środa, 24 października 2012

Pozytywnie o chorobie nowotworowej

Każdego roku odwiedzam Krzysztofa Kolbergera na Promenadzie Gwiazd w Międzyzdrojach. Podziwiałam go za to, jak potrafił walczyć z chorobą.



    Dużo osób boi się choroby nowotworowej, dlatego postanowiłam zamieścić ten post.
   Na świecie jest dużo nieszczęść i chorób. Chciałabym opisać sytuację mojej rodziny i niech będzie to pozytywna nutka w dzisiejszym dniu.
    W 1984 roku mąż mój zachorował na raka krtani. Bardzo to z córką przeżyłyśmy, bo wtedy rak najczęściej był wyrokiem, a    odmiana tego "potwora" była groźna. Długo było nam ciężko, w nocy nasłuchiwałam czy mąż oddycha, a przy okazji wysyłałam w jego kierunku dobre myśli.
  Czas mijał, a nasz, cicho mówiący rencista żył i szukał celu, bo do pracy wrócić nie mógł. Przejął ode mnie prowadzenie domu, co mi niesamowicie ułatwiło życie. Przez 20 lat był pod kontrolą lekarza i tylko jeden raz było podejrzenie o wznowę choroby.
   W 2001 roku dowiedziałam się, że mam raka tarczycy. Tylko przez godzinę płakałam. Nie miałam czasu zmartwić się długo, bo akurat umarł teść i jedno nieszczęście przysłoniło drugie. Wizyty u lekarza, wyjazdy na jodowanie do Warszawy, badania, USG, ciągłe kontrole markerów i tak leci do dziś. Mąż z córką pocieszali mnie w trudnych chwilach.
    Największy cios otrzymaliśmy w 2005 roku, kiedy córka dowiedziała się, że ma raka tarczycy. Wnusia była maleńka, a tu takie nieszczęście. Bardzo się przestraszyłam, że jakieś fatum zawisło nad moją rodziną. Na dodatek czułam się winna, bo to genetyczne odziedziczona choroba. Najgorsze było wtedy, kiedy nie mogła przebywać z dzieckiem, promieniując od radiojodu. Nasza pomoc była niezbędna i staraliśmy się ją nieść, właściwie sobie nawzajem.
   I tak zżyliśmy się z ciągłymi wizytami w przychodniach, często siadujemy u tej samej lekarki razem z córką. Zapewniam, że uśmiech nie zniknął z naszych twarzy. Wręcz przeciwnie, jesteśmy pogodni, staramy się iść przez życie z uśmiechem i tylko nieliczne lęki zakłócają nam normalną codzienność.
   Rak, to nie wyrok, tylko musi być w porę wykryty. Wszystkim moim drogim blogowiczom życzę dobrego zdrowia i jak najmniej zmartwień. 
                Niech słońce rozświetla Wasze życie! 
                    Bądźcie zdrowi i szczęśliwi!

90 komentarzy:

  1. Los nie oszczędził Ciebie i Twojej ukochanej Rodzinki. Jednak znakomicie sobie poradziliście. Optymizm i wiara w to, że trzeba żyć wzmacnia Was i pomaga przetrwać najgorsze chwile. Życzę z całego serca, aby zdrówko wróciło do Was wszystkich i byście mogli cieszyć się życiem i wnusią.Mnie też los nie oszczędza i tylko dzięki pomocy najbliższych odzyskuję wiarę w to, że trzeba się uśmiechać do życia i do ludzi.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka już chyba kolej rzeczy, że ludzie zapadają na różne choroby i jeżeli ma się siłę, aby zapanować, lub w jakikolwiek sposób pomóc, czy zapobiec, to dobrze, ale nie zawsze się da. Mnie trzyma przy życiu pływanie, bo w ten sposób odciążam mózg i nerwica się lekko uspokaja. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  2. Masz świętą rację. Znowu powiedziałabym coś religijnego ale się powstrzymam:D Ludziom brak właśnie takiej wiary że może być dobrze, fajnie że o tym piszesz. Czasem jednak łatwiej radzić sobie z własną chorobą niż z chorobą bliskich, tutaj jest największe wyzwanie bo chciałoby się pomóc ale nie można i ta bezsilność jak dla mnie jest 100 razy gorsza niż własne cierpienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, cierpienie bliskich jest cięższe do zniesienia niż własne. Sobie można pomóc w różny sposób, ja chodzę na basen i pływam jak szalona, wtedy zapominam o chorobie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Los Was nie oszczędził, ale Wy nie poddaliście się jemu i to jest wspaniałe. Jesteście cudowną Rodziną z pozytywnym podejściem do życia i z umiejętnością dawania sobie rady w tak trudnych chwilach. Życzę dalszego życia z uśmiechem na ustach, całej Twojej Rodzinie i pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za życzenia, każde miłe słowo zapisuję w pamięci i sięgam po nie w trudnych chwilach. Chciałoby się , aby ludzie nie chorowali, nie cierpieli, marzy mi się idealny świat. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    2. Mnie się też marzy idealny świat i szkoda, że taki nie jest. *** Jednym słowem grzybki jeszcze rosną :). Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Jeszcze rosną, u nas dopiero. Chyba jednak będzie koniec, bo przyszły chmury i chyba będzie sztorm więc już będzie po grzybkach. Miłego dnia.

      Usuń
  4. Przepraszam Lotko, ale ja mam dzisiaj jakiś płaczliwy dzień. Już na trzecim blogu, po przeczytaniu tekstu płaczę. Ale chciałam Ci napisać że podziwiam Ciebie i Twoich najbliższych. Też zetknęłam się z tą chorobą wiele razy.... na szczęście nie wśród moich najbliższych. Ale moje serdeczne koleżanki i dalsza rodzina walczą i walczyli....
    Pozdrawiam raz jeszcze. Życzę jak najmniej smutku w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się udało, płakaliśmy tylko w najtrudniejszych chwilach. Staramy się żyć tak, jakbyśmy nie byli chorzy. Przypominamy sobie w poczekalni do lekarzy. Chciałabym wszystkim życzyć szczęśliwego jutra i aby nikt nie cierpiał z powodu chorób. Pozdrawiam najpiękniej.

      Usuń
  5. Jeśli ma się wsparcie w rodzinie i w gronie przyjaciół to na pewno jest trochę lżej.Ma się dla kogo walczyć a to ważne.Najgorsza jest świadomość osamotnienia w tej walce a wtedy trudno o optymizm.Wy jesteście silni rodziną i miłością. To bardzo cenne Lotko. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Haniu. To prawda, że rodzina i jej wsparcie , to ważne i chyba najważniejsze. Nawet zajączek z bajki powiedział, że "wśród takich przyjaciół przyjemnie chorować" i miał rację. Serdeczności dla Ciebie zostawiam.

      Usuń
  6. Za tąż ducha pogodę i optymizm niepomierny... kłaniam nisko i z szacunkiem się kreślę...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wachmistrzu. Trzeba starać się w życiu, mimo przeciwności losu, nosić głowę wysoko. Tak czynimy. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  7. Ja ,niestety , mam złe doświadczenia z tą chorobą [siostra].Ale wiem ,że coraz częściej nie jest ona wyrokiem.Że da się z nią żyć lub ją zwalczyć.Tego życzę wszystkim, którzy się z nią stykają.Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również życzę, aby przede wszystkim to nieszczęście nikogo nie dotknęło. Ludzie powinni być szczęśliwi. Znasz nas i wiesz, że nie poddajemy się zbyt łatwo. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Witam LOTKA!
    Bardzo ładnie i z przekonaniem napisałaś o chorobie życie Cię doświadczyło i piszesz tak że rak to nie wyrok i z tym się zgadzam bo trzeba dużo samozaparcia
    i siły mieć w Sobie (przy Tobie są najbliźsii i tu jest ta WIELKA SILA) co podbudowywuje Cię na kazdym kroku tak trzymać!Twoje serce i dobroć się czuje, nie lubię pisać o chorobie ale trzeba żyć dalej kazdy jakiś krzyzyk nosi mi żal wnusi serdecznie pozdrawiam dużo zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnusia jest szczęśliwym dzieckiem, bo jeszcze do niej nie dociera, że mam choruje. Ona również jest pod kontrolą, bo lekarka stwierdziła, że musi być obserwowana. Będzie dobrze Różyczko, bo musi być dobrze. Obie z córką powiedziałyśmy mężowi, ze on żyje, to i my będziemy, bo nie jesteśmy gorsze. I tak staramy się nie dać. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Kochana Lotko ja wspomniałam o mojej wnusi Julce pisałam Ci kiedyś została nam tylko w pamięci nie chcę rozdrapywać starych ran,dziś by miała 13lat.Cieszę się bardzo że Twoja jest szczęśliwa i tego Wam wszystkim życzę musi być dobrze i będzie piszę z komputera syna serdecznie Was pozdrawiam miłego dnia

      Usuń
    3. Nie wiedziałam nic o Waszym nieszczęściu, albo coś przegapiłam. Bardzo to przykre, ze musicie liczyć lata, a dziecka nie ma. napisz proszę do mnie na pocztę o tym, jeżeli możesz. Serdecznosci dla Ciebie kochana.

      Usuń
  9. puk, puk, lotko.
    podziwiam ciebie, podziwiam twoją rodzinę. macie w sobie tyle miłości wzajemnej, że jest rzeczą niemożliwą, żeby jakikolwiek gad mógł z wami wygrać. to jest nieprawdopodobne wprost. poskramiacie go waszą dobrocią i ciepłem.
    wszystkiego najpiękniejszego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewuniu. Żaden gad nas nie skrzywdzi, to prawda, bo trzymamy się mocno za ręce i grzejemy wzajemnie dobrą energią. Całuski dla Ciebie.

      Usuń
  10. Witam Cię bardzo serdecznie.
    Jestem duma, że znam Ciebie. Żałuję, że wirtualnie, ale znam. Jesteś niezwykłą osobą! Życie strasznie Cię doświadczyło. Najpierw dzieciństwo, utrata Rodziców, Ukochanego Brata i... okrutna choroba, która zawładnęła całą trójkę.
    Tyle w Was miłości i dobra. Nie tylko dla siebie ale i dla innych. A TY! zawsze służysz pomocą.
    Wybacz, że o tym pisze, ale to kolejny piąty smutny post...Rozumiem, zbliża się czas naszych wspomnień o Tych co już od nas odeszli, o Tych których tak mocno kochaliśmy.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest smutny post Łucjo. To bardzo optymistyczny post, bo cała trójka ma się dobrze, humory nam dopisują i rzadko się martwimy, są tylko chwile smutku. Najgorsze może już za nami? Tego chcę dla swojej rodziny. Tobie życzę spokojnego jutra, każdego jutra.

      Usuń
    2. Widzisz Lotuś, chociaż nasze życie jest w wielu wypadkach męką i walką i jak cień nam ucieka, pragniemy żyć...tak powinno być. Taki jest nasz cel na ziemi.
      A w Tobie, mieszka miłość i dobroć, zawsze to będę powtarzać.
      Wybacz, ale muszę to napisać, że to nie jest żadne przymilanie się Tobie, ktoś kto nas nie zna, tak to może odbierać.
      To jest najprawdziwsza prawda!!!!!
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    3. To jaka jestem, jest kwestią wychowania. Taki przykład dała nam mama, którą cenili ludzie za to, ze spieszyła każdemu z pomocą. Była na rencie od 15 lat i kiedy odeszła, na pogrzeb zjawili się wszyscy pracownicy poczty. Byliśmy zdziwieni, że pamiętają o niej. Mnie dało to dużo do myślenia. Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać innym. Kocham ludzi, to wszystko. Dziękuje Ci Łucjo za miłe słowa.

      Usuń
  11. Bardzo dziękuję za odwiedzinki i wspaniały wpis!!!!1Dziękuję za pozytywną energię której dodajesz Swojej Wspaniałej Rodzince oraz rozsiewasz na caluśki internet!!!!Pozdrowionka kolorowe dla tak Niezwykłej Pozytywnie zakręconej Blogowiczki!Tak dalej trzymaj Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Krystynko. Chętnie oglądam Twoje obrazy, bo one tchną energią i dodają człowiekowi chęci do życia. Każdy z nas potrzebuje miłych słów i dobrych życzeń, za nie serdecznie dziękuję.

      Usuń
  12. Kasiu masz wspaniałą duszę i mnóstwo pozytywnej energii.
    Ściskam Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również Cię przytulam i jeżeli moja dobra energia będzie Ci kiedykolwiek potrzebna, wyślę Ci ile zdołasz przyjąć. Pozdrawiam najpiękniej.

      Usuń
  13. Jesteście cudowni kochana Lotko , a Twoja spolegliwość jest nie do przecenienia. Tacy ludzie rodza się na kamieniu. Życze wszystkiego najlepszego i dziękuje za to , że jestes...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za miłe słowa serdecznie dziękuję. Jestem skromną osobą i rumienię się czytając to, co napisałaś. Całuski dla Ciebie kochana Basiu.

      Usuń
  14. Lotuś niesamowite jaką okazaliście siłę woli w walce z tym potworem. I masz rację, najważniejsze to się nie załamywać i iść dalej z uśmiechem przez życie. To okropne co doświadczyliście w swoim życiu, ale pogoda ducha daje większą szansę na zwycięstwo. Życzę Tobie i rodzince dużo zdrówka.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się nie poddawać. Pierwszy mąż, powiedział... "muszę żyć, bo muszę wykształcić córkę". Potem ja..."Ty żyjesz, to i ja nie jestem gorsza". I tak sobie dworujemy i jakoś się udaje, oby jak najdłużej. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
    2. Życzę Wam wszystkim tego z całego serca ...
      Buźka!

      Usuń
  15. Masz rację Lotuś, choroby - fakt to ciężkie przeżycia ale przez nie człowiek potrafi doceniać każdą chwilę darowaną nam przez Boga, a zdrowym przychodzi to z trudem. Zamartwianie nic nie daje, najwyżej pogłębia chorobę, natomiast optymizm choć przychodzi z trudem pomaga ją zwalczać. Więc uśmiechajmy się jak najczęściej bo to nic nie kosztuje, a przynosi radość nam samym i tym komu go ofiareujemy. Miłego dnia kochana.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądre są Twoje słowa Kalio i za nie dziękuję, bo optymizm, to grunt przy każdej dolegliwości. Walczysz z chorobą, a starasz się robić zdjecia nawet z okien samochodu, bo to sprawia Ci przyjemność. I tak ma być, róbmy coś, aby było nam miło. Całuski dla ciebie.

      Usuń
  16. Piękny post, trochę mnie ścisnęło w środków. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprasza za literówkę - "w środku". Pozdrawiam

      Usuń
    2. Kochana, jest dobrze. Życzę Ci słonecznych dni i dobrego, szczęśliwego jutra. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  17. Lotuś, kochana Przyjaciółko, wszyscy, którzy przeczytają Twój post powinni wiedzieć, że z nowotworem można żyć bardzo długo, tylko trzeba się stosować do zaleceń lekarzy i nie lekceważyć swej choroby.
    Wiesz, czego chcę życzyć Tobie i Twojej rodzinie.
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Aniu. Tyle razy podtrzymywałaś mnie na duchu, ze w tym miejscu najserdeczniej Ci dziękuję. Jesteś prawdziwą Przyjaciółką i za to przytulam Cię serdecznie, przekazując najlepsze życzenia dla Ciebie. Całuski.

      Usuń
    2. Lotuś, wiesz dobrze, że jesteś warta wszystkich słów pociechy. Szkoda tylko, że możemy się uścisnąć wirtualnie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. A ja nie tracę nadziei i moje zaproszenie jest aktualne od jesieni do wiosny. Miłego wieczoru Aniu.

      Usuń
  18. Witaj
    Pana Kolbergera bardzo ceniłam i ten jego głos...miałam zaraz po śmierci post wspomnieniowy, nawet jego córka Julia podziękowała zań w komentarzu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwowałam zmagania Krzysztofa z chorobą, bo mniej więcej w tym samym czasie dotknęło nas nieszczęście. Podziwiałam go, miał tyle woli życia i tak pięknie żył z chorobą, że słyszę do dziś jak wierszem wyrażał to, co czuł. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  19. No tęczę złapałam i ... po pięknej pogodzie.
    Teraz wieczorem u mnie wieje i leje, brrr....
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj mieliśmy brzydkie popołudnie, dziś od rana słońce, ale wieje zimny wiatr, więc cyrkulacja się zmieniła.Tęczą byłam urzeczona, to Twoje zdjęcie jest niezwykłe. Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Wszystko mozna przezwyciezyc, to jest pewne tylko trzeba chciec...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, my chcemy bardzo, dlatego jakoś się telepiemy z wielka nadzieją w sercu. Miłego weekendu Ci życzę.

      Usuń
  21. Witaj! Uwielbiałam Jego głos. Lodziu życzę Wam samych dobrych dni.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereniu, ja też bardzo lubiłam Kolbergera, dlatego każdego roku odwiedzamy jego stolik w Międzyzdrojach. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nie będę pisać..... Pozdrawiam

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję, jestem zobowiązana. Całuski.

      Usuń
  22. Nawet nie wiem jak to komentować. Ale dzięki, ze to napisałaś. RAK WCZEŚNIE WYKRYTY ZNACZNIE UŁATWIA LECENIE!
    Nie wiem dlaczego w naszym kraju(tak czytałem) jest nawrót raka.
    Nie wiem czym to jest spowodowane?
    Gratuluję tego tekstu, dziękuję i Życzę zdrowia WSZYSTKIM TU ZAGLĄDAJĄCYM!
    Vojtek po badaniach u urologa. Wyszły bardzo dobrze, zachęcam facetów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wysyp raków, to prawda. Obserwuję moje środowisko i wygląda to tragicznie. Czernobyl dołożył się do tego, ale i cywilizacja. Mężczyźni również powinni dbać o właściwy poziom PSH, to takie ważne. Wszyscy powinniśmy zapobiegać i dbać o swoje zdrowie, aby nie być ciężarem dla najbliższych.Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  23. Dziękuję. Pływać też lubię. Mam uprawnienia ratownika wodnego. Ale teraz za często na basenie nie jestem. Pozdrawiam Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  24. Każdy ruch jest potrzebny, jedni maszerują kilometrami, inni biegają i to dobrze, że mamy wybór. Za piłką już nie dałbym rady ganiać, chociaż w przeszłości się zdarzało, uczyłam W-Fu. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotko. no własnie my z Otylia przemaszerowaliśmy w Amsterdamie przez tydzień CO NAJMNIEJ 90 KM! Tylko pieszo. I schudłem znacznie i się bardzo po tym dobrze czułem. Dlatego na przyszły rok szukamy czegoś podobnego. Jakieś miasto europejskie. nie na siłę, ale za pomocą swoich znajomych.
      A na moim kanale You Tube widać moje chodzenie.
      Pozdrawiam
      Vojtek

      Usuń
    2. Podziwiam Waszą młodzieńczą naturę i mam nadzieję, że plany Wam się spełnią i traficie w miejsce przez Was wymarzone. Dobraliście się jak w korcu maku, pasujecie z zamiłowaniem do przygody. To dobrze, bo jak człowiek ma cel, chętnie idzie do przodu. Miłego weekendu Vojtku.

      Usuń
    3. Napiszę krótko.
      Chciałbym to o czym piszesz się zdarzyło.
      Spotkamy się zapewne w Warszawie na rajdzie Barbórki w Warszawie. Oboje się też interesujemy motoryzacją, rajdami.
      A cel, marzenie dobrze jest mieć.
      Powodzenia na weekend!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    4. Jeżeli macie motory, to zapalajcie silnik wiosną i w świat!!! Najprostsze rozwiązanie, bo tylko benzynę wlać do silników. Kiedyś mieliśmy Junaka, ech... , to była jazda. Spełnienia marzeń, Vojtku.

      Usuń
    5. Lotko!
      Mój ojciec miał motorower Simson(NRD) a potem polską WFM. Potem też skuter Osę. Jeździłem z ojcem. Nie tak dawno kupiłem skuter Kymco dla syna. Ale jeździć nie chciał to sprzedałem. Ale ponad 3000 km nim zrobiłem!
      Super sprawa!
      Motoru już nie kupię. Otyś nie może na motorku jeździć.
      Ale potwierdzam SUPER SPRAWA JEDNOŚLAD!
      Pozdrawiam z Warszawy w śniegu

      Usuń
    6. Pewne rzeczy przemijają i tak jak kiedyś lubiliśmy motory, teraz cieszymy się czym innym i to chyba dobrze, inaczej życie byłoby monotonne. Miłej , słonecznej niedzieli życzę.

      Usuń
  25. Wcześnie wykryta choroba, to szansa na wyzdrowienie lub powstrzymanie.
    Jak najwięcej dobrych chwil Wam życzę...
    Uczyłaś W-Fu ?
    Zawsze lubiłam swoich nauczycieli tego przedmiotu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko WFu, ale między innymi i przez długi czas. Może przez to jestem dość prawna. Tobie życzę, abyś nie musiała trafiać tam, gdzie byłaś ostatnio . Bądź zdrowa i szczęśliwa.

      Usuń
  26. Oj Loteczko, faktycznie jakieś fatum Was dopadło ale dobrze, że przez życie idziecie z uśmiechem tak trzeba. Uzmysłowiłaś mi tylko tym artykułem, źe powinnam bardziej się przyłożyć do pilnowania leków na tarczycę, a u mnie jakos to niesystematyczne. Pozdrawiam i dziękuję, że wpadłaś, zadałam Ci u siebie pytanie dlaczego zmieniłaś onet na blogspot, bardzo jestem tego ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogi z Onetu przenoszą na blog.pl, a tam jest brzydko. szablony są ubogie i póki co, nie wiem czy się tam będę przenosić. Miłego wieczoru.

      Usuń
  27. Jeżu jak się cieszę, że Ciebie wreszcie widzę. :)
    Kiedyś będąc na Węgrzech, podczas zwiedzania zażyczyłam sobie zdjęcie na kolanach u Gala Anonima ... koleżanka je skomentowała...
    - no coś ty, przecież to zimny facet.
    ja na to - wiesz, zważywszy na upały..( było 40st. w cieniu):)

    Najważniejsze jest to, aby sobie radzić i nadal patrzeć na życie optymistycznie, czego jesteś wspaniałym przykładem.
    Buziaki serdeczne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również chciałabym Ciebie zobaczyć. Nie mogłam się oprzeć przed zamieszczeniem zdjecia, które zrobiliśmy we wrześniu. Zawsze siadam w tym miejscu, a potem oglądam w domu i myśli różne przychodzą do głowy. Pozdrawiam, miłego weekendu życzę.

      Usuń
    2. Niesforne myśli, one zawsze przychodzą nie proszone.;)

      Napisałaś, płakałam tylko godzinę i to mnie ogromnie ruszyło, pomyślałam o tym , że my kobiety jesteśmy bardzo silne dla innych a tym samym dla siebie. Ludzie ukrywają własne problemy, zmagania z chorobą, często wiedzą o nich tylko najbliżsi. Świat nie jest tylko piękny,uczciwy, radosny, sygnalizowałam to na poprzednim blogu, który skasowałam i choć muzycznie, pokazywałam świat przemocy,uzależnień,manipulacji, chorób i śmierci.

      Wiesz, że sama zmagam się od wielu lat z niepełnosprawnością mojego synia i walczę o utrzymanie jego dobrego stany zdrowia.
      Podobnie jak Ty, nie miałam czasu rozmyślać i ubolewać nad sobą, miałam potrzebę natychmiastowego działania , aby poprawić, "wycisnąć z niego" ile się da za pomocą różnych terapii, sposobów i sztaba ludzi.
      Byłam już na trzech pogrzebach dzieci moich koleżanek i przeżywałam jakby były moje.
      Nie pisze tego, aby rozczulać, bo zawsze wiedziałam, że ludzie mają problemy tylko mogą o nich nie mówić(jednocześnie nie segreguję na ważne lub mniej ważne), podobnie jak wielu, martwić własnymi, ale prawdą jest, że nie zrozumie ten, który nie doświadczył na własnej skórze. Jestem osobą wesołą, skorą do żartów, czasem z melancholijnym zabarwieniem i nic co ludzkie nie jest mi obce. :)
      W zeszłym roku mój tata miał podejrzenie raka wodniaka w płucach, ale na podejrzeniach się skończyło.. i dobrze.

      Jakoś tak samo mi się napisało... proszę potraktować to, jak moje nocne rozważania.

      Buziaki na weekend zostawiam i zdrówka obecnym życzę. :)




      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję za to, co napisałaś. czasami człowiekowi jest to potrzebne. Ja też pisze i mówię o swoich problemach, bo ludzie czytając porównują ze swoim życiem i czasami cieszą się, że im jest lepiej, a jeżeli gorzej, to może jakaś iskierka nadziei im zaświta? Taka juz jestem, po prostu szczera, wschodnia dusza, która nie lubi trzymać w sobie problemów, z którymi się zmaga. Całuje Cię i przytulam Ciebie i Twojego synka.

      Usuń
  28. Witaj! Wcale nie dziwactwo. Miałam ten sam problem, więc Cię rozumiem doskonale. W młodości zmieniłam imię.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz, pocieszyłaś mnie trochę. Całe życie idzie to za mną i mało kto z moich znajomych tak do mnie mówi, bo wiedzą jak do tego podchodzę. Miłego dnia Słonko.

      Usuń
    2. Miałam na imię Tekla. Miałam z tym problem. Pojechałam do koleżanki, ta przedstawia mnie chłopakowi, a on się śmieje i mówi, czy to imię, czy nazwisko. I tak kilka razy. Doszło to tego, że wstydziłam się swojego imienia. W końcu wydało mi się śmieszne.Kiedy po szkole zaczęłam pracować w Gromadzkiej Radzie Narodowej koleżanka z USC powiedziała mi, że można zmienić bez problemu. I tak zrobiłam. Wydana została, po uprzednim wywiadzie jeszcze wtedy, milicji, decyzja administracyjna i tak stałam się Teresą za jakąś tam drobna opłatą. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Kochana, też zmieniłabym imię Tekla, bo jest takie piękne jak moje. Przegapiłam trochę, mogłam przecież zmienić, ale póki żyła mama, nie chciałam jej robić przykrości. Potem za dużo się działo, abym miała czas na myślenie i tak żyję z tym cudem natury. Moja córka jest za to bardzo zadowolona ze swojego imienia Anita. Pozdrawiam Cię Tereniu. Bardzo piękne masz imię.

      Usuń
  29. Klik dobry:)
    Choroba nowotworowa nie jest wyrokiem, dlatego optymistyczne nastawienie i pozytywna siła są tak ważne w procesie leczenia.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i oczywiście miłość, taka, jak w Twojej Rodzinie,Lotko, czyni cuda.

      Usuń
  30. Miłość i wsparcie bliskich jest bardzo ważne Ellinko, dlatego każdemu życzę dobrego zdrowia, a w trudnych chwilach pocieszenia od najbliższych. Miłego i spokojnego weekendu bez kap...kap.

    OdpowiedzUsuń
  31. ▒✿▒✿▒✿✿彡
    ▒✿
    ▒✿ Olá, amiga!
    Passei para uma visitinha.
    Bom fim de semana!
    Beijinhos do Brasil.
    ✿✿彡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za miłą wizytę i za całuski. Zostawiam dla Ciebie pozdrowienia.

      Usuń
  32. Loteczko, tyle przykrych niespodzianek od losu i tyle przeżyć za Wami. Miłość i wsparcie od najbliższych to największy dar.
    Wszystkiego dobrego, ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło Cię poznać.
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
    2. Dziękuję za dobre słowa, one często mi w życiu pomagały. Słonecznej niedzieli życzę.

      Usuń
  33. Miłej niedzieli życzę!
    Do nowego bloga serdecznie zapraszam.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Ci słoneczko świeci od rana. Już biegnę. Pozdrawiam.

      Usuń
  34. W miłości i wiarze siła, która nie jedno pokona. Uznanie za pozytywne myślenie i podejście do tej paskudnej choroby.
    Brawo Lotka, brawo dla ciebie i twojej rodziny. Trzymajcie ten zbawienny uśmiech na swoich twarzach.
    Pozdrawiam, życząc tonę zdrowia
    Liliana
    http://owocdecyzji.com/


    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa, mam nadzieję, ze życzenia przekazane mi na blogu, będą procentować i towarzyszyć mi w życiu. Bardzo dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  36. Niedawno znalazłem w internecie informacje o witaminie B17 i jej wpływie na leczenie
    raka. Od tamtej pory profilaktycznie jem pestki ze zjadanych jabłek. Jednak nie umiem
    o tych pestkach powiedzieć osobom chorym. Nie wiem jak to przyjmą ?
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia :)

    Stanisław 123

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.