czasu powiedziałam, nie dam ani jednej złotówki.
    Lotuś trafiłaś na wspaniałego lekarza.
    Może świat się zmienia?
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo, było to dawno temu, jeszcze królowały stare pieniądze, ale pamiętamy o tym zawsze. W komentarzu Elli napisałam o jednym draniu, ale tylko ten jeden nam się trafił. Owszem, swojej lekarce, która opiekuje się mną od 2001r. dałam kilka serwetek, ale w ramach podziękowania. W szpitalu nikt nie żądał łapówek, nigdy, poza tym jednym. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. W każdym zawodzie są różni ludzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, lekarze szczególnie są obserwowani. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Mój ojciec miał trzy lata temu operację na prostatę, lekarz nie przyjął pieniędzy ani przed, ani po operacji. Powiedział, że cieszy się iż mógł tę operację przeprowadzić na tak wiekowym pacjencie (w tym roku skończy 90 lat)i że wszystko się powiodło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To również mieliście szczęście do lekarza. Jak widzę każde dziecko, dla rodzica, jest w stanie uczynić wszystko, Wy również. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. A mnie się przypomniało jak siostra mojego męża po bardzo powaznej operacji onkologicznej, juz po wyjściu ze szpitala nastepnego dnia przyniosła lekarzowi taką kopertę. Powiedziała, że to w dowód wdzięczności. On nie chciał przyjąć, ale w końcu uprzyjął.
    Przeciez to nie była łapówka, tylko forma podziekowania. Mogła tego nie zrobić, ale zrobiła ... nikt jej tego nie kazał zrobić.
    Pozdrawiam serdecznie /dawno mnie o Ciebie nie było/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś mogę dać wszystko, ale nie pieniądze. Nawet w formie podziękowania nie dałabym pieniędzy. Taki wstyd wtedy przeżyłam. Oczywiście, ze inaczej to wygląda, kiedy człowiek daje z własnej woli. Serdecznosci zostawiam.

      Usuń
  8. Jak czytam w komentarzach niektórzy lekarze to po prostu dranie i chamy, a to straszne bo wykorzystują niczym hieny ludzki strach o najbliższych. Ale co zrobić, zawsze tak było jest i będzie na tym świecie. Dobrze że trafiają się i ci dobrzy:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy szczęście do dobrych i dzięki Bogu za to. Nie stać mnie byłoby na łapówki, to po pierwsze, a po drugie chyba już nie umiałabym dać po tym przypadku. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Po trochu to i my sami jesteśmy sobie winni. Czyż nie nauczyliśmy ich brania łapówek poprzez ich dawanie?! Są lekarze i lekarze, tak samo jak księża i księża i ludzie i ludziska. Ostatnio jak byłam w szpitalu, to kazałam mężowi kupić dla sióstr bombonierkę i kwiaty, bo byłam im bardzo wdzięczna za dobrą opiekę. A gdybym nie dała, to i bez tego by się obeszło. I czy to można nazwać łapówką.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli dajesz z własnej woli, to nie nazwałabym tego łapówką. Na Arkońskiej, ordynator Urologii, około 15 lat temu, zażądał dla teścia 400zł, na niby jakieś tam końcówki do zabiegu. Daliśmy, nie było wyjścia. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Coś podobnego, aż nie chce się wierzyć. Wszak szpital na Arkońskiej cieszy się niezłą renomą pośród innych naszych szpitali.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Kilka razy tam leżałam i nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym, tylko ten jedyny raz z teściem. Wymyślił jakieś tam końcówki, przecież my się na tym nie znamy więc daliśmy, bo co było robić?

      Usuń
  10. Wszystko zależy od człowieka.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nie każdy lekarz jest łapówkarzem i nie każdy człowiek gdziekolwiek pracujący.Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Jeśli chodzę do,lekarza z prywatna wizytą doskonale wiem ile porada kosztuje. W innych przypadkach tego nie robię . Piozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie robię, tak się najadłam wstydu wtedy, że zapamiętałam na całe życie. Pozdrawiam...

      Usuń
  12. Są Lekarze i lekarze, każdy z nich jest inny, ale żaden nie powinien brać łapówek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiście, że nie powinien. Po to bierze pieniądze od państwa, nie rzadko prywatna praktyka, to chyba wystarczy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj mogłabym wiele na ten temat napisać,ale szkoda mi słów.Powiem,że były takie sytuacje,że wręcz jegomość sugerował,ile to będzie kosztować.Tak jak różni są ludzie tak ich charaktery i zachowania."Jakże piękny jest człowiek,kiedy jest człowiekiem"Kasiu Twój lekarz,był na pewno nie tylko uczciwym człowiekiem,ale i wspaniałym lekarzem.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był wspaniałym lekarzem chyba, bo nie słyszałam aby ktokolwiek za bardzo na niego narzekał. Jak każdy, zapewne swoje minusiki miał. Oby więcej takich było na naszej drodze. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Loteczko, tak prawdę mówiąc nauczyliśmy lekarzy brania łapówek. Aż przykro, że za pieniądze pomagają dojść do zdrowia. Dowody wdzięczności (niewymuszane)są bardzo miłym gestem.
    Pozdrawiam serdecznie*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, sami ich nauczyliśmy. Za mało się o tym mówi, więc może przy okazji sprawy z doktorem G., ludzie zaczną myśleć. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  16. Witaj! To miałyście szczęście takiego spotkać. Ale czy my sami nie jesteśmy winni tej sytuacji. Ja nie uznaję żadnych wdzięczności. Za pracę człowiek ma wynagrodzenie i koniec kropka.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię coś podarować każdemu, więc i lekarzowi też, ale z własnej woli i nie pieniądze.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  17. Witaj Lotka!
    Czytając Twój post nadeszło wspomnienie Moich bliskich których odwiedzałam w szpitalach,klinikach mogę napisać dołączając odczucia podobne do Twoich i moich poprzedników wypisanych komentarzach stwierdzając -,,nie wszyscy jesteśmy tacy sami,wszędzie sa ludzie którzy wykonuja swoje zawody ,jedni lepiej i z powołania a inni którzy sie nie liczą z Nikim i z niczym-takie jest nasze życie''.Rozumiem że cierpienie jest tym wieksze (ale jak wiadomo że nie można pomóc)przerasta niekiedy całą swoją desperację wszelkie nadzieje ....piszę z komputera syna
    pozdrawiam RÓŻA-B22

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie wyglądała nasza wyprawa do lekarza, desperacki krok, który więcej się nie powtórzy, o nie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Odpowiadam- muszę stwierdzić wybierając się do lekarza trzeba być zdrowym żeby chorować wszędzie spotykamy ludzi i jest to straszne kiedy nie mozna pomóć człowiek robi różne rzeczy pozdrawiam

      Usuń
    3. Dla najbliższych, zrobilibyśmy wszystko. Nie wiem jak postąpiłabym dziś, nie wiem. Pozdrawiam.

      Usuń
  18. ¸.•°♡♡⊱彡

    Passei para uma visitinha.

    Beijinhos do Brasil.
    ░B░O░M░°º✿♫
    °º✿
    º° ✿✿·. D░I░A░ !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrigado por sua visita. Beijar sair.

      Usuń
  19. Loteczko przez 18- lat życia mojego synia, mogłabym napisać książkę z relacji pacjent - lekarz - matka... trochę przewinęło się specjalistów przez nasze życie i nie zawsze to były tylko dobre relacje, jednak jak w życiu starałam się wybierać często mniejsze zło na daną chwilę.
    Czy dawałam pieniężne podziękowania ?... z mieszanymi uczuciami, z zażenowaniem, czasem nawet z pogardą, ale dawałam.... to było najczęściej na początku naszej długiej drogi.
    Wiesz co jednak z czasem zaważyłam, że ci lekarze bardzo cenni, kompetentni, kochający swój zawód i traktujący pacjenta jak człowieka a nie jak jednostkę chorobową, nie mają potrzeby dowartościowywać się łapówką, oni po prostu pomagają na miarę możliwości, naszego "kochanego" NFZ.

    Wymienię dwa nazwiska bardzo cennych lekarzy, może się komuś przydadzą, a jest nim prof.Sergiusz Jóźwiak neurolog,epileptolog, zajmuje się również stwardnieniem rozsianym... łepski facet, mam dla niego ogromny szacunek :)

    Drugim cennym człowiekiem jest dr. Michał Latarski ortopeda dziecięcy, który przeprowadzał trzy operacje kręgosłupa przy skoliozie neurogennej, bardzo postępującej...wróżę mu szybką karierę, jest dobrym człowiekiem :)... zresztą cała ortopedia DSK-a zasługuje na medal ode mnie. :)

    Może to reklama, ale uważam, że pozytywne nazwiska należy wymieniać, jak ktoś się czepi, skieruj go do mnie. ;D

    Ps.Ogromnie złamała mnie grypa, nie chcę zarażać, zmykam i pozdrówka serdeczne zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za taki obszerny komentarz. Wiem, że musiałaś przechodzić wiele etapów ratowania zdrowia dziecka i na pewno zetknęłaś się z różnymi sytuacjami. Chyba tez potrafiłabym , w sprawie dziecka znów zdobyć się na desperacki krok. Ale masz rację, prawdziwi lekarze nie biorą. To dobrze, ze podajesz nazwiska wartościowych solidnych lekarzy, ja też podałam nazwisko naszego. Serdeczności zostawiam dla Ciebie i synka.

      Usuń
    2. Loteczko, czasy się zmieniają, teraz właściwie, każdy lekarz ma prywatną praktykę i tam niech sobie bierze kasy, ile mu się tylko zamarzy , pod warunkiem , że pacjenci zapłacą, ale nie powinny się już zdarzać sytuacje, że w państwowej placówce pobiera się opłatę jak prywatnie, bo to zwykła korupcja.

      Przepraszam popełniłam błąd w nazwisku... dr. Michał Latalski.
      Pozdrawiam i zdrówka życzę.

      Usuń
    3. Oni nie mają źle, i zarabiają sporo i praktyki prywatne mają, wiec nie musimy im wciskać łapówek. Tak uważam.

      Usuń
  20. Dowody wdzięczności dawane lekarzom mogę jeszcze zrozumieć, ale łapówek nigdy. Dla mnie lekarz, który to robi, nie zasługuję na to, by dalej nim być. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale rzeczywistość jest szara pod tym względem. Uczciwość obowiązuje nie tylko lekarzy, ale nas wszystkich. Pozdrawiam.

      Usuń
  21. Zgadzam się w całości z konkluzją Twojego posta.Ja również nigdy nie wręczyłam gotówki żadnemu lekarzowi [ani innej osobie]Kwiaty, słodkości czy dobry trunek -tak.To jakoś nie kojarzy mi się z łapówką.Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znałaś lekarza , o którym piszę. Też jestem w stanie zrozumieć podziękowania, a nie przekupstwo. Pozdrawiam.

      Usuń
  22. Dawno temu poswięciłam jeden z wpisów na moim blogu wspaniałemu ordynatorowi szpitala, który nie tylko łapówki by nie przyjął, ale kiedy dowiedział się, że prywatnie do niego przyszłam tylko dlatego by miał kontrolę nad moją ciążą, stwierdził, że takich pacjentów jak ja przyjmuje w przychodni i wyznaczył termin spotkania.Czy dzisiaj są jeszcze tacy lekarze?Pozdrawiam.Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, ale w znacznej mniejszości, dlatego o nich nie mówi się często. O łapówkach przyjmowanych przez lekarzy krążą legendy, a ile w tym prawdy, to tylko oni wiedzą. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  23. Pozdrowienia cieplutkie zostawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydadzą się, bo zima u nas "zakrólowała".

      Usuń
  24. witaj, lotuś:)
    jakoś tak mi się w życiu ułożyło, że nie musiałam dać ani grosza łapówki. widocznie na prawdziwych ludzi do tej pory trafiałam. mnie łapówka do głowy nie przyszła a żaden lekarz sie nie upomniał.
    pozdrawiam zimowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również mamy raczej szczęście do lekarzy, którzy opiekują się nami od wielu lat. Pozdrawiam.

      Usuń
  25. Lotko, ja nie musiałam nikomu dawać koperty, bo zdrowie dopisuje, odpukać ! ale podobne przykłady uczciwych, życzliwych lekarzy, zdarzały się w rodzinie. nIe każdy bierze, nie każdy jest draniem.
    Warto podawać dobre przykłady :)
    Pozdrawiam cieplutko na miły weekend ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie każdy jest zły, dlatego o dobrych trzeba mówić.

      Usuń
  26. Nie wiem, jak można żerować na czyimś nieszczęściu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak można, ale to są odosobnione przypadki.

      Usuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.