niedziela, 15 kwietnia 2012

Pogodynka

Obrazek pożyczyłam z... .

Pogodynki góralskie.

  Dość uważnie śledzimy prognozy pogody na stacji TVN, szczególnie te długoterminowe, aby móc zaplanować sobie pewne sprawy. 

  Przeważnie nic z tego nie wychodzi, bo prognozy się nie sprawdzają. Kiedy dziś p. Zubilewicz  zapowiadał prognozę na kilka dni, mój mąż zapytał..."ciekawe czy mu baba wyszła, czy chłop".

  Kiedyś często jeździliśmy w Bieszczady do kolegi, który miał kiosk z pamiątkami. Wśród rozmaitych ciupag i rzeźb miał pogodynki.       Czasami pomagałam im w pracy i nieświadomie oszukiwałam ludzi. Kidy widziałam babę z przodu, wmawiałam turystom, że będzie padać, mimo że na niebie nie było nawet chmurki.
  Pytałam kolegę jak to jest z tą babą i chłopem, a on z uśmiechem odpowiadał mi, że to prawdziwe prognozy i chłop wychodzi z chatki na pogodę, a baba na deszcz. Wierzyłam mu, póki nie przyłapałam "drania" na porannym przestawianiu pogodynek. Oglądał niebo i ustawiał pogodynki według uznania. Pozbyłam się złudzeń, że to jelito baranie jest czułe na zmiany pogody, ale zbyt długo wierzyłam w prawdziwość słów kolegi "oszusta". Dziś wspominamy to wydarzenie z uśmiechem.


 

21 komentarzy:

  1. A to historia. A ja do dzisiaj w tę Pogodynkę wierzyłam. Nawet kiedyś kupiłam sobie taką w Zakopanem.

    Blog ładnieje z dnia na dzień. Niezapominajki cudo. Mianuję Ciebie Blogową Niezapominajką, o!

    Pozdrowienia i uściski.

    OdpowiedzUsuń
  2. A to historia. A ja do dzisiaj w tę Pogodynkę wierzyłam. Nawet kiedyś kupiłam sobie taką w Zakopanem.

    Blog ładnieje z dnia na dzień. Niezapominajki cudo. Mianuję Ciebie Blogową Niezapominajką, o!

    Pozdrowienia i uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za miłe mianowanie serdeczności zostawiam na każdy szczęśliwy dzień Twojego życia i oby te kwiatki towarzyszyły Ci zawsze, bo to i nazwa cudna i kwiatek niezwykle wdzięczny. Miłej niedzieli życzę.

      Usuń
  3. Niestety, u mnie pada, co ja piszę u mnie leje jak z cebra już drugi dzień.
    Ogród prawie cały pod wodą. Okropność.
    Taką pogodynkę, przypuszczam, że każdy przywozi z Zakopanego...
    Też jestem zachwycona Twoim blogiem. A niezapominajki czyli żabie oczka uwielbiam.
    Lubię jak zakwitają w moim ogrodzie. Są śliczne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuje za odwiedziny i miłe słowa. Najpierw zajrzałam na Twój przepięknie zielony blog i stwierdziłam, że będę do Niego zagladac, bo masz tyle ciekawych rzeczy. Zajrzałam przede wszystkim do kwiatów, które uwielbiam, a w domu mam 12 storczyków. Pozdrawiam pięknie.

      Usuń
  4. Górale mówią przecież z rozbrajającym usmiechem "pogoda bydzie , albo nie bydzie"Tez miałam w dzieciństwie taki ustrojstwo. Ale zacinało się , bo pomagaliśmy z bracmi tej parze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolega mój tez pomagał, i wszystkie wystawione w sklepie każdego ranka przestawiał, na czym go właśnie przyłapałam. Próbowałam napisać Ci komentarz, ale nie daję rady. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Pierwszy raz widzę taką pogodynkę, bo nigdy nie oglądałam, co jest w góralskich kioskach z pamiątkami. Długoterminowe prognozy są palcem po wodzie pisane, można tylko wierzyć w to, co będzie na drugi dzień. Pamiętasz, jak Zubilewicz przepowiadał 20 stopni Celsjusza na Wielkanoc, a potem się kajał, bo zrobiło się zimno. U nas dziś cały dzień padało, a przynajmniej padało w rodzinnej wiosce.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my te pogodynki pomagaliśmy koledze sprzedawać . Potem miałam wyrzuty sumienia, że oszukiwałam ludzi. Pamiątki góralskie są strasznie tandetne, ale ludzie je kupowali masowo.Bez ciupagi do domu nie wracali. U nas dziś zimno. Miłego dnia.

      Usuń
    2. Zawsze się dziwię naiwności kupujących tę tandetę. Gdy Wojtek był mały, też kupiliśmy mu ciupagę. Potem służyła mi do mieszania bielizny w kotle.
      U nas chyba całą noc padało i teraz też pada. Trzeba poczekać z pracami na działce
      Miłego rozgryzania Bloggera.

      Usuń
    3. U nas słońce, ale na spacer nie mam ochoty, bo zimno. Dobrze było w cieplutkim basenie. Miłego dnia bez deszczu.

      Usuń
    4. Chyba spokojnie musimy przeczekać tę brzydką pogodę, bo innego wyjścia nie mamy. Na szczęście przyroda nie daje się i wszystko się rozwija.
      Życzę miłego tygodnia.

      Usuń
    5. Byliśmy dziś w mieście. Niby świeciło słońce, a zimno przeraźliwe. Podobno ma być cieplej koło niedzieli, aż się wierzyć nie chce. Miłego dnia Aniu.

      Usuń
  6. Z radością przeszłam na tą nową scenerię, zajrzałam na twój nowy blog. Muszę się przyznać, że Onet doprowadzał mnie do szału, nie miałam do niego cierpliwości, choć uwierz mi, że zawsze się starałam napisać do ciebie kilka ciepłych słów.
    Brawo Kasiu, podjęłaś dobrą decyzję, tym samym wielu nam ułatwiłaś i uprzyjemniłaś życie.
    Ściskam mocno
    Liliana
    http://owocdecyzji.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz bliżej nam do siebie , bo z nagłówka wchodzę do Ciebie. Tylko mam masę pracy, bo chcę poprzenosić linki z Onetu i blog "Dzieci Sybiraka". Pozdrawiam i serdeczności moc dla Ciebie.

      Usuń
  7. Witam bardzo serdecznie. Jestem nową blogowiczką. Będzie mi bardzo miło, jeżeli odwiedzisz mojego bloga.
    Twój blog jest bardzo piękny i ciekawy.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeszłam z Onetu i tu jest zupełnie inaczej , więc poruszam się wolniutko. Cieszę się, że odwiedziłaś mnie na blogu. Obiecuję, że będę przychodzić do Ciebie aby obejrzeć znajome widoczki. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. Wow! Wow! Wow! Ale piknie!!!!! A takiego dziada z babą kupili kiedyś moi rodzice gdzieś w górach na jakiś wczasach:))) Uściski zostawiam i powodzenia życzę. Będzie Ci tu dobrze, zobaczysz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem. Wydaje mi się , że znam tylko konstrukcję cepa, bo idzie mi ciężkawo. Twoje umiejętności mnie zadziwiają. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Bo też i rzecz jest prawdą, jeno po primo: nie dziadostwo jakie w stylu cepeliady, a wyrób oryginalny, po secundo: nie jelito baranie, a włosie końskie... Tum własnego takiego ukazywał, co już niezadługo stu lat niemal mieć będzie:
    http://wachmistrz.blog.onet.pl/2,ID206971338,index.html
    a słowem się klnę własnem, że działa, choć cokolwiek odmiennie, aleć to za mojej winy przyczyną, bom starego zetlałego zawieszenia wymieniając, włosia nie w tę stronę skręcił, co potrzeba... Tandem u mnie góral teraz na niepogodę wyłazi, najwidniej z babą nawet i w słotny dzień wysiedzieć nie umiejąc...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozjaśniłeś mi umysł plotkami otumaniony. Byłam pewna, ze to całkowita nieprawda, a jednak tajemnica w końskim włosiu zaklęta. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.