czwartek, 30 grudnia 2010

2 Aresztowanie ojca

                               Dzieci Sybiraka.
Dużo czytałam na temat przeżyć ludzi, którym przydarzyło się aresztowanie i wywóz na Syberię. Do tej pory jednak nie znalazłam publikacji, która opowiadałaby o tym, co przeżywały dzieci, którym nagle zabrakło ojców.
    Opiszę tu moje własne wspomnienia, które mimo, że minęło tyle lat, siedzą we mnie, jakby to działo się niedawno. Zamieszczę fotografie wykonane w Workucie, gdzie mój tato przebywał 5 lat. Do jednego z łagrów trafił on w 1951r.
    Pamiętam bardzo wczesny ranek wrześniowy. Obudziły nas niecodzienne hałasy za oknem, krzyki i wrzaski męskich głosów. Zanim zdążyliśmy się zorientować o co chodzi, usłyszeliśmy brzęk szkła, a w oknach ukazały się lufy karabinów. Łomotano do drzwi. Kiedy ojciec otworzył, do mieszkania wpadło kilku żołdaków z czerwonymi gwiazdami na czapkach. Dwóch wycelowało broń w przerażonych rodziców, a kilku przeszukiwało mieszkanie. Pospędzali nas z łóżek, zaczęliśmy płakać, ale nikt nas nie uspokajał, do rodziców nie mogliśmy podejść, nie pozwalali ci w okrągłych czapkach. Wrzeszczeli, zadawali cały czas pytania rodzicom.
    Patrzyliśmy na pobladłego tatę i przerażoną matkę. Bałam się, że zabiją rodziców. Słyszeliśmy przecież, że takie rzeczy się zdarzały w okolicy. Tyle wściekłości nie widziałam nigdy na twarzach ludzi co wtedy, kiedy kazali ojcu ubierać się do odejścia. Kiedy mama płakała, jeden z nich wycelował karabin i użył potwornego przekleństwa " zamknij się b..dź, bo i ciebie zabierzemy". Drugi dodał, " masz szczęście k...a, że jesteś w ciąży".
   Tak, mieliśmy wszyscy szczęście, że mama spodziewała się dziecka. Zabraliby oboje rodziców, a my trafilibyśmy do domów dziecka. Płakaliśmy cichutko, bo głośno nie wolno nam było, za bardzo baliśmy się, a strach był tym większy, że tak wcześnie zerwano nas z łóżek. Mama podawała ojcu ubrania. Pamiętam, że dała mu długi kożuch. Wiedziała, że przed zimą nie wróci. Ponoć uratował on tatę od może nawet śmierci, bo kilka nocy spędził na dworze, a potem podróż do Workuty w towarowych wagonach. Były kłopoty z butami bo miały odklejoną podeszwę, ale udało się przywiązać ją sznurkiem.
   Mama płakała, właściwie krzyczała, żołnierze uderzając tatę kolbami karabinów pomagali mu wejść na ciężarówkę, a ja ze starszym o trzy lata bratem, przylepieni do szyby okna, patrzyliśmy na to, co działo się za oknem.
   Ciężarówka ruszyła, na drodze został tuman kurzu, przed domem zagon zdeptanego bobu, a w domu mdlejąca matka i my, tulący się do niej. W serduszkach naszych był strach o to co będzie i czy mamie nie stanie się nic złego. Wiedzieliśmy, że taty już z nami nie będzie długo. 
               

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.