wtorek, 28 grudnia 2010

4 Narodziny siostry

                                 Dzieci Sybiraka.


Przyszła ciepła wiosna 1952r. W naszej rodzinie nic się nie zmieniło poza tym, że nie odwiedzał nas już milicjant Sasza, który kiedyś często przychodził do ojca. Pamiętam jak brał mnie na kolana i pytał:
       - No jak, Lenka, bimber jest?
    A ja naiwnie odpowiadałam:
      -Jest, ale jeszcze w beczce.
    Wtedy Sasza życzliwie ostrzegał ojca. Uważaj Stanisław, to dziecko kiedyś cię wyda. Ojciec przyjmował jego życzliwe rady i dalej pędził bimber w lesie. Któż go wtedy nie pędził?
   Mama robiła się coraz grubsza, ale byłam zbyt mała na to żeby rozumieć wszystko. Więc kiedy pewnego razu wróciła ze szpitala z zawiniątkiem, zajrzałam i co zobaczyłam? Jakieś brzydkie, malutkie, piszczące dzieciątko. Mama powiedziała, ze to nasza siostrzyczka. Brat z mety stwierdził, ze takiego brzydactwa oglądać nie będzie. Ja starałam się przemóc i często zaglądałam do piszczącego tłumoczka.
   Po pewnym czasie zauważyłam, że toto ładnieje, zaczyna stroić fajne miny i uśmiechać się. Zabawiałam więc to maleństwo coraz częściej, aż w pewnym momencie stało się to moim obowiązkiem. Mimo, że byłam tylko sześcioletnią dziewczynką musiałam doglądać dziecka, bo mama cały czas pracowała.
   Wiosna, lato i jesień to okres ciężkiej pracy w kołchozie, a pracować było obowiązkiem. Nikt nie zważał na to, że kobieta samotnie wychowuje troje dzieci. Ale ja dawałam sobie radę. Wołałam mamę, kiedy działo się coś niepokojącego. A jaka byłam dumna kiedy dostawałam pochwałę za pilność przy maleństwie. Mnie wystarczyły zapewnienia mamy, że napisze do ojca jaka to jestem dobra niania. Pisała, widziałam i cieszyłam się. 
                     
           
    Ten łysek na fotelu to ja w 1947r. Obok, o trzy lata starszy brat. Fotkę mojej małej siostrzyczki zamieszczę w późniejszym terminie .

                    

2 komentarze:

  1. Loteczko, choć już drugi raz czytam Twoje wspomnienia, to wzruszam się tak samo jak za pierwszym razem.
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci Aniu za wierną przyjaźń. Pamiętam, że czytałaś moje wspomnienia i komentarze pod nimi są dla mnie bardzo cenne, czasami czytam dla przypomnienia.

    OdpowiedzUsuń

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.