wtorek, 9 października 2012

Nigdy niewykonana fotografia



   Był ciepły jesienny dzień 1956r. Bawiłam się z pięcioletnią siostrą na podwórku. Przyjechała na rowerze listonoszka i powiedziała, że nasz tato jest w Wawiórce.
   Mamy nie było w domu, a do mnie ta wiadomość nie docierała. Tato nasz jest na Syberii, w Workucie, w więzieniu, wróci za 25 lat. Powtórzyła jednak. Chwyciłam siostrę za rękę i tak jak stałyśmy, boso, pobiegłyśmy do oddalonej o 3km Wawiórki.
   Na głównej drodze, cioteczny brat posadził nas na rowerze i powiózł dalej, on już wiedział… . Zatrzymaliśmy się w centrum. Na brązowych, drewnianych walizkach, siedzieli dwaj panowie w granatowych uniformach.
 -Wacek, czyje to dzieci – zapytał jeden z nich.
 -Twoje - odpowiedział mu Wacek.
   Wpadłyśmy w wyciągnięte do nas ręce. Nie poznałam go, ale domyśliłam się, że to naprawdę jest nasz ojciec. Kiedy go aresztowali, miałam pięć lat, a przez następne pięć nie było go z nami. Siostry nie znał, mama była z nią w ciąży, kiedy pod eskortą ruskich żołnierzy ojciec wychodził z domu.
 -Czy jest tu gdzieś fotograf… 
 -Czy jest tu gdzieś fotograf? – pytał ojciec kilka razy.
   Nie było w tej miejscowości nikogo, kto uwieczniłby wzruszający powrót naszego taty z więzienia.  Przez całe życie, ta nigdy niewykonana fotografia, towarzyszy mi w myślach. Widzę na niej ojca,  który trzyma na kolanach nas, swoje córki, po pięcioletnim pobycie w obozie, na dalekiej Syberii.
   Ojciec mój był skazany na 25 lat łagrów, za pomoc Armii Krajowej. Po śmierci Stalina wyszedł na wolność i tak wyglądało nasze powitanie.

 Fragment wspomnień pisanych przez ojca.
"Mogliśmy wracać do rodzin, wróciła dawno już utracona nadzieja. Powrót rozpoczął się 25 września 1956 roku. Piszę rozpoczął, bo nie była to bliska i łatwa do pokonania droga. Jednak spotkanie z najbliższymi i córką, której nigdy nie widziałem, wynagrodziła wszystkie trudy."


Widok miasta Workuta.
Tę fotografię wysłaliśmy ojcu do więzienia.
Pierwsza fotografia ojca, przysłana nam z Workuty.
Nieńcy-mieszkańcy Syberii.


71 komentarzy:

  1. Ciarki mnie przeszły..... Mogę Cię tylko przytulić do siebie..... I zapewnić, że też mam bardzo przykre wspomnienia z dzieciństwa, chociaż innego rodzju.
    Serdeczności Miła Lotko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Po tak wielu latach moje wspomnienia są jak żywe, bo widzę obrazy, zdarzenia. Może dlatego, że silne przeżycia, dziecko zapamiętuje na wiele lat. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Jak dobrze, że mogłaś zobaczyć Ojca. Pięć lat tęsknoty, smutku, obaw, potem radość. Stamtąd nie wraca się podobnym do siebie, dlatego, Lociu, nie mogłaś go poznać.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ojciec był tak wychudzony, ze ważył zaledwie 42kg. Pracował w kopalni węgla w warunkach urągających człowiekowi. Nie będę pisać, bo na pewno wiesz o tym dużo. Miłego dnia kochana.

      Usuń
  3. Serce przyjaciela
    Rozśmieszy Cię,gdy masz smutną minkę
    I mówisz,że nic się nie stało,
    Ono nie dopytuje,choć widzi,
    Że uśmiechu za mało...!

    Pozdrawiam serdecznie i miłego wieczoru życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieć serce przyjaciela, to cenna rzecz. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  4. Jakie to smutne, a zarazem wesołe, zobaczyć ojca ...
    Lotuś pięknie te wspomnienia napisałaś, tak, że aż człowieka ciarki przechodzą ze wzruszenia. A gdzież Ty jesteś na tej fotce, którą wysłaliście tacie do więzienia?
    Całuski zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na fotografii patrzę w ziemię, bo świeciło słońce, a ja miałam chore oczy. Jestem starsza od siostry. To maleństwo urodziło się, kiedy ojca już nie było i to ją zobaczył po raz pierwszy. Kiedy go zabierali, ja już miałam 5 lat. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. To już teraz wiem, kto jest kto. A jaką kokardę na głowie miałaś ...
      Śliczna dziewczynka z Ciebie, tylko taka smutna.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Smutne wspomnienia ja miałam wiecej szczęścia mnie taka przykrość nie spotkała jestem trochę mlodsza nie pamiętam tych lat ale rodzice opowiadali o róznych przezyciach podobnych do Twojej relacji co przedstawilaś ile bólu i krzywdy wyrządzono mówiono o zsyłkach na Sybir,czy do kamieniołomów ciężkich robot nie chce sie wierzyć ,,że ludzie ,ludziom zgotowali ten los''powiem za Z.Nałkowską ....brak po prostu słów serdecznie pozdrawiam milego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było nam lekko przez pięć lat bez ojca. Mama często opadała z sił, podnosiła się i dalej do pracy. Bardzo jej pomagałam, mimo że byłam nieduża. Dziś wspominam to wszystko z nutką sentymentu. Pozdrawiam Cię Słoneczko.

      Usuń
  6. Loteczko, myślę, że mi uwierzysz: całą klawiaturę zamoczyłam łzami, gdy czytałam Twój post, a przecież już od kilku lat znam dzieje Twojego ojca. Myślę, że tę niewykonaną fotografię masz w sercu.
    Pozdrawiam, kochana Przyjaciółko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, i mnie łzy się cisną do oczów podczas czytania Twojego komentarza. Raczej rzadko się wzruszam. Tyle pisałam o tych przeżyciach, ze przyzwyczaiłam się do tego, jak do filmu, który po wiele razy eis ogląda. Ta fotografia stoi mi przed oczami. Ojciec bardzo chciał wtedy uwiecznić moment, nie wyszło i często w rozmowach rodzinnych wracaliśmy do tego, może dlatego widzę w wyobraźni zdjęcie.Miłego dnia Aniu.

      Usuń
    2. Najważniejsze, że ojciec do Was wrócił i już mama sama nie będzie musiała martwić się, czym nakarmić troje dzieci. We dwoje łatwiej żyć, choć trauma będzie towarzyszyła Twemu ojcu przez całe życie.
      Kolorowych snów.

      Usuń
    3. Zanim wyjechaliśmy di Polski, koszmar trwał. Ojciec powiedział, że dla Ruska pracować nie będzie i nie pracował. Mamie jednak było łatwiej, bo miała jakąś podporę obok siebie, a to już ułatwiło przetrwanie.W Polsce było nam dobrze. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Loteczko, czytałam cały Twój blog "Dzieci Sybiraka" i wiem, jak dalej potoczyły się Wasze losy. Najgorzej było Wam przetrwać pierwsze lata Twojego dzieciństwa.
      Spokojnej nocy.

      Usuń
    5. To prawda, ale najbardziej ucierpiał brat, jemu było chyba bardzo ciężko. Po aresztowaniu ojca, jako ośmioletni chłopiec zaczął ssać palec. Robił to przez kilka dobrych lat. Może to był wynik stresu, jaki przeżył, bo więcej od nas rozumiał. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Smutne to były lata,
    dobrze że wrócił w ogóle ...
    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mógł nie wrócić. Tam nawet nie kopali mogił, bo wieczna zmarzlina nie pozwalała. Zwierzęta robiły swoje. Opowiadania ojca są makabryczne. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Takie wspomnienia pozostają pod zamkniętymi powiekami na całę zycie. Zresztą pisane sa na linii serca..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że w sercu żyją wciąż, może tym bardziej, że pisałam o tym wiele razy, w swoich pamiętnikach.Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Smutna historia, ale z happy endem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina nigdy nie była w pełni szczęśliwa. Pięto zostało na całe życie.Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Wspaniała opowieść, dobrze że możemy czytać takie historie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że tylko czytać. Kiedy odejdzie pokolenie, które pamięta, może będzie mniej tej martyrologii. Jakoś mi się tak zebrało na wspomnienia.

      Usuń
  11. Klik dobry:)
    Tak sobie myślę, że takie wspomnienia warto szerzej publikować. Historia była fałszowana, a teraz wykruszają się ci, którzy mogliby ją "naprostować". Może by podać linki do Zarządu Głównego Sybiraków?

    Lotka, ależ to wykonana fotografia. Ty ją teraz wykonałaś.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie materiały jakie my posiadamy, znajdują się w Archiwum Wschodnim w Warszawie. Do ojca przyjeżdżał pracownik, który wszystko kopiował i fotografował, wypożyczał dokumenty i album do zdjęć. Czasami w rożnych publikacjach ukazują się zdjęcia, które i ja prezentuję. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. No, to świetnie, bo takie wspomnienia, materiały i zdjęcia nie mogą przepaść.

      Usuń
    3. Mam całą historię opisaną przez mojego brata, ojca i moje osobiste wspomnienia w komputerze Muszę tylko zebrać to w całość i rozesłać rodzinie, aby sobie wydrukowali. Jako seniorka rodu, powinnam zachować historię rodziny dla młodzieży.Miłego dnia Elu.

      Usuń
    4. Dobrą robotę wykonałaś, Lotka. Brawo!

      Usuń
    5. Dziękuję Ci Słonko,a le jeszcze dużo przede mną. Może uda mi się zimą dokończyć dzieła. Miłego dnia.

      Usuń
    6. Klik dobry w nowym dniu:)
      Warto, naprawdę warto, Lotko. Szczerze i z całych sił dopinguję Ciebie do tego.
      Miłego!

      Usuń
    7. Hi, hi... Nawet się zrymowało. A to oznacza, że dzieło dobrze będzie się pisało :)

      Usuń
    8. Jesteś kochana. Na pewno powiadomię Cię o zakończeniu pracy. Musze zeskanować sporo dokumentów, aby relacja była wierna, a historia rodziny pełna. Miłego dnia Słonko.

      Usuń
  12. Lotus mimo wszysto jesteś szczęściarą, bo tao Twój wrócił do rodziny. Innym sie to nie udało. Miłego dnia.Cmok...cmok....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie udało się wielu. Klimat syberyjski i ciężka praca w kopalni zabijała masowo. Mieliśmy szczęście dopiero wtedy, kiedy przyjechaliśmy do Polski.Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  13. Czytałam Twój post trzy razy. Nie dlatego, że nie rozumiałam tego co piszesz.
    To łzy wzruszenia zasłoniły mi oczy.
    Widziałam dziesięcioletnią dziewczynkę, która zobaczyła wracającego z niewoli swojego Ojca. Cieszę się, że po sybirskim łagrze, odzyskałaś Tatę.
    Ileż Ojców w tej mroźnej ziemi zostało już na zawsze.
    Najważniejsze, że historia Twojego Ojca jest zarchiwizowana.
    Serdecznie pzodrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez tyle lat uodporniłam się na myśl o tym , co mnie i moją rodzinę spotkało i raczej się nie wzruszam. Z nutką sentymentu oglądam dokumenty, czytam wspomnienia i cieszę się, ze w godnych warunkach przyszło mi żyć jako osobie dorosłej. Skutki pobytu na Syberii ojciec odczuwał przez całe życie i krzyczał po nocach. Pozdrawiam Cię Łucjo.

      Usuń
  14. Loteczko wróciłam , już zdrowa jestem , operacja się udała. Ja nie mam takich wspomnień ale moja teściowa miała ojca w Workucie, niestety zmarła mając 29 lat przy porodzie i już nigdy się nie spotkali . On siedział 11 lat .Pozostały listy z pieczęcią ocenzurowane.Powiem ,ze się bardzo wzruszyłam kiedy przeczytałam ten post, wczułam się z w twoje emocje kiedy jako taka dziewczynka witałaś ojca po powrocie.mimo wszystko mieliście wiele szczęścia.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moment powitania pamiętam ze szczegółami, nawet jak był ubrany i jak wyglądał. Przez pięć lat, nie było dnia abyśmy o nim nie mówili. mam rozmawiała z nami, ze musimy trzymać się razem, pomagać sobie, bo bez taty ciężko. Pomagaliśmy mamie jak mogliśmy i rozumieliśmy. Cieszę się, ze już jesteś zdrowa. Biegnę w odwiedziny. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Historia ściaskająca serce.Kasiu,to ogromne szczęście,że Twój Tato wrócił.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mogliśmy wyjechać do Polski i żyć godnie. Jednak te pięć lat zaważyło na naszej psychice, nigdy niczego nie byliśmy pewni, nawet po przyjeździe do kraju.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. Witaj! Bardzo wzruszająca historia z Twojego życia.Ja mam w pamięci opowieści mojej mamy z powrotu z robót u Niemców, gdzie była przez 5 lat. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję Ci Tereniu za wizytę. Mój teść był na robotach w Niemczech, ale nie tak długo. Jak widać losy naszych rodzin nie były najweselsze. Ciekawa jestem czy zachowały sie jakieś pamiątki z pobytu Twojej mamy na robotach? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnych pamiątek nie mamy."Cieszyłam" się jak mama opowiadała, bo trafiła do dobrej rodziny. Dobrze ją traktowali.
      Wpisałam Cię na moją listę blogów.Pozdrawiam bardzo serdecznie zasłużoną emerytkę.

      Usuń
    2. Dziękuję za miłe pozdrowienia i cieszę się, że się poznamy. Mam szczęście do sympatycznych ludzi na moim blogu, więc tym, serdeczniej Cię witam. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  18. Witaj
    Piękna opowieść- wzruszyłam się bardzo.
    Wspomnień czar, choć czasy niełatwe.
    Pozdrawiam ciepluteńko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomi z bloga na Onecie znają moją historię. Postanowiłam, że i tu od czasu do czasu napiszę coś o sobie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  19. Kurcze, nie wiem co napisać, piękna choć trudna historia, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudna, ale młode pokolenie dziś nie musi tego analizować zbyt wnikliwie. Żyjcie szczęśliwie kochana młodzieży i cieszcie się, że przyszło Wam żyć w spokojnym czasie. Całuski dla Ciebie.

      Usuń
  20. Tym postem Lotko wywołałaś moje wspomnienia. Dotyczą losów Dziadka.Wywieziono go do Krzywego Rogu na Ukrainie w ramach wywózki górników. Z opowiadań Babci wiem, że wrócił jako wrak człowieka. Spisałam Jej wspomnienia i przekazałam swoim synom. Tylko tyle mogę zrobić. Piękny post. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Haniu. Cieszę się, że trafiłaś na mój blog. Może będziemy miały okazję poznać się trochę, bo widzę, że i Twojej rodziny nie ominęły nieszczęścia. Pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  21. Jestem absolutnie pod wrażeniem pani bloga. Takie wspomnienia nadają się na książkę. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu i mam nadzieję do miłego zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam bloga pt."dzieci Sybiraka". Zamknęłam bloga, ale wspomnienia mam zapisane. Tworze książkę, ale tylko dla rodziny moją własną i na własnej drukarce wykonaną. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że książka stanie niedługo na półkach w księgarni.

      Usuń
    3. Nigdy nie stanie, bo sama ją robię. Nie ośmieliłabym się wysyłać gdzieś do wydawnictwa. Za skromna jestem na to. Dla rodziny piszę. Drukuję swoje wspomnienia na własnej drukarce , a potem daję do oprawy. Tak robię z pamiętnikami wnusi. Piszę je od chwili poczęcia już 7 lat. Sama drukuj e i oprawiam. Tylko fotograficzne albumy robię w programie i daje do druku w Rossmanie. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  22. Brak słów.Jak dobrze, że tato Twój mógł wrócić. Wielu nie wróciło.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Jolu, wielu nie wróciło. mam opowiadała, że były chwile zwątpienia i że często traciła nadzieję, bo wyrok brzmiał 25 lat łagrów. Pozdrawiam.

      Usuń
  23. ♪彡♪♫°¸.•♫°`

    Lembranças tristes.
    Bom fim de semana!
    Beijinhos.
    Brasil

    ♪♫♫°✿°`╮

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A vida familiar estava triste, porque a história polonesa não foi fácil. Atenciosamente. Beijos para você

      Usuń
  24. Twoje wspomnienia są i nieszczęśliwe, bo straciłyście Tatę na 5 lat, ale i szczęśliwe, bo wrócił. Nie zrobione zdjęcie zostanie na zawsze w Twoich wspomnieniach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tkwi ono w pamięci i pod zamkniętymi powiekami. Wspomnienia sa jak zywe. Pozdrawiam.

      Usuń
  25. Szczęście w nieszczęściu, że tylko 5 lat był na zesłaniu. Pozdrawiam i dzięki za lojalność na moim blogu....:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, inni siedzieli dłużej, albo w ogóle nie wrócili z zesłania. Zawsze o nich pamiętaliśmy. pozdrawiam.

      Usuń
  26. Dzięki za te wspomnienia. naprawdę warto zachować wspomniania o trudzie ludzi którzy cierpieli za Ojczyznę.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że warto zachować tych ludzi w pamięci, chociaż młodzież podchodzi do tego inaczej. Może to i dobrze, bo oni już nie chcą martyrologii. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  27. Sybiraków znam i kocham po swojemu. Loteczko, daj mi parę wskazówek jak do Was się przemieścić. Próbowałam sama ale z marnym skutkiem. Bardzo mi Was brakuje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym wiedziała kim jesteś. Nie podpisałaś komentarza. Bardzo chętnie pomogę Ci się do nas dostać, tylko napisz swoje imię. Pozdrawiam.

      Usuń
  28. Za pamięć Oćca Waćpani przepijam... Takoż i za to, by już nikt nigdy takich spominków spisywać nie musiał...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Szanownemu Panu. Na zdrowie i za powodzenie nasze.

      Usuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.