środa, 18 grudnia 2013

Życzenia Świąteczne dla Przyjaciół






                                                            Jadzi, z bloga.
http://www.okiemjadwigi.pl/
                                                 Dziękuję Ci za miłą niespodziankę.

piątek, 13 grudnia 2013

Wigilia 1957 roku- wspomnienia z dzieciństwa





   W roku 1957 mieszkaliśmy na Grodzieńszczyźnie. Miałam wtedy  11 lat.

  Na początku grudnia 1957r. otrzymaliśmy zezwolenie na wyjazd do Polski.

  Mama przygotowywała jedzenie na święta. Zabiliśmy świniaka, więc w całym domu pachniało wyrobami, kiełbaskami wędzonymi i szyneczkami. Nigdy w naszym domu nie widzieliśmy tyle jedzenia. Zawsze marzyliśmy o tym żeby najeść się do syta. Teraz mogliśmy. Mama pozwalała nam nie tylko na jedzenie do woli chlebka, ale i wędlinę do niego dawała. Jedliśmy powoli, smakując, a przez głowę przelatywała myśl, żeby się nie obudzić. Często przecież, kiedy kładliśmy się spać głodni, śniło się nam jedzenie.

   W pokoju stał wielki stół, na którym rozłożyliśmy pachnące sianko i nakryliśmy go białym, lnianym obrusem. Kiedy mieliśmy zasiąść do stołu, zastukano do drzwi. Usłyszeliśmy ruską mowę, która zwykle nie wróżyła niczego dobrego. Tym razem do mieszkania wszedł czysto ubrany miły pan, który powiedział, że chce kupić nasz dom.

   Zaprosiliśmy go do stołu, bo przyjechał z daleka, a hotelu w pobliżu nie było. Polska gościnność okazała się aż nadto obfita. Kiedy na stole wylądował barszczyk, mama pomrugała, że opłatek jest w środku. Potem uszka, pierożki z nadzieniem grzybowym, śledzie w zalewie octowej, śliziki w wodzie makowej, kisiel z owsa i na koniec ciasta. Rusek ogłupiał.

   - Gospodyni, u was zawsze tak jedzą? - zapytał.

   - Tak, krótko odpowiedziała mama i zamilkła.

   Potem poszliśmy bawić się Moskalikami, które w tym roku były wyjątkowo piękne, ponieważ Czesiek pomógł i mnie i Danusi ulepić je, nie żądając w zamian żadnej przysługi. Rodzice z Rosjaninem rozmawiali o życiu popijając wódkę. Przedtem ,mama zaniosła siano spod obrusa i opłatek krowie, której jeszcze nie sprzedaliśmy. Nie napisałam nic o prezentach pod choinkę. Nie było ich oczywiście, nigdy ich u nas nie było, brakowało pieniędzy. Ostatnie Święta Bożego Narodzenia w rodzinnym domu  były wspaniałe, bo mieliśmy pełne brzuszki.
  Może ktoś z Was zechce podzielić się wspomnieniami. Napiszcie o Wigilii, której nie da się zapomnieć?


czwartek, 12 grudnia 2013

Turniej Tańca Towarzyskiego - Świnoujście



   Wczoraj uczestniczyliśmy w bardzo miłym wydarzeniu. Po raz pierwszy oglądaliśmy Turniej Tańca Towarzyskiego, w którym brała udział nasza wnuczka.

   Dzieci doskonale dawały sobie radę z układami tanecznymi, stanowiły zespół fruwających po parkiecie barwnych motyli .

   Występy naszej pociechy uważamy za bardzo udane. Dopiero dwa miesiące tańczy z nowym, przesympatycznym partnerem. Efekty ich pracy są bardzo dobre,  tworzą świetną parę, życzymy więc im wielu, wielu sukcesów i wytrwałości w tym trudnym sporcie.

video 
Tak tańczyli, Ładnie prawda?


Prezentacja par tanecznych.




 
Ci młodzi ludzie też zaczynali będąc dziećmi, a dziś tańczą i wyglądają zjawiskowo.

sobota, 7 grudnia 2013

Ksawery nadal szaleje na morzu w Świnoujściu

     Byłam nad morzem. Ksawery nadal szaleje, a morze ryczy i wdziera się na ląd. Miejscami wcale nie widać plaży, aż do wydm  zalało ją morze.
   Przede wszystkim jest potwornie zimno. Nie mogłam utrzymać aparatu w rękach, tak bardzo targał mną wiejący silnie wiatr. 
  Falochron cały zalany wodą, a nasz sławny wiatrak, stoi zatopiony po pas i trzęsie się z zimna.
  Promy już wypłynęły do Szwecji, ale nie wiem czy na pełnym morzu jest tak bardzo bezpiecznie. Orkan rozhuśtał morze, a fale długo jeszcze  będą wdzierały się na ląd.
  W mieście jest słonecznie, pogodnie i miło, a tak było dziś nad morzem.


video

niedziela, 17 listopada 2013

Świnoujście - wirtualne panoramy

  Często oglądacie u mnie fotografie miasta, w którym mieszkam i które kocham. Dziś proszę obejrzeć kilka wirtualnych panoram. Należy poruszać myszką.
Miłego oglądania. http://www.swinoujscie.e-fotografik.com/panoramy.php











niedziela, 10 listopada 2013

Dbamy o kondycję fizyczną


  
 Chcę zachęcić Was do uprawiania ruchu, bez wychodzenia z domu.
  Chłodne dni nie zawsze pozwalają na spacery, wpadłam więc na genialny pomysł, zakupu steppera.
Od wielu miesięcy odbywam "marsze domowe", a przy okazji patrzę na to, co dzieje się za oknem. Dużą frajdę miałam z obserwacji odlatujących ptaków. Dzięki temu, czas marszu nie dłużył się.
  Zakupiony stepper nie był najmocniejszy, trzeba było go przerabiać. 
   Otrzymaliśmy od dzieci drugi. Idzie się na nim trudniej, ale wysiłek się opłaca.
  Liczymy na efekt spalania kalorii, poprawę kondycji, a w zwiazku z tym, na lepszy humor.
POLECAM!!!
   Przy muzyce maszeruje się wspaniale, dlatego dołączyłam ją na początku.


Ten nie był najlepiej wykonany. Dopiero po przerobieniu na łożyska, spełnia doskonale swoją rolę i chodzi się na nim lekko.
 
A to prezent od dzieci. Zajmuje sporo miejsca w naszym maleńkim mieszkaniu, ale jesteśmy z niego zadowoleni.



wtorek, 5 listopada 2013

Kamień Pomorski - Muzeum Przykatedralne

   Po raz pierwszy zwiedzałam Muzeum Katedralne w Kamieniu Pomorskim. Zgromadzono tam przedmioty znalezione podczas wykonywanych w mieście wykopalisk, a także pochodzące z nieistniejących już kościołów ołtarze, organy i elementy wyposażenia.
   Pamiętam jak w latach sześćdziesiątych pomagaliśmy archeologom przy czynnościach wykopaliskowych na Starym Mieście. Skrzętnie odgrzebywaliśmy warstwy ziemi, szukaliśmy skorupek i różnych przedmiotów. Jakie było nasze zdumienie, kiedy dowiedzieliśmy się, że odkryciem ekspedycji stała się  toaleta. Nie pamiętam nawet z jakiego okresu ona pochodziła.


wtorek, 29 października 2013

Kamień Pomorski - Katedra

http://youtu.be/FFNxAfy6dbY&autoplej=0&kolorek=631c44&typek=4
Bema pamięci rapsod żałobny. Wykonawca - Czesław Niemen



   Latem, zawieźliśmy wnusię do Kamienia Pomorskiego. Pokazałam jej budynek mojego liceum i po drugiej stronie ulicy Katedrę, na którą spoglądałam z okien przez pięć lat nauki. Do świątyni tej biegłam  przed lekcjami, aby pomodlić się przed ołtarzem św. Mateusza. Robiłam tak wtedy, kiedy nie byłam zbyt dobrze przygotowana do klasówki. Był to początek lat sześćdziesiątych.

   Trafiliśmy na koncert organowy, który wykupiła wycieczka Niemców. Z przyjemnością wysłuchaliśmy utworów różnych kompozytorów.

   Zwiedziliśmy Katedrę, wewnętrzny krużganek i muzeum wykopalisk.

   Nie podaję więcej wiadomości, kto zechce je poszerzyć, znajdzie w internecie.

   Słuchając nastrojowej muzyki Czesława Niemena, proszę obejrzeć fotografie.