niedziela, 14 października 2012

Jak znalazłam się w ostatniej ławce

Klasa pierwsza
   Dziś Święto Nauczycieli, składam im najserdeczniejsze życzenia. W piątek nasza wnusia miała pasowanie na ucznia, a ja wróciłam myślami do czasów, kiedy poszłam pierwszy raz do szkoły.
Działo się to na Białorusi.
   Minęło lato 1954 roku. Obuta w czarne trzewiki, powędrowałam do pierwszej klasy. Szkoła w Wawiórce, oddalona o trzy kilometry od Radźwiłowców, wydała mi się ogromna i krzykliwa. Nauczycielka wygłosiła mowę powitalną i wtedy zauważyłam, że nie bardzo rozumiem o czym mówi. W naszym domu mówiło się po polsku. Dlatego ciężko mi było odnaleźć się w rzeczywistości szkolnej.
   Wychowawczyni była Białorusinką. Do klas pierwszych nie przydzielali Rosjan, bo dzieci najczęściej nie znały ich języka. Nina Iwanowna, okazała się miłą i łagodną kobietą.
   Jeden fakt tylko zmarnował dobre wrażenie z pierwszego dnia nauki. Znalazłam się w ostatniej ławce, mimo że nie byłam wysoka, na dodatek z Wierą Kurłowicz. To przez jej ojca, mojego wywieźli na Syberię. Oddział AK kierowany przez Kurłowicza odwiedził nasz dom w poszukiwaniu jedzenia i odzieży. Wkrótce wszyscy zostali aresztowani, a na przesłuchaniu Kurłowicz podał nazwisko mojego ojca. NKWD tylko czekało na nazwiska "przestępców". Za to ojciec dostał wyrok - 25 lat zsyłki na Syberię.
   Resztki oddziałów AK na naszych terenach Rosjanie zlikwidowali dopiero na początku lat pięćdziesiątych.
   Nazwisko Kurłowicz tyle razy było wymieniane w naszym domu, że zapamiętałam je dobrze, więc kiedy nauczycielka obok mnie posadziła Wierę, rozpłakałam się. Do dziś zastanawiam się, czy zrobiła to celowo. Nigdy nie polubiłam tej koleżanki i starałam się nawet nie patrzeć w jej stronę.
   Bolało jeszcze jedno, że pierwsze ławki zajmowały dzieci pochodzenia rosyjskiego i Białorusini, bo byli ładnie ubrani, a dziewczynki nosiły białe kokardy we włosach. Polskie dzieci były skromnie ubrane. Bosonogie towarzystwo nawet do fotografii ustawiali z tyłu.
   Różnice w traktowaniu Polaków czuło się na każdym kroku. Doświadczaliśmy tego często, a szczególnie mój starszy brat. Nauczyciele wyzywali go od "parazitów i biełych banditów". Dlatego zbuntował się i nie chciał uczyć. Mama miała z nim wielkie problemy.
   Tak rozpoczęła się moja rusyfikacja. Najgorsze nastąpiło w klasie drugiej, kiedy nauczyciele zapisywali nas do pionierów.

  Potem nauczyłam się postępować tak, abym była lubiana i dopięłam swego.

60 komentarzy:

  1. Klik dobry:)
    Ogromnie przejmująca to historia...
    Pomilczę, bo cóż mogę napisać.

    Jedynie to, że wyobraziłam sobie, jak dobrą i taktowną wobec dzieci byłaś Nauczycielką. Takie przeżycia kształtują bowiem wspaniałych Ludzi.

    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Nauczyciela!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całuski świąteczne dla Ciebie Ellu. Na pewno bardzo się starałam, bo dużo krzywd pamiętałam z czasu swojego dzieciństwa. Zawsze bliżej mnie stały dzieci biedniejsze, albo z rozbitych rodzin. Starałam się, choć wiem, że błędy na pewno się zdarzyły. Spokojnego jutra, Dobra Wróżko.

      Usuń
  2. Niby to ma być pogodne wspomnienie? W czytanki bym to dziatkom włożył dzisiejszym; może by doceniły, co mają...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wielu latach nawet niemiłe zdarzenia nabierają innych barw. Dziś sentymentem darzę tę ostatnią ławkę, choć wtedy było ciężko. Pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Nauczyciela !
    To taki ważny zawód, szkoda ,że politycy tego nie rozumieją,
    to jest najważniejszy zawód , który ma wpływ na całe nasze życie.
    Jak w takim razie trafiłaś do Polski ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję za życzenia. Już po trochu zapominam, ze pracowałam w szkole. Prawie 14 lat jestem na emeryturze. Teraz postępy wnusi cieszą mnie ogromnie. Do polski przyjechaliśmy w 1958r. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja życzę Ci Lotko Wszystkiego najlepszego.Wiem, że po latach niemiłe zdarzenia nabierają innych barw ale w szerszym odbiorze są smutne.Wiem też z doświadczenia, że ludzie, którzy zetknęli się z niesprawiedliwością, są bardziej wrażliwi na niedolę innych.Tak jak Ty. Serdeczności Lotko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Haniu za miłe słowa. Trudne przeżycia faktycznie uwrażliwiają człowieka na całe życie. Nie wiem, czy z tym łatwiej, czy trudniej żyć. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Pokolenie naszych dzieci, o wnukach nie wspomnę nie wiedziałoby i nie zrozumiało o czym mówisz Kochana.A ta dziewczynka to chociaż sympatyczna była?Bo przecież to nie jej wina, chociaż mogła sie "zarazić" w domu takim postepowaniem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sympatyczna, taka kluseczka wysoka i rozlazła. zaprosiła mnie kiedyś do swojego domu, mieszkała w sąsiedniej miejscowości. Żyły z matką bardzo skromnie, im też było ciężko. Po wielu latach zrozumiałam, że ona też cierpiała z powodu swojego ojca. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Witaj
    I u Ciebie wspomnienia szkolne...bo taki dziś dzień. Wzruszający, odległy w czasie, jakże potrzebny.
    Szkoła, to wspaniali nauczyciele, przyjaźnie koleżeńskie, przebyte niesamowite kilometry :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się skojarzyło i porównało moje dzieciństwo, a wnusią, która dziś, dzięki Bogu, ma wszystko aby być szczęśliwą. Niech rośnie nam młode pokolenie i przynosi radość rodzicom.Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Witaj!
    Z okazji święta,życzę Ci wszystkiego najlepszego.
    A co do dzisiejszego postu? Wzruszyłam się do łez.
    Jak dobrze, że wróciliście do Polski. Jakże trudne życie mają nasi Rodacy na Białorusi.
    Tych złych wspomnień nigdy nie wymażesz z pamięci. Dobrze, że je przedstawiasz, byśmy o tym wiedzieli co Polacy przeżywali w tamtych trudnych latach.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polacy, którzy zostali, sami podjęli taką decyzję. Wtedy prawie każdy mógł wyjechać. Oni nie narzekają, teraz nie jest im źle. Tamte czasy były tragiczne dla Polaków, teraz już nie. Nawet kościoły są otwarte i mogą modlić się po polsku. Wtedy ksiądz też był wywieziony na Syberię. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Wpadłam na chwilkę, życzyć Tobie Loteczko i zaglądającym tutaj nauczycielom wszystkiego dobrego, ... i nie napiszę byłym czy emerytowanym, ponieważ nauczycielem się jest całe życie, szczególnie gdy zawód ten wykonuje się z sercem.

    To tyle, ja odkopuję się z remontowego kurzu, ale jeszcze trochę i się z tym uporam. :)

    Serdeczne buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za życzenia. Tobie życzę, abyś jak najszybciej odkopała się z kurzu. Wiem co znaczy remont, bo sami z mężem kilka lat temu robiliśmy mieszkanko. Pozdrawiam najserdeczniej.

      Usuń
  10. Na szczęście w mojej pierwszej klasie nie było problemu z siedzeniem w pierwszej ławce, bo nasze ławki były chyba ośmioosobowe i wszystkie lizuski się załapały, w tym ja. Zresztą na studiach też lubiłam siedzieć w pierwszej ławce i to z brzegu. Co innego w liceum, tam się uciekało na sam koniec;)
    Oj, obudziły się wspomnienia z dawnych czasów, które może były biedne, ale nie takie złe, jak się to teraz przedstawia.
    Wszystkiego najlepszego, Loteczko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po latach nawet smutne wspomnienia nabierają innych barw. Ot, nawet się już nie wzruszam, kiedy tak rozmyślam. Cieszę się z tego, że następne lata były szczęśliwsze, a na dorosłe życie też nie mogę narzekać. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Loteczko, miałyśmy zupełnie inne dzieciństwo, ale najlepiej pamiętać wszystko to, co było dobre, a zapomnieć o tym, co nas dręczyło.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    3. Nie da się zapomnieć, ale po wielu latach te wspomnienia nabrały całkiem ciepłych barw i nie wzruszam się na myśl o "ostatniej ławce". Miłego dnia.

      Usuń
  11. My sweet friend, I did not know about the Rusian behavior......I am so sorry about this black page of history.....
    Kisses and have a nice week!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nice Effie. Our history was not good. These are the memories of childhood. Kisses.

      Usuń
  12. Nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji jest to bardzo niemiłe i smutne wspomnienie ale uważam że pani nauczycielka zrobiła to celowo jak pisała którajś z blogowiczek dziewczynka mogła sie zarazic takim wychowaniem(duzo wynosi sie z domu rodzinnego)serdecznie pozdrawiam wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczynka okazała się normalnym, biednym, dzieckiem. Ja, z wiadomych względów traktowałam ją jak wroga. Potem zrozumiałam. Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Loteczko, niemiła to historia, szczególnie gdy w grę wchodzi małe dziecko, które dopiero co poznaje smak życia. Jak widać zostawiła po sobie smutne wspomnienia, choć jak piszesz z perspektywy lat nabrały one innego wyrazu.
    I ja życzę wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Nauczyciela. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Słonko za życzenia. Nigdy nie wstydziłam się swoich przeżyć i to prawda, że nie zawsze były one miłe. Wspomnienia siedzą w człowieku i nasuwają się wraz ze zdarzeniami dnia codziennego. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. Dyskryminacja tak naprawdę była jest i będzie i zawsze cierpią na niej dzieci. To przykre, dobrze że Tobie udało się wybronić:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W drugiej klasie połapałam się co muszę robić, aby zmienić nastawienie nauczycielki. Zapisałam się do pionierów i latałam za sztandarem. To było jakieś wyjście. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Masz bardzo smutne wspomnienia.
    Brak słów na to, by opisać ból polskich dzieci.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bolało, szczególnie zazdrościliśmy tym z pierwszych ławek, wyfiokowane dzieciaki rosyjskich urzędników. Nawet baliśmy się ich tknąć palcem, bo konsekwencje bywały ostre. Najbardziej nienawidził ruskich mój brat i dostawał za to cięgi. Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Loteczko Twoje wspomnienia z lat szkolnych są nie za wesołe. Ale kiedyś to niestety zawsze lepiej patrzono na te dzieci, których rodzice byli lepiej sytuowani, czy to w Rosji, czy to w Polsce. A jeszcze w Twoim przypadku, gdy Ty z Polską byłaś związana, toż to była już dyskryminacja. A najgorzej to zawsze dzieci są pokrzywdzone.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były polskie tereny, całe miejscowości były zamieszkane przez Polaków. Rosjanie przyjechali i zajęli urzędy aby móc wszystkim zarządzać. Było ciężko całym rodzinom, nie tylko mojej. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Niestety yo był zły czas dla Ciebie i musiałaś właśnie w tym czasie tam być i żyć. Ale niema tego złego coby na dobre nie wyszło, bo teraz świetnie dajesz sobie radę na rosyjskich blogach i nie tylko ... :)
      Serdeczności zostawiam.

      Usuń
    3. Język rosyjski znam dobrze, mówić najbardziej nauczyłam się od Rosjan , którzy mieszkali naprzeciwko okien naszytego mieszkania. Po drugiej stronie ulicy była jednostka radziecka. Pisać umiem o tyle , o ile. Miłego dnia Słonko.

      Usuń
  17. Witaj! Lotka najważniejsze, że wspominasz to bez emocji. To gorsze traktowanie biedniejszych jest do dzisiaj. Słyszałam rozmowę matek w autobusie miejskim..... A już myślałam, że się coś zmieniło. Sama doświadczyłam tego...... .Może kiedyś napiszę o tym.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracowałam z maluchami w szkole 30 lat i zawsze bardziej przytulałam te biedniejsze. Zawsze pamiętałam swoje dzieciństwo i uważałam, że dzieci z dobrych domów mają wszystko, a te biedne nawet serca rodziców nie mają, więc zawsze się nimi obstawiałam. Dziecko biedniejsze potrzebuje więcej miłości. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  18. Lotuś nie miałaś lekkiego życia. Co do dyskryminajcji to chyba nadal się ja odczuwa.. Gdy ja chodziłam do szkoły też rozróżniano dzieci z rodzin bogatszych i biedniejszych , a co gorsze nawet teraz gdzieniegdzie jeszcze takowe rónice są widoczne w szkołach, a wydawałoby się że już nie powinno być takowych. Pozdrawiam i miłego dzionka życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno są różnice. Starałam się nie krzywdzić dzieci i uważać, aby któreś nie miało takich wspomnień jak moje. Zawsze w swojej pracy pamiętałam mój pierwszy dzień w ruskiej szkole. Pozdrawiam.

      Usuń
  19. Takie historie tkwią w człowieku całe życie i bardzo bolą. Dobrze, że można o nich napisać, wtedy robi się odrobinę lżej. Wtedy też człowiek dowiaduje się, że inni... też mieli smutne dzieciństwo.
    Cieszmy się życiem i wspaniałymi wnuczkami/wnukami.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę historię opisałam po uroczystości w szkole mojej wnusi. To było pasowanie na ucznia z tortem, cudnymi kwiatkami i fajerwerkami. Postanowiłam przypomnieć, że nie zawsze w naszej historii było pięknie. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  20. Loteczko, ponieważ jesteśmy w podobnym wieku to rozumiem Cię doskonale, bo mam bardzo podobne odczucia jeżeli chodzi o sztukę. Czasami jednak bywa tak, że to co oglądasz na zdjęciach nijak ma się do tego, jak możesz odebrać to samo w autopsji.I to odnosi się chyba do tego co pokazałam na blogu. Poszłam na tę wystawę z mężem i on był na 'nie' do tego stopnia, że nie chciał wejść do środka. Kiedy wszedł tam za moją namolną namową to zmienił zdanie choć tej euforii, która mnie towarzyszyła u niego nie było. Przyznał po prostu, że to dość oryginalne i tyle. Te kilkadziesiąt luster powodowało tam taki chaos obserwacyjny, że nie można było się połapać, w którą idziesz stronę. Może poszłam tam w dobrym nastroju i to sprawiło, że poczułam się tam nie tyle dobrze, co ciekawie.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Podczas odbioru sztuki, nastrój jest bardzo ważny. Może właśnie dlatego wesołe kolory i tę dziwną scenerię odebrałaś pozytywnie. Hołduję dawnej sztuce, jestem i będę jej wierna i żadne modne wernisaże nie porwą mnie tak bardzo. Nie dziwię się,ludziom, którzy podziwiają takie, dziwne dla mnie, rzeczy. To tak jak z wierszami. Zauważyli, że wiersz nie musi mieć rymu i wszyscy wzięli się za pisanie wierszy, chociaż nie ma w nich ani ładu, ani składu bardzo często. Cóż Joleńko, cieszę się, że możemy wymienić swoje poglądy i na sztukę. Z przyjemności obejrzałam Twoje fotografie, bo zaciekawiają.

    OdpowiedzUsuń
  22. Smutne jest to twoje opowiadanie, ale najważniejsze, że zakończyłaś pozytywną nutą. I tak trzeba, z pozytywnym nastawieniem iść przez życie, uczyć się dobroci, dobroci szukać i dobrocią się otaczać.
    Uroczystość wnusi sprawiła ci radość, jak to dobrze, że mogłaś jej doświadczyć i cieszyć się razem z wnusią.
    Pozdrawiam serdecznie
    Liliana
    http://owocdecyzji.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię gościć Lilianko, po powrocie z wojaży. Mam nadzieję, że przeżycia w Polsce, związane z promocją książki, sprawiły Ci przyjemność. Zachwycam się grafiką oprawy, jeszcze nie czytałam, bo mąż pierwszy zadeklarował się z czytaniem. Pozdrawiam.

      Usuń
  23. Nie jesteś żadnym dziwakiem. Ja też mam podobne zdanie.
    Lubię piękno i wiersze rymowane.
    Różnica spojrzenia na sztukę nie musi dzielić, powinna jednak wskazywać piękno, które jest miłe w odbiorze. Dlatego jedne rzeczy przyciągają bardziej, inne mniej naszą uwagę i tyle. To co różni Ciebie i mnie w odbiorze sztuki to chyba niuanse. Generalnie spojrzenie mamy chyba podobne.
    Życzę również miłego wieczorku:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza generacja z wielkim dystansem przyjmuje ekstrawagancję w sztuce i literaturze, więc nie dziwię się, ze mamy podobny sposób patrzenia na to, co nam się proponuje. Pozdrawiam.

      Usuń
  24. Miejsce i czas, w którym przyszliśmy na świat i gdzie wzrastaliśmy kształtują nas samych. Gdyby były inne, prawdopodobnie byłabyś innym człowiekiem. Nie ma sensu rozdrapywać ran. Te doświadczenia Cię ubogaciły. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nie są rany, to jest moje ciepłe, pogodne podejście do wspomnień. Nie płaczę i nie rozrywam bluzek, bo jestem taka smutna. Nawet tę dziewczynkę wspominam mile. czasami człowiek chce podzielić się z innymi swoimi przeżyciami. Chciałabym aby młodzi docenili to, co mają teraz. Pozdrawiam.

      Usuń
  25. Wspaniały powrót do przeszłości, wspaniałe zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Jedni doceniają, inni nie... Tak to w życiu jest.

    OdpowiedzUsuń
  27. Oczywiście, że życie płynie, czasy się zmieniają, młodość ma swoje prawa i niech żyją szczęśliwie, bo każdy człowiek na szczęście zasługuje. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ukarali Cię za niewinność ojca. Według komunistów nawet niemowlęta były niebezpieczne... koszmarne czasy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dziś tak jest. U nich nic się nie zmieni jeszcze bardzo długo. Za piosenkę można być ukaranym więzieniem. Pozdrawiam.

      Usuń
  29. Nie miałaś lekkiego życia, moje w porównaniu z Twoim było o wiele łatwiejsze.Teraz też Ci nie jest lekko. Po przeczytaniu Twojego komentarza u mnie, zatkało mnie. Odwlekałam wizytę u Ciebie, bo nie wiedziałam co napisać. Mogę jednak życzyć z całego serca dużo silnej woli dla Was, bo ona jest potrzebna, jak sama piszesz. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjemy normalnie, o chorobie staramy się nie myśleć. Wspieramy się jak możemy i pilnie przestrzegamy leczenia. Powolutku idziemy do przodu. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  30. To niesamowite, że zachowały się te zdjęcia, Ty jesteś niesamowita ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zwyczaj starannego przechowywania i gromadzenia wszelkich pamiątek, w końcu seniorem rodu jestem. Pozdrawiam.

      Usuń
  31. Smutne,nie umiem znaleźć odpowiednich słów.
    Moje wspomnienie jest bardzo pozytywne.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wzruszyło mnie to zdjęcie... Pozwól, że w ramach mego koncertu życzeń prześlę Ci moje klasowe zdjęcie zdjęcie (na mój blog) z lat zamierzchłych wraz z dedykacją.
    buzinki

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.